Wasze wnuki, nasze dzieci

with Brak komentarzy

nasze wnuki, wasze dzieci

Babciu, Dziadku. Dziś Wasze święto, więc wnuki śpieszą do Was z wierszykami i piosenkami. Z rozbrajającymi laurkami pełnymi koślawych życzeń. Z uśmiechami i uściskami. I dobrze. I tak być powinno. Ale pozwólcie, że i ja dołożę kilka słów od siebie. Kilka słów między nami, dorosłymi. Bo relacje rodziców z dziadkami to nie zawsze jest prosta sprawa.

 

Ja wiem, że dorastaliście w innych czasach.

Kiedy dziecko miało być po prostu grzeczne i ułożone, zajmować się sobą i jak najmniej przeszkadzać dorosłym. Dlatego rozumiem, że trudno Wam się odnaleźć w świecie, gdzie to samo dziecko nie stoi w cieniu, a zajmuje pozycję równie ważną jak każdy inny członek rodziny.

Zrozumcie jednak i Wy, że tak właśnie zdecydowaliśmy się zorganizować nasze życie i naszą rzeczywistość. I że w naszym domu wszyscy są tak samo ważni.

 

Ja wiem, że za Waszych czasów dzieci i ryby nie miały głosu.

Dlatego rozumiem, że trudno Wam się odnaleźć w świecie, gdzie dziecko ma coś do powiedzenia. Zwłaszcza, gdy to coś często wcale nie pasuje do wizji świata i oczekiwań dorosłych.

Zrozumcie jednak i Wy, że na taki właśnie rodzaj dialogu postawiliśmy. I że w naszym domu głos dziecka zawsze będzie wysłuchany.

 

Ja wiem, że kiedyś dzieci miały szanować i słuchać dorosłych.

Po prostu. Bo są starsi i bardziej doświadczeni. Sama słyszałam takie słowa od mojej babci setki, jeśli nie tysiące razy. Dlatego rozumiem, że trudno się Wam pogodzić z tym, że naszemu dziecku dajemy prawo do dyskusji, do sprzeciwu, do buntu nawet.

Zrozumcie jednak, że dla nas brak posłuszeństwa dzieci nie jest zaprzeczeniem szacunku, a jedynie w pełni uzasadnioną próbą wyznaczania własnych granic. I że w naszym domu szacunek nie jest uzależniony od wieku, a dziecko ma do niego takie samo prawo jak dorośli krewni.

 

Ja wiem, że w Waszym świecie normą były kary i nagrody.

Że klaps a czasem i pasek były rodzicielską metodą i prawem, których nikt nie podważał. Dlatego rozumiem, że wierzyliście i pewnie dalej wierzycie, że taka metoda jest skuteczna, jeśli nie niezbędna.

Zrozumcie jednak, że my wierzymy w system, w którym dziecko chce i może nauczyć się przyzwoitego zachowania nie ze strachu czy dla nagrody, ale dlatego, że rozumie znaczenie i wartość tej przyzwoitości. I że w naszym domu dzieci się nie każe za zło i nie nagradza za dobro, ale rozmawia się z nimi, tłumaczy, wyjaśnia. Powtarza do utraty tchu i do granic cierpliwości. Żeby kiedyś same potrafiły to zło i dobro definiować.

 

Ja wiem, że Wasze dzieci „nie zachowywały się w ten sposób”.

Nie krzyczały, nie piszczały, nie histeryzowały. Nie wymuszały krzykiem i łzami. A przynajmniej wierzę, że dziś, z perspektywy czasu, naprawdę tak to pamiętacie.

Zrozumcie jednak, że te krzyki, piski, łzy, które dla Was są wymuszeniem i szantażem, dla nas są wyrazem buzujących emocji, które dziecko musi z siebie wyrzucić. Może bezpiecznie wyrzucić przy nas. Że razem, powoli i stopniowo, uczymy się, jak sobie z nimi radzić. I że w naszym domu i dzieci, i dorośli mają prawo do wszystkich emocji. Tych dobrych i tych złych.

 

Ja wiem, że nasze dzieci bywają trudne, bywają nieznośne.

Że wymagają morza cierpliwości i tony wyrozumiałości. Dlatego rozumiem, że czasem możecie nie mieć do nich siły, czasem możecie czuć się przytłoczeni. Że możecie nawet uznać, że nasze metody zawodzą.

Zrozumcie jednak, że dzieci widzą i czują więcej niż my, dorośli, zakładamy. Że za tę cierpliwość, wyrozumiałość i troskę potrafią odpłacić uśmiechem roztapiającym serce i uściskiem odganiającym smutki. Że wypełniają nasz dom radością, entuzjazmem, bezgraniczną i bezinteresowną miłością. I że Wy w tym domu jesteście mile widzianymi gośćmi.

 

I jeszcze jedno wiem, wiem na pewno. Że i Wam, i nam zależy przede wszystkim na jednym – na szczęściu i dobru naszych dzieci. Choć relacje rodziców z dziadkami bywają skomplikowane, to wierzę, że kochacie je – choć po swojemu – równie mocno jak my. I dlatego takie ważne jest, żebyśmy razem tworzyli dla nich piękny, radosny, bezpieczny świat, w którym mogą się rozwijać i dorastać na dobrych, mądrych, szczęśliwych ludzi.

Nie musicie zgadzać się z naszymi zasadami, nie musicie ich podzielać czy rozumieć. Ale pamiętajcie, że, choć czasem się nie zgadzamy, jesteśmy przecież po tej samej stronie. Że gramy w tej samej drużynie!

 

A o tym, że wcale niełatwo być babcią i dziadkiem, możesz poczytać TUTAJ.

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

Skomentuj