A kiedy zostajesz mamą…

with 1 komentarz

kiedy zostajesz mamąA kiedy zostajesz mamą, świat zmienia się nieodwołalnie i na zawsze. Dwie kreski na teście grubą linią odcinają rzeczywistość “przed” od rzeczywistości “po”, w której nigdy nic już nie będzie takie samo.

Zaczyna się życie mierzone wizytami kontrolnymi, nadprogramowymi kilogramami, podglądaniem maluszka na ekranie monitora, delikatnymi jak skrzydło motyla pierwszymi ruchami, które zmieniają się z czasem w kopniaki na miarę małego kickboksera.
Aż w końcu przychodzi ten dzień, ten moment, kiedy niewyraźny cień z monitora przybiera rzeczywisty kształt. Gdzieś w zaciszu szpitalnej porodówki, na sali operacyjnej, w czterech ścianach domu, a czasem i w aucie zaparkowanym pośpiesznie na pasie awaryjnym autostrady rodzi się Człowiek. I rodzi się Mama.

Pierwsze wspólne chwile, pierwsze spojrzenie w oczy, pierwszy nieśmiały pocałunek i dotyk miękkiej skóry definiują Cię na nowo jako człowieka. Z minuty na minutę odwracają do góry nogami piramidę życiowych priorytetów. Zobacz, ma takie słodkie paluszki, nosek jak kartofelek i pachnie tym bobasowym zapachem, który gra na strunach duszy z mistrzowską wirtuozerią.
Gdzieś pośród nocnej ciszy, zamiast spać i odpoczywać, jak nakazywałby rozsądek, gładzisz delikatne jak puszek włoski, tulisz drobne ciałko, chłoniesz ciepło. I czujesz, jak zalewa cię fala czułości, jakiej nigdy w życiu byś się po sobie nie spodziewała. Rozpływasz się w miłości.

 

A kiedy zostajesz mamą…

odkrywasz świat na nowo. Z dzieckiem, dla dziecka, przez dziecko eksplorujesz znaną przecież dobrze rzeczywistość i dostrzegasz w niej nowe światy. Widzisz nagle jak zielona jest trawa, jak dziwny kształt ma leżący w ogrodzie kamień, jakie śmieszne ślady zostawia ślimak na świeżo umytym tarasie. Razem gapicie się w wirującą pralkę, pędzicie z górki na pazurki i robicie gluty z kleju, pianki do golenia i płynu do prania. Mamo, a dlaczego deszcz tak stuka o dach? Mamo, a dlaczego nie mogę czekolady na śniadanie? Mamo, a czemu twoje pudrowe kulki nie pływają, tylko rozpuszczają się w kibelku? Lawina pytań sprawia, że otwierają Ci się oczy, poszerzają horyzonty.

 

A kiedy zostajesz mamą…

przypominasz sobie, jak rzeczywistość potrafi zaskakiwać. Pilota do telewizora znajdujesz w koszu na pranie, klucze od mieszkania w zamrażarce, a lalkę Barbie na zewnętrznym parapecie zamkniętego okna. Jak?!? Nie masz pojęcia, a potem w sumie przestajesz się dziwić.

Uświadamiasz też sobie, że planowanie to jednocześnie walka o przetrwanie i gra dla masochistek, pracowicie upychając w ograniczone siedem dni tygodnia lekcje judo starszej, balet młodszej, gimnastykę korekcyjną, basen, wizytę u dentysty, zebranie w przedszkolu, zakupy i odwiedziny u babci. A potem w tym wszystkim znajdujesz nawet chwilę na pierwszą od miesięcy (może lat?) randkę z własnym mężem: organizujesz nianię, rezerwujesz stolik w restauracji, wciskasz się w modelujące gacie i sukienkę pamiętającą bardziej beztroskie czasy. I kiedy już, już szykujecie się do wyjścia, Twoje dziecko puszcza pawia na Twoje ustrojone w szpilki nogi, obwieszczając inaugurację upojnego tygodnia z jelitówką dla całej waszej rodziny. Akurat, kiedy macie remont łazienki.

