Blogowe hity 2018

with 6 komentarzy

blogowe hity 2018Przełom roku to zwykle czas podsumowań, więc i tutaj nie mogło takiego zabraknąć. Z dwóch powodów. Dla mnie – bo takie zestawienie pozwala mi zrozumieć, jakie są Wasze blogowe hity, czyli które teksty najbardziej do Was trafiają i o czym najchętniej czytacie. Dla Was – bo dzięki temu Ci, którzy w ciągu roku stopniowo dołączają do grona czytelników mojego bloga, mogą lepiej poznać klimat, jaki tu panuje.

 

Poniżej znajdziecie 12 tekstów, które cieszyły się największą popularnością w kolejnych miesiącach roku 2018. Oraz bonus – trzy teksty, które zebrały najwięcej odsłon od samego początku mojego pisania w sieci. Takie to blogowe hity Pozytywnego Domu.

 

A jakie były Wasze ulubione teksty w tym roku? Któryś z najpopularniejszych czy może zupełnie inny?

 

Blogowe hity Pozytywnego Domu 2018

 

blogowe hity 2018 wiosna

Styczeń – Jak pokonać wredną babę z kolejki?

Styczeń zaczął się na dużej petardzie, bo w grudniu dzięki jednemu tekstowi (o którym na końcu wpisu) grono moich czytelników podwoiło się w ciągu dwóch tygodni. Do tej pory jestem w szoku. Przy okazji okazało się, że panuje powszechne odczucie, że żyjemy w czasach, kiedy ludzka życzliwość to raczej wyjątek niż norma. A ja zaczęłam się zastanawiać, jak to zmienić…

My, rodzice.

Nie ma i nigdy nie będzie na świecie grupy, która miałaby taką jak my siłę zmieniania świata. To my, naszymi codziennymi wyborami, kształtujemy poglądy, zachowania, zasady naszych dzieci. Uczymy ich, jak reagować na zło, jak traktować drugiego człowieka, jak dbać o siebie i swoje potrzeby. Jak bronić swoich granic i szanować granice bliźniego. Uczymy przede wszystkim swoim przykładem, bo – umówmy się – słowa nie poparte czynami giną w ciszy, podczas gdy codzienne zachowania, reakcje, proste gesty, zapisują się w podświadomości i wchodzą w nawyk.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Luty – Łatwo jest być romantycznym

W lutym temat mógł być tylko jeden. Bo skoro internet zalała fala czerwonych serduszek i walentynkowych wyznań, to i ja musiałam wtrącić swoje trzy grosze. Trochę jednak na przekór zadeklarowałam, że za taką romantyczność to ja podziękuję…

Łatwo jest być romantycznym. Raz w miesiącu kwiatka położyć na poduszce. Zapachem i kolorem wypełnić poranek, czekając na wybuch radości i błysk w oku.
Trudniej zauważyć, że poduszka od wieczora nietknięta, zimna i samotna. Bo ząbkujące niemowlę ukojenie znajduje tylko w kołysaniu. Bo przedszkolak z koszmarami schronienia szuka w uścisku dorosłej dłoni. Bo zaległe raporty piszą się w nocy, dnia ustępując innym niecierpiącym zwłoki obowiązkom. I zamiast kwiatka od święta, wstać godzinę wcześniej kilka razy w tygodniu, żeby i ta druga poduszka mogła poczuć, jak przytula się do niej zmęczona głowa.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Marzec – Bohaterki dnia codziennego

Marzec przebiegał pod znakiem czarnego protestu i gorącej dyskusji o aborcji, opiece nad nieuleczalnie chorymi dziećmi i granicach kobiecej wolności. I chociaż na polityczne tematy raczej się nie wypowiadam, tutaj milczeć nie mogłam. A lawina prywatnych wiadomości i komentarzy na fanpage`u bloga utwierdziły mnie w przekonaniu, jak to był ważny tekst. (te komentarze, za którymi kryją się dramatyczne nieraz historie, można przeczytać TUTAJ)

