Bądź TĄ upierdliwą matką!

with 2 komentarze

upierdliwa matkaBądź TĄ upierdliwą matką, która odzywa się zawsze wtedy, kiedy coś jest nie tak, a inni milczą. Z lenistwa, z wygodnictwa, czasem i ze strachu. Żeby przypadkiem nie narazić się Pani w przedszkolu albo trenerowi. Kiedy inni wolą ponuro zaakceptować coś, co im się nie podoba, niż powiedzieć „nie” i zawalczyć o dobro swoje i swoich dzieci, Ty miej odwagę pójść pod prąd. Upomnieć się o bezpieczny zamek w przedszkolnych drzwiach albo żeby w jadłospisie nie było najtańszych parówek złożonych w połowie z celulozy.

 

Bądź TĄ upierdliwą matką, która reaguje, gdy jej dziecko usiłuje się na siłę wpasować w sztywne ramki i przerobić na kolejnego klona „grzecznego przedszkolaka”. Kiedy ktoś zmusza do zjedzenia znienawidzonej kalafiorowej, strasząc, że nie pójdzie potem na plac zabaw z kolegami. Albo żywego trzylatka, który już od ponad roku zrezygnował z dziennej drzemki, pakuje w piżamę w środku dnia, każąc mu spać. I kiedy porównuje, że ma być jak Basia, Tadzio i Irka, którzy mają same piątki, nigdy się nie brudzą i słuchają wszystkich poleceń bez szemrania.

 

Bądź TĄ upierdliwą matką, kiedy Twojemu dziecku dzieje się krzywda. Kiedy wszyscy wokół przymykają oko, albo zbywają Cię swoim „tak to już jest”, „taki jest świat”, „tak to bywa między dziećmi”, a Twój synek kolejny raz wraca do domu z rozciętą wargą albo śladami czyichś zębów na plecach. To, że oni godzą się na rzeczywistość, w której nie ma sprawiedliwości a silniejszy ma zawsze rację, to ich sprawa. Ty nie musisz. Ty nie możesz.

 

Bądź TĄ upierdliwą matką, która protestuje, kiedy dzieje się jawna niesprawiedliwość. Gdy ciężka praca Twojego dziecka trafia do śmietnika. Gdy czyjeś osobiste uprzedzenia kładą się cieniem na dziecięcą niewinność, a naprędce przyczepiona przez kogoś etykietka „rozrabiaki”, „głupka”, „lenia” przywiera tak mocno, że całymi latami trudno się od niej uwolnić.

 

Bądź TĄ upierdliwą matką, która nie pozwala na wyśmiewanie dziecięcych emocji, a dziecięcych potrzeb nie uważa za fanaberię. Przytulaj tak długo, jak uważasz za słuszne, nawet jeśli Pani wzdycha poirytowana i dziecięcy smutek kwituje suchym „trochę popłacze, a potem mu przejdzie”. Nazywaj emocje i akceptuj lęki, nawet gdy nad uchem brzmi głupia, a nieśmiertelna przecież uwaga, że „kto to widział, żeby takie duże dziecko płakało”.

 

Bądź TĄ upierdliwą matką, która staje po stronie dziecka, a nie systemu. Która nie lekceważy rozżalonego „matematyczka się na mnie uwzięła” albo wstydliwego „koledzy śmieją się, że nie mam markowych butów”. I nie, nie musisz od razu rzucać się z szablą na nauczyciela albo pisać anonimowych donosów do kuratorium, ale powiedzieć „sprawdzam” i rzeczywiście sprawdzać, czy dzieje się coś złego. I szukać rozwiązania tam, gdzie istnieje problem, zanim ten problem stanie się czyimś – może Twojego dziecka? – dramatem.

 

Dla kogo to wszystko?

Bądź TĄ upierdliwą matką dla SIEBIE. Żeby zasypiać spokojnie. Żeby patrzeć sobie w oczy w lustrze bez wstydu. Żeby mieć pewność – o ile pewność w ogóle jest możliwa – że zrobiłaś wszystko, co możesz, żeby swojemu dziecku dać szansę na rozwój i wzrastanie w zdrowym, bezpiecznym środowisku. Najlepszym, na jaki stać Was i Wasze otoczenie.

