Nie strasz mnie bezstresowym wychowaniem!

with Brak komentarzy

bezstresowe wychowanieUsłyszysz to, kiedy Twój niemowlak nie będzie chciał sam się sobą zająć. Kiedy płaczem – bo czymże innym? – będzie domagał się noszenia, tulenia, ciepła. Bliskości i miłości po prostu. Kiedy pozwolisz noworodkowi „wisieć na piersi”, zamiast „jak kiedyś” karmić z zegarkiem w ręku, a nocne tulenie zastępować wodą z glukozą.

Nie noś go, bo się przyzwyczai. Nie tul, bo sobie potem rady nie dasz. Nie leć tak na każde jego skinienie. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE wejdzie Ci na głowę!”

 

Usłyszysz to…

kiedy zdecydujesz się zabrać go do wspólnego łóżka, zamiast – wbrew jemu i własnej intuicji – walczyć o to, żeby został w swoim łóżeczku. Kiedy powiesz trenerom snu, że swoje złote metody 5-10-15 mogą sobie wsadzić w buty. Kiedy nie zgodzisz się na słuchanie bezczynnie, jak twoje dziecko płacze z bezsilności, z samotności, ze strachu dlatego tylko, że ktoś kiedyś uznał, że „w takim wieku” (czy to będzie rok, dwa czy nawet pięć lat) dziecko już powinno samo zasypiać.

„Nie daj się zmanipulować. Niech się nauczy. Niech się wypłacze, to mu przejdzie. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE wychowasz niezaradną ciamajdę!”

 

Usłyszysz to…

kiedy Twoje dziecko zapłacze, tak rozpaczliwie zapłacze, bo zniszczyła mu się wieża pracowicie budowana z klocków. Bo kredka wyjedzie poza kontur pieska w kolorowance od babci. Bo ukochana podusia trafi do prania albo rozboli zdarte, delikatnie ale jednak, kolanko. A Ty nie powiesz, że nie ma o co płakać. I nie wyburczysz, że chłopaki nie płaczą. I nie wyśmiejesz, że beksa, że mazgaj, że ciapa.

„Przestań się nad nim tak rozczulać. Niech się uczy, że trzeba być twardym. Niech nie leci do Ciebie z każdą pierdołą. Przez to BEZSTRESOWE WYCHOWANIE wychowasz płaczka, który z każdym problemem leci do mamusi.”

 

Usłyszysz to…

kiedy Twoje dziecko dostanie szału. Bo kanapka w kwadraty pokrojona a nie w trójkąty. Bo klocki nie chcą się ułożyć tak, jak trzeba. Bo nie można zabrać zabawki koledze z podwórka, ani kupić kolejnego samochodziku w sklepie.

A Ty nie skrzyczysz go. Nie powiesz mu, że jest niegrzeczne. Nie dasz w tyłek, ani nawet do kąta nie postawisz. Tylko okażesz zrozumienie, przytulisz, nazwiesz emocje. Powiesz: „widzę, że się bardzo denerwujesz”, „musi ci strasznie zależeć na tym autku”, „bardzo miałeś dziś ochotę na trójkątne kanapki?”, a potem postarasz się wytłumaczyć, że emocje można i warto okazywać inaczej niż rykiem i krzykiem.

Nie możesz go przytulać, kiedy jest niegrzeczny, bo tylko to w nim utrwalasz. Ignoruj, kiedy krzyczy ze złości. Nie reaguj na sceny. Wyjdź ze sklepu i zostaw go samego, to zapamięta. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE wyjdzie na roszczeniowego cwaniaka.”

 

Usłyszysz to…

kiedy Twoje dziecko nie będzie chciało dać cioci buziaka na powitanie. I kiedy, zamiast powiedzieć „dzień dobry” jak cywilizowany człowiek, skryje się za Twoją nogawką na widok sąsiadki spod trójki. Albo gdy nie będzie chciało się przedstawić znajomej babci, którą widzi pierwszy raz w życiu.

A Ty uznasz, że ma prawo decydować o sobie i swoim ciele i nie każesz mu nadstawić policzka do buziaka, bo cioci będzie przykro. Nie wyciągniesz go zza swoich nóg choćby siłą i nie wydusisz z niego tego „dzień dobry”, jak panbuk przykazał.

„W takim wieku to już dziecko powinno umieć się zachować. Za naszych czasów to się proboszcza na powitanie w rękę całowało. Dzisiaj dzieci nie wiedzą, co to szacunek. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE to wypuścisz na świat dzikusa, co się nie będzie potrafił wobec innych zachować.”

 

Usłyszysz to…

kiedy Twoje dziecko w emocjach wykrzyczy Ci, że jesteś niedobrą mamą, że Cię nie lubi, nie kocha nawet. Że masz się wyprowadzić, albo ono się wyprowadzi. Że głupia jesteś, bo nie pozwalasz jeść czekolady na śniadanie albo siedzieć na poręczy balkonu.

A Ty nie rzucisz „zamknij się, gówniarzu”, nie poślesz do swojego pokoju, nie zareagujesz tyradą o braku szacunku i tym, kto tu rządzi, tylko zobaczysz w tych słowach to, co naprawdę się za nimi kryje. Zrozumiesz, że one wcale nie są o Tobie, lecz o dziecku. O jego smutku, złości, rozpaczy, rozterce. O kłębowisku emocji, z którymi dojść nie potrafi do ładu. O pomocy, której od Ciebie tak bardzo potrzebuje.