Bohaterki dnia codziennego. Z wyboru, ale i z konieczności. Z potrzeby serca. Najczęściej samotne. Bo, jak absurdalnie niewiarygodnie by te statystyki nie brzmiały, aż 8 na 10 ojców niepełnosprawnych dzieci opuszcza swoje rodziny, zostawiając matki same z ciężarem, który trudno dźwigać nawet we dwoje.
One trwają. One nie mają wyjścia. One muszą. Chociaż czasem chciałoby się zostawić za sobą cały ten ból, strach, bezdenne zmęczenie, żebranie o każdy grosz, łzy przelewane nad cierpiącym bez nadziei dzieckiem. Chociaż chciałby się uciec, odciąć, zatrzasnąć za sobą drzwi, to nie można, bo już w progu serce pęka na milion kawałków. Matczyny los nierozerwalnie splata się z dziecięcym.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

blogowe hity 2018 lato

Kwiecień: Co po porodzie, czyli kiedy nadchodzi armagedon!

W kwietniu zainspirowała mnie koleżanka, która bardzo chciałam sama zająć się swoim nowonarodzonym dzieckiem, a której otoczenie intensywnie wmawiało, że nie da sobie rady bez pomocy mamy, siostry, teściowej, męża, sąsiadki i sam jeżyk kolczasty wie, kogo jeszcze. Nie jestem w stanie pojąć tego, jak niektórym łatwo przychodzi podkopywanie pewności siebie innych wtedy, gdy przydałoby im się słowo wsparcia.

Jeśli czujesz, że ten pierwszy okres chcesz spędzić po prostu z dzieckiem i jego ojcem, jeśli wiesz, że dodatkowa osoba zamiast pomocą będzie dla Ciebie dodatkowym stresorem sprawdzającym poprawność założenia czapeczki czy kwestionującym wartościowość Twojego mleka, jeśli po prostu chcesz spróbować poradzić sobie sama ze swoim dzieckiem, to nie daj się nastraszyć! Naprawdę możesz. Te pierwsze dni czy tygodnie, choć pewnie stresujące, mogą być waszym czasem. Czasem budowania bliskości, czasem wzajemnego poznawania się, czasem cieszenia się sobą. To są momenty, których nic Ci nie odbierze.

Aby ułatwić sobie start i zmniejszyć ewentualne obawy o to, co po porodzie, możesz się do tego okresu po prostu przygotować i ułatwić sobie pierwsze dni. Co możesz zrobić?

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Maj – A kiedy zostajesz mamą…

Jeśli maj, to wiadomo, że Dzień Matki. Sądząc po wiadomościach od Was, przy czytaniu tego tekstu przydają się chusteczki.

A kiedy zostajesz mamą, świat zmienia się nieodwołalnie i na zawsze. Dwie kreski na teście grubą linią odcinają rzeczywistość “przed” od rzeczywistości “po”, w której nigdy nic już nie będzie takie samo.

Zaczyna się życie mierzone wizytami kontrolnymi, nadprogramowymi kilogramami, podglądaniem maluszka na ekranie monitora, delikatnymi jak skrzydło motyla pierwszymi ruchami, które zmieniają się z czasem w kopniaki na miarę małego kickboksera.
Aż w końcu przychodzi ten dzień, ten moment, kiedy niewyraźny cień z monitora przybiera rzeczywisty kształt. Gdzieś w zaciszu szpitalnej porodówki, na sali operacyjnej, w czterech ścianach domu, a czasem i w aucie zaparkowanym pośpiesznie na pasie awaryjnym autostrady rodzi się Człowiek. I rodzi się Mama.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Czerwiec – Pozwólmy im

Z okazji Dnia Dziecka inaczej niż połowa parentingowej blogosfery NIE napisałam o najlepszych prezentach dla dzieci. Za to popełniłam tekst, który jedna z moich czytelniczek porównała do twórczości… księdza Jana Twardowskiego. Z tej okazji sama sobie przybiłam piątkę!

 

Pozwólmy im pędzić z górki na pazurki. Z wiatrem się ścigać, pedałkami małych rowerków kręcić z prędkością, która dorosłych prowadzi do oczopląsu i zawału serca. Dajmy wspinać się na drabinki i na gałęzi drzewa wisieć głową w dół. Głęboko w kieszeń włóżmy cisnące się na usta “uważaj”, “ostrożnie”, “nie tak szybko”. W radosny stukot pięt na drewnianej podłodze wsłuchajmy się bez codziennego “załóż kapcie” i “nie biegaj, bo się poślizgniesz”.