Bądź TĄ upierdliwą matką także dla NIEGO, dla Twojego dziecka. Żeby wiedziało, że może zawsze do Ciebie przyjść i wszystkim się z Tobą podzielić. Że, choć nie jesteś w stanie magicznie rozwiązać wszystkich problemów, może liczyć na Twoje wsparcie, na Twoje doświadczenia, na Twoją radę. I na otwarte ramiona, kiedy emocje i problemy przytłaczają za bardzo.

Bądź TĄ upierdliwą matką także dla INNYCH. Żebyśmy my, jako rodzice, w końcu przestali myśleć, że nie pozostaje nam nic innego niż akceptacja zastanego systemu. Że możemy się tylko podporządkować, choćby to miało się dziać kosztem naszym i naszych dzieci. Może jeśli więcej będzie takich upierdliwych matek jak Ty, przedszkolna adaptacja stanie się kiedyś normą, szkolne plecaki przestaną być tak koszmarnie ciężkie, a dziewczynki przestaną słyszeć, że kółko informatyczne jest raczej dla chłopców i niech lepiej idą na balet.

 

Ale o co chodzi?

I nie – to nie chodzi o to, żeby ślepo bronić dziecka i usprawiedliwiać je bez względu na wszystko, dopatrując się winnych we wszystkich wokół (w nauczycielu, księdzu, babci, trenerze, kolegach) tylko nie w sobie i w swoim potomku.

I nie – to nie chodzi o to, żeby toczyć boje za dziecko, wyręczając je w każdej sytuacji, kiedy trzeba się odezwać, zabrać głos i zawalczyć o siebie.

I nie – nie chodzi o to, żeby węszyć spisek i dopatrywać się problemów wszędzie, nawet tak, gdzie ich nie ma.

Chodzi za to o to, żeby pokazać sobie, innym, ale przede wszystkim swojemu dziecku, że nie trzeba ograniczać się do akceptowania przykrej rzeczywistości. Że, choć nie da się zmienić świata w całości i od razu, to jednak można próbować zmieniać go stopniowo i po kawałku. Ale nie da się tego zrobić biernością.

 

Upierdliwa matka to Ty?

Nie jest łatwo być TĄ upierdliwą matką, bo trzeba walczyć nie tylko ze sobą i własnymi nawykami, nie tylko z systemem, ale i z oceną otoczenia. Z uniesionymi wymownie brwiami, kiedy „znowu” odzywasz się na zebraniu. Z mruczeniem pod nosem, że znowu przedłużasz, choć wszyscy się śpieszą. Z etykietą „tej upierdliwej”, co to zawsze ma problemy. Ale Ty się nie dawaj. Patrz trzeźwo na rzeczywistość, analizuj i nie przymykaj oka na to, czego akceptować się nie powinno.

I domagaj się, upierdliwie domagaj się tego, żeby i inni traktowali Twoje i inne dzieci z szacunkiem na jaki zasługują. Choćby wymagało to zmiany przyzwyczajeń i nawyków tyleż starych, co pozbawionych głębszego sensu. Choćbyś miała wrażenie, że to walka z wiatrakami i kruszenie betonu gołymi rękami.

Bądź TĄ upierdliwą matką, która jest dla swojego dziecka nawet wtedy, gdy oni mówią, że to dziecko powinno być dla niej.

 

________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

2 Responses

  1. Jestem upierdliwą matką! Mało tego , ucze córkę, by sama taka była, bo dzięki temu poradzi sobie w życiu 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ja zauważyłam, że moje dzieci mnie bardzo mobilizują do pracy nad własną asertywnością. Tam, gdzie czasem gotowa byłam odpuścić, teraz mam większą motywację, żeby się upomnieć. Chociaż dalej jeszcze mam sporo pracy, żeby się tej dobrej upierdliwości nauczyć.

Skomentuj