Bicie dzieci – to JEST twoja sprawa!

with 12 komentarzy

bicie dzieci

Miała 4 lata. Co niedzielę wkładała ulubioną sukienkę w groszki i różowe rajstopki. Zasypiała wtulona w pluszowego króliczka z jednym oczkiem. Czasem skakała i piszczała z radości, czasem złościła się i krzyczała z sobie tylko znanego powodu. Czasem rozlała mleko, a kanapka z dżemem spadła jej na podłogę. Czasem płakała przed snem ze strachu przed potworem siedzącym w szafie. Płakała po cichutku, w poduszkę. Żeby nie usłyszał jej ten drugi potwór…
Była za bardzo hałaśliwa, za bardzo uparta, za bardzo ruchliwa, za bardzo pyskata. Za bardzo była. W wiadomościach powiedzieli, że wiózł ją już martwą przez całe miasto. Że katował ją regularnie. Że matka twierdziła, że dziewczynka po prostu spadła z huśtawki.
Miała tylko 4 lata.

***

Miał tylko 3 miesiące. Do szczęścia potrzebował trochę mleka, suchej pieluchy, ciepłego kocyka. I jeszcze przytulenia, bujania, cicho nuconej kołysanki. Gdy było mu źle, płakał. To był jedyny sposób, w jaki mógł wyrazić swój smutek i strach. I poprosić o pomoc. „Mamusiu! Coś jest nie tak!” – wołał po swojemu. Ale wtedy było jeszcze gorzej. W wiadomościach powiedzieli, że w czasie rutynowego bilansu lekarka odkryła na jego malutkim ciele liczne siniaki i otarcia, które nie mogły być konsekwencją upadku z kanapy.
Miał tylko trzy miesiące.

 

Bicie dzieci to – niestety – ciągle nie wstyd

W naszym kraju bicie dzieci nie jest tematem tabu. Z raportu Rzecznika Praw Dziecka wynika, że 46 proc. Polaków akceptuje klapsy, a co szósty uważa, że dziecku nie zaszkodzi tzw. lanie. Nikt nie chwali się biciem żony czy ojca, ale „dyscyplinowaniem” dziecka za pomocą klapsów niektórzy po prostu się szczycą. „Mnie bili i wyszedłem na ludzi” – wraca jak mantra najbardziej bzdurny argument świata. Otóż jesteś w błędzie: bijesz dzieci, więc nie całkiem wyszedłeś na ludzi! Bijesz dzieci, więc jednak coś jest z tobą nie tak!
Ale cóż dziwić się, że pan Zenek z 3 piętra uważa klapsy za normalne, skoro nawet kandydat w ostatnich wyborach prezydenckich, Jacek Wilk, bez krępacji deklaruje, że zdarza mu się dawać klapsy dzieciom (zaznaczając jednak, że w sytuacjach skrajnych) a znana prawniczka Barbara Falandysz przekonuje, że klaps rozwiązuje problemy wychowawcze. W telewizji. Publicznie. Bez żadnego zażenowania. I bez konsekwencji. A przecież, zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, od 2010 roku w Polsce obowiązuje zakaz bicia dzieci. I tak, moi drodzy, klaps to jest bicie. Czy gdyby pan Wilk zadeklarował na wizji, że czasem daje w tyłek żonie, która nie chce spełnić jego polecenia, też przyjęlibyśmy to z taką wyrozumiałością? Szczerze wątpię.

 

Bicie dzieci jako metoda wychowawcza?