Pozwólmy im odkrywać po swojemu, we własnym tempie eksplorować ten świat tak znany, a tak przecież nowy. Zachwycić się kroplami rosy na pajęczynie, w kałuży łowić ryby, dziury wygrzebywać patykiem, wyścigi ślimaków urządzić na parapecie w dziadkowym domu. Dajmy kolekcjonować kamienie i ususzone płatki kwiatów, szyszki zbierać do koszyczka, w dziupli starego drzewa zrobić kryjówkę na skarby, o której nikt nie wie, choć wszyscy wiedzą.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Blogowe hity 2018 jesień

 

Lipiec – Fragment matki. Złej matki

W mało wakacyjnym klimacie tekst o tym, że nie zawsze wszystko jest takie, jak się wydaje. W macierzyństwie też.

Widzisz mnie, jak podnoszę głos, jak niemal krzyczę, żeby w końcu założyła te buty, i znacząco unosisz brwi. Kto to widział na dziecko krzyczeć, matka cierpliwa być powinna zawsze i wszędzie. Zła matka. Patologia jakaś… – mówi Twoje potępiające spojrzenie, kiedy z wyższością gładzisz włoski swojego synka, który nawet rękawiczki zakłada już samodzielnie.

Nie wiesz, że o tych butach debatujemy już od dwudziestu minut. Że nie pomogły żarty i wygłupy, danie wyboru i oferta pomocy. Że jeśli nie wyjedziemy już i teraz, to przepadnie nam ta wizyta u neurologa, na którą czekamy od pięciu miesięcy.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Sierpień – Już nie kocham mojego męża tak jak na początku

W sierpniu z okazji 7 rocznicy naszego związku mówię mężowi wprost, że to już nie to samo. Okazuje się, że sporo kobiet czuje tak samo.

Już nie kocham męża tak, jak na początku. Mamy na swoim koncie setki dni wypełnionych codziennymi zajęciami, pracą, zakupami, rozrywkami, domowymi obowiązkami. Dni zupełnie zwykłych w swojej niezwykłości. Takich, które radość dają tym tylko, że są i że można je ze sobą dzielić.

Mam na tym koncie i dni absolutnie niezwyczajne. Wypełnione chwilami i emocjami, które w pamięci zapisują się na zawsze. Kiedy drżącym głosem wypowiadane słowa przysięgi. Kiedy blask świec. Kiedy pierwszy krzyk dziecka. Kiedy poważna mina lekarza na szpitalnym korytarzu. Kiedy fajerwerki na ciemnym niebie i takie same w sercach.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Wrzesień – Adaptacja w przedszkolu – 5 zdań, którymi nie pomożesz dziecku

We wrześniu parenting żyje przedszkolną adaptacją. Ja też, bo choć moje dziecko przedszkolnej przygodny nie zaczyna, a ją kontynuuje, to okazuje się, że adaptację zaczynamy od nowa…

Smutna prawda jest taka, że adaptacja w przedszkolu nader często oznacza tylko tyle, że dziecko MA przestać płakać, MA być grzeczne i spokojne, MA wypełniać polecenia i MA za bardzo nie przeszkadzać. Jakim kosztem i jakimi metodami? To już tylko szczegół. Niech się wypłacze, niech pochlipie w kącie przez pół dnia, żeby zobaczyło, że płaczem się nic nie ugra. Niech się przestraszy, że za karę pójdzie do innej grupy albo do gabinetu pani dyrektor. Albo że mama po niego nie wróci, jak będzie ciągle płakać. Niech się zawstydzi, że jest takim słabeuszem i mazgajem, a nie zuchem, jak inne dzieci. Niech się po prostu pogodzi z losem, bo i tak jego protesty, jego płacze, jego krzyki nic nie zmienią.