A kiedy zostajesz mamą…

odkrywasz, że bycie McGyverem to żadna sztuka. O drugiej w nocy zabierasz się za szycie jeża na jutrzejsze przedstawienie grupy starszaków, z papieru toaletowego i taśmy klejącej montujesz strój mumii, który robi furorę na przedszkolnym balu karnawałowym, a z paczki makronu tworzysz rodzinny obiad, obrazek na ścianę, kolorowy naszyjnik i lornetkę dla lalki-podróżniczki. Kiedy Twoja dwulatka wymarzy sobie sukienkę w wozy strażackie, przekopujesz bezskutecznie sklepy stacjonarne i internetowe, aż w końcu sama uczysz się szyć. Kiedy czarnowłosa czterolatka zapragnie zostać Roszpunką pleciesz warkocze z żółtej włóczki albo długie pasma bibuły upinasz do opaski z nogawki od rajstop. Na początku jeszcze panikujesz, jeszcze wątpisz w swoje możliwości, ale potem – gdy Twój synek obwieszcza, że potrzebuje makietę transformersa w skali 1:1, pytasz tylko spokojnie “na kiedy?”

 

A kiedy zostajesz mamą…

dowiadujesz się, co naprawdę znaczy jazda na rollercoasterze. Kiedy pędzisz przez plac zabaw, żeby w ostatniej chwili złapać spadające z drabinki dziecko. Kiedy wczoraj uwielbiana pomidorowa ląduje wraz z talerzem na podłodze, bo dziś jest obrzydliwa. Kiedy sielski obrazek rodzeństwa wspólnie budującego zamek z klocków zmienia się w trzy sekundy w ring MMA. Albo wtedy, może właśnie wtedy najbardziej, gdy wywrzeszczane w emocjach “nie kocham Cię, nie lubię Cię” zmienia się w ledwie kilka minut w ramiona obejmujące Twoją szyję i słodki głosik szepczący Ci do ucha, że jesteś najlepszą mamusią na świecie.

A kiedy zostajesz mamą…

odkrywasz, że można czuć BARDZIEJ. Że można umierać ze strachu o czyjeś zdrowie i życie. Że można z niepokoju odliczać minuty i sekundy, podczas gdy szalejąca wyobraźnia podsuwa najbardziej przerażające obrazy. Że można troszczyć się o kogoś do utraty tchu. Że można czuć jak czyjeś łzy sprawiają, że serce pęka Ci na milion kawałków. Że można być tak zmęczonym, że zasypiasz na stojąco i budzi Cię dopiero poczucie, że się przewracasz. Że można robić na raz dziesięć rzeczy, a i tak mieć wrażenie, że nic się nie zrobiło.

Że można się starać, tak bardzo starać być lepszym, coraz lepszym, a jednocześnie mieć dotkliwe poczucie własnej niedoskonałości i w bezsenne noce rozliczać się przed sobą z każdego wychowawczego potknięcia, krzyku czy wybuchu emocji.
Że można mieć w sobie takie pokłady tkliwości, dumy, cierpliwości, że wystarczyłoby ich dla średniej wielkości miasta, a przecież całe wylewają się na jednego małego człowieczka.
Że można TAK kochać i TAK być kochanym. Bez warunków, bez zastrzeżeń, bez ograniczeń. Bez miary.

Bo kiedy zostajesz mamą, świat zmienia się nieodwołalnie i na zawsze. A Ty szybko, bardzo szybko dowiadujesz się, że macierzyństwo jest wyzwaniem, które nie ma sobie równych. I jeszcze większym szczęściem.

W dniu Naszego święta, życzę Wam, drogie Mamy, żebyście w tym szczęściu pławiły się na co dzień, a nie tylko od święta.

 

________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

One Response

  1. welcometohell
    | Odpowiedz

    … wtedy zostajesz WŁAŚCICIELKĄ (w przeciwieństwie do taty, który jest i zawsze będzie tylko dawcą nasienia i ew. bankomatem)

Skomentuj