Że bicie jest szkodliwe i – wbrew powszechnemu mniemaniu – absolutnie nieskuteczne jako metoda wychowawcza, dowiedli naukowcy w szeroko zakrojonych badaniach, których wyniki nie pozostawiają miejsca na żadne wątpliwości. Szczegółowo pisali o tym Blogojciec (KLIK) i Mataja (KLIK) Ale bicie to tylko jeden z objawów pewnej choroby, która toczy nasze niby nowoczesne społeczeństwo. Problem bowiem polega na tym, że w naszym kraju dziecko nadal nie jest traktowane jak prawdziwy, pełny – choć jeszcze mały – człowiek. Z wszystkimi przysługującymi mu z tego tytułu prawami. Że dla wielu wciąż jest własnością rodzica, który ma prawo decydować za niego, rządzić nim, nagradzać i karać w sposób, jaki uzna za słuszny. Także za pomocą kar fizycznych. Znaczący jest już sam fakt, że wprawdzie Polska przyjęła Konwencję o Prawach Dziecka ONZ już lata temu, ale zrobiła to Z ZASTRZEŻENIAMI. Co oznacza, że dziecko wprawdzie (czy raczej – rzekomo) ma prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania oraz wyrażania własnych poglądów, ale „z poszanowaniem władzy rodzicielskiej” i zgodnie „z polskimi zwyczajami i tradycjami dotyczącymi miejsca dziecka w rodzinie i poza rodziną” KLIK. A jakie jest tradycyjne miejsce dziecka w rodzinie i poza nią, wiedzą wszyscy, którzy usłyszeli i słyszą do dziś „dzieci i ryby głosu nie mają”, „nie dyskutuj”, „jak ci się nie podoba, to pakuj manatki” i – oczywiście – „zaraz cię gówniarzu nauczę szacunku do rodziców”. Dopóki taki sposób myślenia się nie zmieni, dopóty będziemy świadkami kolejnych dziecięcych tragedii. A przecież widzimy tylko mały ich ułamek, tylko te najbardziej głośne historie.

 

Bicie dzieci Cię nie dotyczy?

Tamtego dnia, kiedy wracaliśmy od lekarza z naszą małą córeczką, widziałam pod budynkiem pogotowia wóz transmisyjny TVP. „Jakiś wypadek pewnie” – pomyślałam mimochodem. Ale to nie był wypadek! Ta dziewczynka miała tylko 4 lata. Zakatował ją ojczym, który miał o nią dbać. Kryła go matka, która miała ją kochać. To dziecko, starsze o rok ledwie od mojej starszej córki, padło ofiarą tych, którzy mieli je chronić. Tego samego dnia trzymiesięczne niemowlę pobite – nie pierwszy raz! – przez matkę, na szczęście w porę trafia pod opiekę odpowiednich służb. Jedno miasto, jeden dzień, dwie tragedie. A ile jeszcze takich, o których się nie mówi? To się nie dzieje na księżycu. Tę kamienicę widzę w czasie codziennego spaceru. Do tej przychodni chodzę z moimi dziećmi.

Zawsze myślimy, że złe rzeczy dzieją się gdzieś daleko. Za górami, za lasami. Ale tak nie jest. Zły wilk może czaić się za drzwiami mieszkania na pierwszym piętrze, za uśmiechem miłej sąsiadki albo pani ekspedientki w spożywczaku na rogu. Dużo jeszcze czasu upłynie, zanim zaczniemy reagować na widok wilka. I nie pozwolimy nikomu krzywdzić dzieci. Bo – wbrew temu co myślimy i mówimy – to jest sprawa każdego z nas. Możesz być singlem, ojcem, seniorem, bibliotekarką, księdzem, fryzjerką – to jest twoja sprawa! Reaguj! Dzieci nie zasługują na bicie.

 

Zanim zostałam mamą, nie uważałam klapsa za coś złego. Przecież wszyscy to robią. Potem urodziłam dwie wspaniałe córeczki i zrozumiałam, że dziecko jest takim samym człowiekiem jak ja. I tak samo zasługuje na szacunek. Na troskę. Na bezpieczeństwo. Musiałam dojrzeć, żeby przyznać, że klaps to nie metoda, tylko wyraz frustracji, zmęczenia, wściekłości. Emocji, z którymi rodzic sobie nie radzi, a które wyładowuje na bezbronnym dziecku. Tak naprawdę to wszystko jest proste: bicie niczego nie uczy, bicie niszczy zaufanie, bicie zabija miłość. Czy naprawdę chcesz, żeby twoje dziecko się ciebie bało?