Taka to często “adaptacja”. Żeby dziecko się ugięło, jak najszybciej wpasowało się w przedszkolne ramki, nie sprawiało kłopotów i – najlepiej – samo radziło sobie ze wszystkim. Ze swoimi emocjami na czele.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

blogowe hity 2018 zima

 

Październik – A gdybyś zobaczyła mnie dziś

Tekst dla wszystkich tych mam, które myślą, że inne mają łatwiej. Jedziemy wszystkie na tym samym wózku…

A gdybyś zobaczyła mnie dziś, jak na wieczornym pobojowisku załamuję ręce. Bo przecież miało być inaczej. Bo przecież powinnyśmy razem to zrobić. Bo przecież to miały być małe, słodkie pomocnice, a nie ten żywioł, który rozszalałym huraganem rozrzucił po dywanie chyba wszystkie klamoty, które się kryły w zakamarkach dziecięcego pokoju.

Bo przecież w piątek poszło tak gładko, tak łatwo, tak miło. Bo przecież wczoraj to one, to my razem sprawiłyśmy, że mieszkanie wyglądało prawie jak u tych blogerek na instagramie. Bez marudzenia i bez narzekania. A dziś znowu nie lubię sprzątać, to nie ja porozrzucałam, niech ona sama sobie sprząta.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Listopad – Pięć najgorszych randek w moim życiu

Tekst wspominkowo-rozrywkowy. Choć brzmi to niewiarygodnie, każda z tych randek zdarzyła się naprawdę.

Chłopak numer dwa zapowiadał się całkiem dobrze. Był miły, zabawny, mieliśmy podobne zainteresowania. I kogoś mi przypominał.

W ramach trzeciego spotkania zaproponował podwójną randkę – ja miałam przyprowadzić koleżankę, on brata, który lizał właśnie rany po rozstaniu z jakąś wredną babą. Zgodziłam się bez większego zastanowienia.

Kiedy spotkaliśmy się w umówionej knajpce okazało się, że jego brat to… mój były chłopak. A wredna baba to ja.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Grudzień – W poszukiwaniu utraconej magii świąt

Tekst, który powstał w ramach akcji Blogrudzień 2018. Trochę sentymentalni, trochę wspominkowo. A przede wszystkim o tym, że magia świąt zaczyna się od jednego…

Kiedy byliśmy mali, początek Wigilii wyznaczała gwiazdka wypatrywana na horyzoncie w akompaniamencie burczących brzuszków. I to był wieczór ze wszech miar wyjątkowy. Rozjarzony blaskiem choinki ozdobionej bombkami nie od kompletu i papierowymi ozdobami klejonymi na szkolnych zajęciach z plastyki. Pachnący siankiem pod obrusem, smakujący sernikiem na kruchym spodzie albo makowcem, który w ten jeden dzień w roku smakował zupełnie inaczej niż kiedy indziej. Najlepiej.

To był wieczór obdarowywania się nie tylko prezentami. Wspólnego spotkania przy stole, żartów, uśmiechów, białego opłatka łamanego drżącą dłonią. Radości, że kolejny rok jesteśmy tu razem. Czasem łez, że znowu nas ubyło.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

 

Blogowe hity wszech czasów Pozytywnego Domu

Na koniec bonus. Trzy teksty, które w historii bloga cieszą się największą popularnością.

blogowe hity

 

Medal brązowy: Nie noś go, bo się przyzwyczai

Ze wszystkich tekstów parentingowych ten jest najczęściej czytany i najczęściej wyszukiwany. Trudno się dziwić – wszak „mądrali”, którzy przekonują, że nawet noworodek może być niecnym spiskowcem i manipulatorem, nie brakuje. Ale mam nadzieję, że coraz mniej kobiet będzie słuchać nie ich, a własnej intuicji i zdrowego rozsądku.

Nie ogarniam tego! Dlaczego nie potrafimy zrozumieć, że rozwój psychiczny dziecka, podobnie jak fizyczny, ma swoje etapy, a każdy z nich niesie odmienne potrzeby i wymagania? Przyjmujemy do wiadomości, że niemowlak nie umie siedzieć, nie umie chodzić, nie umie mówić, a jednocześnie zakładamy, że jest zdolny do skomplikowanej operacji umysłowej pod hasłem „jak zapłaczę, to mama zrobi dokładnie to, co chcę, a więc ja tu rządzę”. Maluch, który nie kuma, że zniknięcie zabawki z zasięgu wzroku nie oznacza jej unicestwienia, ma być zdolny do manipulacji. Maluch, który nie załapał jeszcze, że to, co mu lata przed oczyma, to jego własne ręce i że może mieć nad nimi kontrolę, pociąga za wirtualne sznurki rodzica, którego próbuje uczynić swoją marionetką. Ludzie!!! Maluch, którego potrzeba ciepła, opieki, bliskości, przytulenia w zupełnie obcym i nieznanym świecie, jest traktowana jako fanaberia i próba sił, to nie żaden dyktator. To po prostu biedny maluch.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Medal srebrny: Matki utraconych dzieci

