Najlepszy prezent dla dziecka w każdym wieku! Za darmo!

with 14 komentarzy

najlepszy prezent dla dziecka

Wybór prezentu, czy to dla maluszka, czy dla nastolatka, pochłania zwykle wiele energii. No bo każdy przecież chciałby wybrać ten jeden, najlepszy prezent dla dziecka na danym etapie życia. W czasach, gdy sklepowe póki uginają się od towarów, zadanie to jest – paradoksalnie – jeszcze trudniejsze. Lalka czy pluszak? Gra czy klocki? A może zestaw małego naukowca? Opcji jest tak dużo, że czasem aż za dużo. Ale jest coś, co sprawdzi się zawsze, niezależnie od wieku dziecka, i w dodatku jest zupełnie za darmo.

 

Wyobraź sobie…

Jest COŚ takiego, co ma same korzyści. Zaspokaja potrzeby poznawcze i emocjonalne dziecka. Przyczynia się do budowy silnej więzi z rodzicem, zaspokaja potrzebę uwagi i miłości z jego strony. W dodatku wspiera rozwój psychiczny i, jako punkt wyjścia do rozmów i dyskusji, pozwala kształtować postawy moralne i uczy krytycznej oceny zjawisk i ludzkiego zachowania. Co w efekcie może chronić dziecko przed zagrożeniami ze strony kultury masowej, demoralizacją i przemocą.

 

Ale na tym nie koniec…

To COŚ przyczynia się także do rozwoju intelektualnego. Stanowi doskonałą okazję do ćwiczenia pamięci, koncentracji oraz myślenia logicznego, przyczynowo-skutkowego i krytycznego. Ułatwia naukę, przynosi ogromną wiedzę ogólną i uczy poprawnego języka. Rozwija zasób słów, daje swobodę w mówieniu, uwrażliwia na sposób wyrażania własny i innych oraz rozwija poczucie humoru.

 

I jeszcze więcej…

Jakby tego było mało, to COŚ może chronić przed uzależnieniem od elektronicznych gadżetów i być pozbawionym skutków ubocznych lekarstwem na nudę. Bo przede wszystkim jest znakomitą rozrywką. Wielkimi, szeroko otwartymi drzwiami do innych światów. Fascynujących, zaskakujących, oryginalnych, pochłaniających i jakich tylko zapragniecie. Już wiecie, co to jest?

 

Róbmy to razem!

Że warto czytać w ogóle, chyba nie muszę nikogo przekonywać. Że warto czytać dzieciom, chyba nie muszę tłumaczyć tym bardziej. Eksperci są w tej materii zgodni – czytanie maluchom od najwcześniejszych dni, nawet wtedy, kiedy wcale jeszcze nie kumają, o co z tym czytaniem chodzi, niesie ze sobą wiele korzyści, z których tylko najważniejsze wymieniłam powyżej.

Książka i wspólne jej czytanie to zawsze doskonały prezent. Dostosowana do wieku dziecka, do jego zdolności poznawczych i zainteresowań, może otworzyć przed nim ścieżki, których sami się nie spodziewacie. Dość powiedzieć, że wielu naukowców czy ludzi sukcesu zapytanych o to, co sprawiło, że wybrali taką a nie inną drogę kariery, bardzo często wskazuje właśnie książkę, która gdzieś kiedyś, w dziecięcych jeszcze czasach, trafiła w ich ręce i stała się źródłem inspiracji i iskrą, która rozpaliła pasję. Kto wie, może i w Waszym dziecku czai się paleontolog, odkrywca, neurochirurg, który czeka tylko na wyzwolenie?

 

Najlepszy prezent dla dziecka

No dobra, dobra – powiecie – ale prezent miał być darmowy, a książki jednakowoż kosztują. Czasem więcej, czasem mniej, ale wymagają nakładów finansowych. Nie do końca. Bo jest coś tak banalnie prostego, a jednocześnie często tak zapomnianego jak BIBLIOTEKA.