Od kiedy zostałam mamą, od kiedy z mężem zostaliśmy rodzicami, w naszym domu obowiązuje jedna prosta zasada, której uczymy nasze dzieci. Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Ja nie lubię być poniżana i bita. A ty?

 

Jeśli ten tekst Ci się spodobał, polub go lub udostępnij. Są takie sprawy, o których powinno przeczytać jak najwięcej osób!

12 Responses

  1. Olga
    | Odpowiedz

    To straszne o czym piszesz. Sama jako dziecko od czasu do czasu dostałam klapsa ale właśnie dlatego moje dziecko ich nie dostaje. Ma raczej kary dostosowane do wieku chociaż nie raz wyprowadza mnie z równowagi.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ja z dzieciństwa pamiętam jakieś pojedyncze klapsy. Powodu sobie nie przypominam, ale pamiętam, co wtedy czułam – i wcale nie było to zrozumienie własnych win i postanowienie poprawy, a raczej mieszanka strachu, wściekłości i przekonania, że silniejsi mają rację. Nie chcę, żeby moje dzieci się tak czuły i tak myślały.

  2. Marta
    | Odpowiedz

    Dobrze, że nie mam telewizji i nie interesuję się polityką, bo jakbym w tak dostępnym medium jakim jest telewizja usłyszała, że klapsy to nic złego to chyba wyszłabym z siebie. Czasami wydaje mi się, że żyję w swoim własnym, małym światku nieco zamkniętym na resztę, ale dzięki temu otaczam się ludźmi, którzy mają podobne poglądy do moich i dla których bicie dziecka jest ogromnym wstydem i jest uznawane za słabość.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Tylko się cieszyć z takiego otoczenia i takiego towarzystwa! Oby taka postawa się szerzyła 🙂

  3. okiem-mamusi
    | Odpowiedz

    Niestety bicie będzie akceptowane dopukinie wymra wszyscy z pokolenoa które tak uczyli posłuszeństwa

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      To chyba nie jest takie proste, bo to się przekazuje z pokolenia na pokolenie „mnie bili, to ja też biję”. Trzeba raczej cierpliwie uświadamiać, powtarzać, tłumaczyć, aż w końcu kiedyś zadziała. A przede wszystkim nie dawać przyzwolenia na takie zachowanie.

  4. Tomasz - TastyWayOfLife
    | Odpowiedz

    Dobrze, że o tym piszesz. Nigdy nie za dużo podnoszenia tego tematu. Jestem zszokowany statystykami, to są jakieś nowe dane? Zgadzam się, że należy reagować. Pytanie tylko, jak mamy się zachować, kiedy widzimy na przykład w sklepie, że jakaś mama daje klapsa dziecku? Bo może się okazać, że zrobimy więcej złego niż dobrego.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Dane są z 2016 roku, więc świeże. Choć pocieszające jest, że powoli, bardzo powoli jednak te statystyki idą ku lepszemu.
      Sama się zastanawiam, jak reagować. Ale czy rzeczywiście zaszkodzimy bardziej, niż nic nie robiąc? Mi się wydaje, że im więcej sygnałów, że bicie wcale nie jest OK, tym większa szansa, że ludzie naprawdę zaczną czuć, że robią coś niewłaściwego. Bo na razie panuje społeczne przyzwolenie na takie „dyscyplinowanie” dzieci.

  5. Kasia Lorenc
    | Odpowiedz

    Ja w swoim życiu dostałam raz lanie i pamiętam to do dziś dlatego ja nie postępuje tak ze swoim dzieckiem bo wiem jak się wtedy czułam to było okropne i nie zamierzam robić tego swojej córce.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      No właśnie – nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe. Nie potrafię tego ogarnąć, że jakoś nie rzucamy się do bicia dorosłych, którzy nas zirytują, a z dziećmi nie mamy problemu. Może dlatego, że nie ma strachu, że oddadzą…

  6. Wciąż jest dużo do zrobienia w tym temacie, statystyki pokazują jak wiele.
    Bookendorfina

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      To prawda. Pocieszające jest tylko to, że powolutku te statystyki się poprawiają.

Skomentuj