Czego się dowiesz na mamuśkowych grupach?

with Brak komentarzy

mamuśkowe grupyDlaczego moje dziecko nie śpi? Jabłuszko czy marchewka na początek rozszerzania diety? Jaki wózek najlepszy? Którego pediatrę wybrać? – jeśli dręczy Cię, któreś z tych pytań, a los nie poskąpił Ci dostępu do internetu, to na pewno trafiłaś już na jedną z mamuśkowych grup w wirtualnej rzeczywistości. Co bynajmniej nie oznacza, że znalazłaś odpowiedź na dręczące Cię pytanie. Za to niemal na pewno dowiedziałaś się wielu rzeczy, których pewnie wolałabyś nie wiedzieć. Bo umówmy się – takie grupy to światy rządzące się swoimi, wyjątkowymi regułami. Ale wszystkie je łączy jedno. Wiesz co?

 

Charakterystyczne dla mamuśkowych grup jest to, że towarzystwo na nich jest zwykle bardzo zróżnicowane. Mamą może być każdy – profesor geofizyki, kasjerka, pielęgniarka, nauczycielka i operator koparko-spycharki – a choć grupowiczki łączy fakt posiadania dzieci, to ich zaplecze społeczno-kulturowe jest tak różne, że czasami nie da się uniknąć efektu opadu szczęki. Wiedza medyczna, najnowsze informacje ze sprawdzonych źródeł naukowych, dojrzała refleksja wychowawcza przeplatają się z przesądem, zwyczajem, nawykiem i niepodważalnym argumentem „moja mama tak robiła i żyję”. Bywa więc różnie…

 

Bywa dziwnie

Na mamuśkowych grupach dowiesz się, że to nieprawda, że nie ma głupich pytań. Czy mogę jeść POLSKIE jabłka w ciąży? Dlaczego moje dziecko nie lubi ziemniaków? Czy też was swędzi nos w trzecim dniu cyklu, jeśli stoicie pod dębem? Obcięłam mojemu dziubdziusiowi włosy przed roczkiem, sąsiadka mówi, że będzie głupi. Czy ma rację? Czytasz i normalnie nie wierzysz. Czytasz i usta same układają Ci się w WTF? I mimowolnie myślisz, że biedny dziubdziuś rzeczywiście może być nie najmądrzejszy, ale nie tyle z powodu włosów, co z powodu genów.

Ale to dopiero początek. Bo odpowiedzi są jeszcze lepsze.

Brajanek nie śpi? Na pewno jest ociotany (cokolwiek by to nie znaczyło…)? Potrzyj mu czoło osiusianą pieluchą i przejdzie. Julitka płacze po spotkaniu z sąsiadką? Na pewno to złe oko. Czerwona kokardka obowiązkowo na wózku. I na łóżeczku. A dla pewności może i na czole dziecka. Czy można jeść fasolę przy karmieniu piersią? Możesz jeść wszystko, bo nie ma diety matki karmiącej, ALE fasoli na wszelki wypadek lepiej nie. Bo nie. Moja trzymiesięczna Rozalka ma odstające uszy – co poradzicie? Zakładaj jej czapkę przez cały czas, odkładaj kasę na korektę, a tymczasem podklejaj jakimś delikatnym klejem. Żeby dobrze wychodziła na zdjęciach rzecz jasna. Albo przekłuj jej uszy i załóż większe kolczyki, żeby odwrócić uwagę… Także ten. W sumie to aż trudno to skomentować.

Do tego obowiązkowe – „zrobisz oczywiście ja zechcesz, ale JA na Twoim miejscu” – w towarzystwie kategorycznych zaleceń, poleceń, zakazów i nakazów. Rozkazów czasem też.

 

Bywa mądrze

Na mamuśkowych grupach dowiesz się, że – wbrew pozorom – rodzicielska świadomość stopniowo rośnie w narodzie. Powoli, bo powoli, ale jednak korzystamy coraz chętniej i coraz rozsądniej z dobrodziejstw łatwego i szybkiego dostępu do wiedzy. Z mądrze prowadzonych blogów, z publikowanych w internecie wyników badań naukowych, z artykułów pisanych przez specjalistów i to wcale nie tych samozwańczych. I nawet stopniowo uczymy się weryfikować rzetelność źródeł.

Na grupach to widać. Gdzieś w zalewie ludowych mądrości i przerażających czasem sposobów na różne dziecięce dolegliwości i przypadłości, trafiają się i głosy tych bardziej wyedukowanych i oczytanych. Ze wszystkich sił starają się nieść kaganek oświaty – przekonują, że noworodek przed telewizorem to niedobry pomysł, że wypłakiwanie się jest szkodliwe, że fizjoterapeuci odradzają chodziki. Że klapsy nic nie dają. Że półroczne niemowlę naprawdę nie musi mieć ciągle czapki na głowie…

Z uporem maniaka walką głową w rodzicielski beton, przekonują, argumentują, podrzucają linki do badań z nadzieją (gasnącą czasem z dnia na dzień), że ktoś w nie kliknie i poczyta, co mówią mądre głowy. Często niestety zupełnie bez sensu – wszak mądre głowy są właśnie tu na grupie i już się wypowiedziały. W książkach to jakieś pierdoły piszą, bo mój Tomeczek to, a moja Amelka tamto, a Karolek jeszcze owamto. I żadni naukowcy im nie są do szczęścia potrzebni, tylko matka mądra, a kochająca. Bo wiadomo przecież, że każda matka wie najlepiej, co najlepsze dla jej dziecka. No chyba, że nie wie, to się na grupie zapyta.