Tekst, który powstać nie miał, a który napisał się sam. Ponad dwa lata temu, dokładnie w Dniu Dziecka Utraconego. Przypomniałam go i w październiku 2018. I będę przypominać co roku w tym okresie. Bo okazuje się, że potrafi dodać otuchy tym kobietom, który właśnie wtedy czują się szczególnie samotne.

To nie jest plan, który bierzesz pod uwagę, kiedy na teście pojawiają się dwie kreski. Upragnione, wyczekane, wymodlone.

Dzień za dniem, tydzień za tygodniem snujesz plany, wirtualnie podglądasz nowe życie, które w Tobie rośnie. Zobacz, ma już oczy, małe stópki, skórę przeźroczystą jak pergamin. Jednego dnia jest groszkiem, kolejnego fasolką, innego jeszcze osiąga rozmiar śliwki. Okruszek. Człowiek w miniaturze. Ale jest, tak bardzo jest. Utwierdza Cię w tym bicie maleńkiego serca, które słyszysz w trakcie badania usg. Pierwszy raz, drugi raz. To jest dźwięk, którego nie da się zapomnieć. Dźwięk katalizator łez. Bicie serca…

Nie Twojego dziecka.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

Medal złoty: A gdyby urodził się dziś

Absolutny rekordzista, jeśli chodzi o liczbę odsłon, reakcji, komentarzy i udostępnień. Napisany w Boże Narodzenie 2017 w jakieś pół godziny i pod wpływem nagłego impulsu, rozszedł się w sieci z prędkością błyskawicy. W tym roku wrócił. Bo jak się okazuje, jest nadal mocno aktualny.

A gdyby urodził się dziś to jego mama usłyszałaby, że zrobiła sobie dziecko, żeby dostać 500 plus
i w kolejce w biedrze – jeśli oczywiście litościwa kasjerka poprosiłaby ją poza kolejnością na widok wielkiego brzucha – dobiegłyby ją szepty, że jak się miało siłę rozkładać nogi, to się powinno mieć i siłę stać do kasy
a potem jeszcze w autobusie jakaś miła starsza pani wysyczałaby serdeczne “się gówniary puszczają, żeby im miejsca ustępować” a może i nawet jakiś cios łokciem dorzuciłaby gratis.
A gdyby urodził się dziś, to jego mama tłumaczyłaby się, czy karmi, jak karmi i dlaczego nie inaczej,
ale przynajmniej, jako że drogami natury przybył, oszczędzono by jej tekstu o wydobycinach i cesarce dla wygodnych.

 CAŁY TEKST PRZECZYTASZ TUTAJ

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

 

 

6 Responses

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    Ogrom, ogrom pracy. Mocnej, mądrej i bardzo potrzebnej. Pamiętam kiedy rok temu też robiłaś mały remanent i aż nie chce mi się wierzyć, że to już cały rok minął. Dla mnie osobiście – i mówię to obiektywnie – jeden z najlepszych blogów, które czytam, i chyba najlepszy pod względem tego jak zmienia mnie i moje życie 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Dziękuję Ci za ten komentarz! Blog to rzeczywiście dużo pracy. Czasem zastanawiam się, czy warto. Czasem – jak patrzę na obcinane zasięgi – mam ochotę rzucić to wszystko w diabli. A potem czytam coś takiego i… znowu mi się chce.

  2. Kasia Dudziak
    | Odpowiedz

    Bardzo fajny blog i myślę, że również bardzo pomocny innym mamom zmagajacym się z trudami macierzyństwa. Super, gratuluję. Wszystkiego najlepszego!!! Pozdrawiam serdecznie

  3. Malwina
    | Odpowiedz

    Boże ile tu mądrych słów. Zostaje na zawsze

Skomentuj