Pamiętacie jeszcze o tym miejscu? Ja sama kiedyś czułam się w niej jak w drugim domu, potem, po przeprowadzce, na jakiś czas porzuciłam ją na rzecz księgarni, aż w końcu… Aż w końcu zostałam mamą, a moje dzieci połknęły książkowego bakcyla. I nagle okazało się, że portfel piszczy równie rozpaczliwie, jak trzeszczą uginające się pod kolejnymi nabytkami półki. Wtedy nastąpiło małe wielkie „bum!”. Biblioteka wróciła do łask. I znowu w zasięgu ręki wszystkie Muminki, Smerfy, Basie, Dzieci z Bullerbyn, Ulice Czereśniowe i czego tylko dusza zapragnie (no… może nie do końca, bo jednak każda biblioteka ma ograniczony księgozbiór). Więc poznajemy, testujemy, próbujemy, delektujemy się kolejnymi tomiszczami. A jeśli do czegoś zapałamy gorącą miłością, to wtedy – dopiero wtedy – fundujemy sobie własny egzemplarz do zaczytania, to kartkowania, do smakowania wciąż od nowa. Do kochania.

Jeśli więc Twój maluch, przedszkolak, uczeń wydaje się mieć wszystko, a Ty wciąż nie wiesz, jaki jest najlepszy prezent dla dziecka, to załóż mu KARTĘ BIBLIOTECZNĄ. Po prostu. A potem czytajcie. Razem i osobno. Rano i wieczorem. Na poważnie i na wesoło. Na mądrze i na głupiutko. Codziennie. Naprawdę warto.

#KOCHANIEprzezCZYTANIE to jest to!

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

14 Responses

  1. Świat Toli
    | Odpowiedz

    Czytanie ma przyszłość 🙂 szczególnie dla dzieci, które rozszerzają słownictwo.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      To prawda 🙂 mnie. Moje dziewczyny często zaskakują naprawdę trudnymi słowami, które same im wskoczyły do głowy w czasie czytania 🙂

  2. Kasia
    | Odpowiedz

    Moje dzieci jak zaczątkowe słuchają bajek na dobranoc 🙂

  3. Ale super tekst 🙂 a ja zapraszam na kampanię społeczną #kochanieprzezczytanie która ma na celu zachęcenie rodziców do codziennego czytania dzieciom. Pod tym hashtagiem na fb i insta znajdziesz całą masę fot ksiąźeczek oraz czytających rodziców😊

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Śledzę intensywnie 🙂 Takie kampanie naprawdę cenię 🙂

  4. Marta
    | Odpowiedz

    Jestem za! Moje dzieci jeszcze nie mają kart bibliotecznych, na razie częściej korzystamy z księgarni. Mój Starszy uczy się czytać, więc podejrzewam, że za jakiś zastąpi mnie w funkcji lektora i to on będzie nam czytał 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ja też czekam na ten moment 🙂 na razie czytam ja, ale już widzę trochę zainteresowania literkami 🙂

  5. ula mamonik.pl
    | Odpowiedz

    Jestem molem książkowym. I byłabym przeszczęśliwa gdyby dzieciaki załapały ze mną tego bakcyla. Jednak na razie idzie opornie. Książki przegrywają z technologią niestety

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Właśnie dlatego ja bardzo się staram na razie skupiać na książkach i baaardzo ograniczać elektronikę (u nas tylko ok 30-40 min TV dziennie) . Bo wiadomo, że kolorowy ekran, gry, filmy dają więcej bodźców i wydają się bardziej atrakcyjne. Na miłość do książek warto pracować od samiutkiego początku 🙂

  6. Magda M. blog
    | Odpowiedz

    A wiesz, że jeszcze o tym nie pomyślałam? Wkrótce muszę naprawić swój bląd 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Polecam 🙂 Same korzyści z takiego rozwiązania 🙂

  7. BAJKOGRÓD
    | Odpowiedz

    Jestem jak najbardziej za czytaniem ! Kartę biblioteczną mamy wszyscy, nawet czterolatek😊

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      U nas trzylatka debiutowała w bibliotece, a dwulatka już się domaga 🙂

Skomentuj