 

Bywa absurdalnie

Na mamuśkowych grupach dowiesz się, że mamy duży problem z czytaniem ze zrozumieniem i dyskutowaniem na temat.

Mój Brajanek choruje na ospę. Jak długo wasze dzieci miały krostki? Czym je smarowałyście? – pyta młoda mama w desperacji i jak lawina sypie się grad „pomocnych” odpowiedzi. Też akurat mamy ospę. Buziaczki – pisze AlutkaMała. Moja Marysia nie chorowała na ospę, dzięki Bogu – melduje Bożenka99. Mój Marcyś to w tym roku tylko katar miał, bo bierzemy spirulinę – chwali się JolantaJolanta. My mieliśmy krostki przez dwa tygodnie, ale to od uczulenia na truskawki, więc chyba się nie liczy – oznajmia KrystynaZeSzczecina. A my się smarowaliśmy takim świetnym kremem. Zieloną tubkę miał – śpieszy ze wsparciem MamuśkaJanuszka, która pewnie zaśnie dziś w poczuciu dobrze wykonanej misji. 348 odpowiedzi, z czego większość totalnie od czapy, a pozostałe to linki do artykułów sponsorowanych o różnych specyfikach aptecznych albo babcine sposoby, których strach testować nawet na sobie, a co dopiero na dziecku. No i może ze trzy odpowiedzi na temat, które w tej powodzi umkną niezauważone.

 

Bywa wojowniczo

Na mamuśkowych grupach dowiesz się, że każdy powód do gównoburzy jest dobry. Bo wiadomo, szczepienia, karmienie piersią, poród przez CC, to zawsze kwestie, po których rzuceniu pozostaje Ci zrobić sobie popcorn i obserwować, jak baby naparzają się w imię wyższej sprawy. Czasem jednak do zadymy wystarczy znacznie bardziej niewinna kwestia. Tak naprawdę – dowolna kwestia. Fotelik samochodowy. Łóżeczko drewniane lub turystyczne. Emolient czy oliwka. Chodzik czy pchacz. A może mata. I jeszcze… Tu możesz wstawić cokolwiek, nawet coś, co wydaje Ci się całkowicie oczywiste czy niepodważalne, a niechybnie znajdzie się ktoś, kto przekona Cię, że jednak myślisz źle. Bo on ma swojego fizjoterapeutę, swoją sąsiadkę, swoją położną, a w ostateczności swoje mocne przekonanie, że nie tylko można, ale wręcz trzeba zupełnie inaczej.

Kiedy w grę wchodzą kwestie macierzyńskie, niełatwo przychodzi nam akceptowanie wyborów odmiennych od naszych własnych. To, że ktoś inaczej karmi, ubiera, usypia, nosi, staje się czasem płachtą na byka. Bo skoro robi inaczej, to pewnie uważa, że mój sposób jest zły. Pewnie uważa, że ja jestem złą matką. To już ja mu pokażę, kto tu ma rację… Podobno atak to najlepsza obrona, czyż nie? No i ruszamy do ataku, jak oszalałe, w jakimś dziwnym zaślepieniu. Zamiast się wspierać w codziennych trudach, zamiast pomagać, zamiast okazać wyrozumiałość, często to my właśnie stajemy się swoimi najgorszymi i najbardziej zawziętymi wrogami.. Tymi od wbijania szpil. Tymi od osądzania. Tymi od „a gdzie to dziecko ma czapeczkę?”

 

Ale…

I chociaż obraz, jaki tu narysowałam wygląda momentami przygnębiająco, na mamuśkowych grupach dowiesz się czegoś jeszcze. Dowiesz się czegoś, co – mimo wad – nadaje sens ich istnieniu. Dowiesz się, że wszystkim nam ZALEŻY. Na naszych dzieciach. Na ich szczęściu. Na ich powodzeniu. Że wszystkie zmagamy się z wątpliwościami, stawiamy czoła własnym obawom i lękom, szukamy potwierdzenia, że nasze decyzje są słuszne i najlepsze z możliwych. Że, jeśli tylko zechcemy, możemy być dla siebie najlepszą grupą wsparcia.

Na mamuśkowych grupach dowiesz się przede wszystkim, że my – mamy – jakie byśmy nie były, kochamy nasze dzieci najbardziej, jak tylko się da. Bez miary. Bez ograniczeń. Do szaleństwa. I może właśnie dlatego, każda z nas bywa czasem maDką.

 

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

Skomentuj