„Jak by moje dziecko tak do mnie powiedziało, to by je do końca dnia twarz piekła. Przez tydzień by z pokoju nie wyszedł. Jeść by nie dostał, póki by nie przeprosił. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE nie będzie Ci miał kto szklanki wody podać na starość”.

 

Usłyszysz to…

kiedy Twoje dziecko będzie się bało. Kiedy wystraszy się wąsów i tubalnego głosu wujka Staszka na pierwszej wspólnej wigilii. Psa sąsiadki, który przewróci je na powitanie, bo „przecież chciał się tylko pobawić” albo czarownicy z książeczki o śpiącej królewnie, zbyt wysoko latającej huśtawki czy samotnego zostania w przedszkolu.

A Ty nie wyśmiejesz, nie zbagatelizujesz tych strachów. Weźmiesz dziecko na ręce, choć ten pies to przecież tylko jamnik. Przewrócisz stronę w książeczce, chociaż to tylko zwykły rysunek. I w przedszkolnej szatni będziesz siedzieć godzinę, dwie nawet, zamiast uciec szybko i bez słowa, bo „tak będzie lepiej” (dla Ciebie i pani nauczycielki, bo na pewno nie dla dziecka). I kiedy – zamiast pośpieszać, naciskać, wymuszać – dasz dziecku czas na oswojenie lęków, poszukasz z nim razem sposobu (a może i pomocy), żeby tego dokonać.

„Daj już spokój z tymi strachami, toż to duże dziecko przecież. Ja w jego wieku się takich głupot nie bałem. Przez to Twoje BEZSTRESOWE WYCHOWANIE będzie się potem wszystkiego bał przez całe życie.”

 

Bezstresowe wychowanie czyli…?

I jeszcze dużo będzie sytuacji, w których to bezstresowe wychowanie będą Ci rzucać w twarz i odmieniać przez przypadki dlatego tylko, że zdecydujesz się wychować swoje dziecko inaczej, niż robiły to poprzednie pokolenia. Niż robi to wielu dziś. Inaczej niż tradycyjnie, klasycznie. Niż robili to nasi pradziadkowie, dziadkowie, może i rodzice.

Jeśli nie zechcesz dziecka karać i nagradzać, odrzucisz klapsy i kąty, nie zdecydujesz się szantażować i kłamać dla własnej wygody.
Jeśli zgodzisz się, w pełni świadomie i w pełni celowo, żeby dziecko mówiło ci „nie” i mogło – tam, gdzie to bezpieczne – do decydowania o sobie.
Jeśli przyznasz mu takie samo prawo do wyznaczania własnych granic, jakie ma każdy członek waszej rodziny.
Jeśli zamiast kazać, będziesz przekonywać, tłumaczyć, negocjować.
Jeśli dasz mu tyle samo szacunku, ile oczekujesz dla siebie.
Jeśli zamiast zastraszać i wymuszać, będziesz budować taką relację, żeby dziecko chciało współpracować.
Jeśli, zamiast wymagać tego, co z rozwojowego punktu widzenia niemożliwe, postarasz się dać mu narzędzia do rozwoju i spróbujesz ten rozwój wspierać swoją bliskością i empatią.

 

JEŚLI BĘDZIESZ WYCHOWYWAĆ, ZAMIAST TRESOWAĆ.

JEŚLI BĘDZIESZ BLISKO, ZAMIAST TYLKO BYĆ OBOK.

 

Nie strasz mnie!

Pytacie mnie czasem, czy się nie boję. Że metoda wychowawcza – choć to nie tyle metoda co ścieżka życiowa – którą wybrałam, może się okazać niewłaściwa. Że może moje dzisiejsze wybory wpłyną na przyszłość moich dzieci inaczej, niż to sobie wymarzyłam.

A ja odpowiadam, że tak, boję się. Bo uważam, że my, mamy, niesiemy w sobie strach. I to jest zupełnie naturalne. Bo jak się nie bać o przyszłość naszych największych skarbów? Ale potem mówię sobie, że takie obawy są normalne dla każdego rodzica, który świadomie podchodzi do swojego rodzicielstwa. Któremu zależy. Który się troszczy.

I jeszcze mówię sobie, że NIE może zawieść ścieżka, która opiera się na szacunku do drugiego człowieka. Na której rozumiemy, że do pewnych umiejętności trzeba dojrzeć. Na której akceptujemy się z naszymi wadami i zaletami. Na której uczymy się dbać o innych, ale i o siebie. Na której możemy na siebie nawzajem liczyć. W dobrych i trudnych dniach. W pięknych i niełatwych emocjach. Bez oceniania. Za to z wyrozumiałością i miłością.

 

Więc nie, nie straszcie mnie waszym bezstresowym wychowaniem. Bo ja wiem swoje. I pewna jestem, że NIE może zawieźć ścieżka, na której dziecko traktuje się po prostu jak człowieka. Z takim samym szacunkiem jak dorosłego, za to o wiele większą dawką cierpliwości.

I z bezwarunkową miłością.

 

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

 

Skomentuj