Budowa domu – 4 rzeczy, których szybko się dowiesz…

with 2 komentarze

budowa domuNie wiem, czy wiecie, ale ja jestem wiejskie dziecko. I chociaż w Łodzi się zadomowiłam, to jednak zawsze ciągnęło mnie gdzieś pod lasy. Na tyle skutecznie, że w końcu się zdecydowaliśmy. Po długich i zawiłych poszukiwaniach znaleźliśmy swoje miejsce na ziemi – działkę, na której już niedługo zacznie wyrastać nasz dom. I chociaż fundamenty jeszcze nawet niewykopane, a budowa domu nawet się nie zaczęła, już zdążyliśmy się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy…

 

Chodzi o pieniądze

No nie łudźmy się. Może i dla Ciebie ta budowa to spełnienie marzeń, ale dla każdego innego to po prostu praca. Pan Kazik nie zaprojektuje Ci domu z czystej pasji, pan Mariusz nie postawi go z dobrego serca, a pani Monika nie urządzi z zamiłowania do estetyki i dobrego stylu. I zupełnie słusznie. Przecież oni z tego właśnie żyją.

Chociaż to absurdalne, pieniądze w naszym społeczeństwie to często temat tabu. Jeśli decydujesz się na budowę, lepiej, żebyś szybko uwolnił się od takiego myślenia. Realistyczny kosztorys, dokładne określanie zakresu usług, za które płacisz, oraz porównanie ofert konkurencji to kroki, których naprawdę nie chcesz pominąć, kiedy zabierasz się za budowę. Bo inaczej możesz się lekko zdziwić. Na przykład kiedy sympatyczny skądinąd projektant za podjechanie w Twoim imieniu do urzędu – co zresztą sam zaproponował – wystawi ci fakturę na – bagatelka! – ponad tysiąc złotych…

Pro tip: Kwestia dokładnego ustalania finansów dotyczy także – a może szczególnie – usług świadczonych przez znajomych. Serio.

 

Nic nie wiesz, Johnie Snow…

To jest pierwsza rzecz, którą odkrywasz, kiedy zostajesz inwestorem. Jeśli wydaje Ci się, że wybierzesz ładny projekt i zaczniesz budować dom, a potem się doprecyzuje detale, to… No cóż… Bardzo się mylisz. Budowa domu to taka bajka, w której w zasadzie wszystkie kluczowe kwestie trzeba ustalić jeszcze zanim ona się zacznie, jeszcze na etapie projektowania. Bo późniejsze ich zmienianie może się okazać czasochłonne, kosztowne i bardzo skomplikowane. Dachówka czy blachodachówka (i jaka?), ogrzewanie, kotły, rodzaje okien, grubość ocieplenia, rekuperacje i pompy ciepła… Jak tylko wydaje Ci się, że ogarnąłeś jedną kwestię, pojawia się dziesięć innych, którymi trzeba się zająć.Budowa domu to wiedzowa studnia bez dna.

W dodatku wykonawcy nierzadko mówią językiem, który trzeba sobie najpierw przełożyć na polski, a potem przeguglować, żeby w końcu dowiedzieć się o co chodzi i spróbować podjąć jakąś decyzję. Co może wcale nie być takie łatwe, bo okazuje się, że każde rozwiązanie ma swoich zwolenników i zaprzysięgłych wrogów. Jeśli Wam się nudzi, to wejdźcie sobie na forum budowlane, rzućcie pytanie „gdzie najlepiej zainstalować kaloryfery”. A potem chrupcie popcorn, patrząc jak panowie (najczęściej oni) próbują się nawzajem przekonać, że ich rozwiązanie jest najlepsze. I że szwagier ma inaczej i u niego jest ciulowo.

Pro tip: Poszukaj sprawdzonych, polecanych i WYROZUMIAŁYCH wykonawców. Takich, którzy nie będą patrzeć na Ciebie jak na idiotę, kiedy nie będziesz wiedział, co to „ta erbetka”.

 

To się zawsze dzieje wolniej, niż się spodziewasz

W pakiecie debiutującego inwestora budowlanego powinna być duża ilość melisy i zegarek chodzący w trybie urzędowo-budowlanym. Jeśli wydaje Ci się, że coś będziesz mógł załatwić od ręki, jest 99% szans, że potrzeba będzie do tego trzech podejść i dobrych kilku tygodni.A budowa domu składa się z całej serii takich rzeczy do załatwienia.

Jak choćby gdy chcesz podłączyć prąd na działce i potrzebujesz po prostu wyciągnąć kabel z drogi, z którą sąsiaduje. A to „po prostu” oznacza jeden wniosek do firmy-matki, kontakt z ich podwykonawcą, pełnomocnictwo dla niego a potem zaświadczenie od niego dostarczone do firmy-matki, która z kolei wyda Ci zaświadczenie, że prąd jest. Zmęczeni? To jeszcze nie koniec. I jeszcze wcale nie masz prądu. Bo potem kolejne kroki: opłacenie faktury, następnie drugi podwykonawca, który podłączy ową „erbetkę” (czyli RB – rozdzielnię budowlaną 😉), zaświadczenie od drugiego podwykonawcy, dostarczenie go (zaświadczenia, nie podwykonawcy oczywiście…) do firmy-matki, a dokładniej to do pani Halinki w biurze A, która to zaświadczenie przekaże do pani Bożenki do biura B, żeby ona z kolei wydała Ci certyfikat, a z tym certyfikatem to już podpisujesz umowę. I wtedy jeszcze tylko trzeci podwykonawca i po kilku tygodniach do kilku miesięcy masz prąd.

Budowa domu start? Jasne. Jeszcze trzeba tylko załatwić pozostałe media…

Pro tip: Jeśli Ci się  wydaje, że masz jeszcze dużo czasu, żeby się za coś zabrać, to zacznij już teraz. Może zdążysz w terminie.

 

Jeśli coś ma się spitolić, to się spitoli

Może Ci się wydawać, że masz wszystko zapięte na ostatni guzik. Możesz planować, dogrywać i sprawdzać, ale nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego. Skrzynka od prądu zamknięta na niestandardowy zamek. Złośliwy bezpiecznik przy wierceniu studni. Geodeta, który zabierze się za wytyczanie fundamentów na nie Twojej działce… Budowa domy ma w sobie tyle elementów, które mogą się skomplikować, że trzeba to chyba uznać ze nieuchronną część planu. I nie załamywać się nimi. Jasne, można i trzeba się zabezpieczać, na ile się da. Ale warto też w sobie włączyć filozoficzną postawę pod hasłem „się spitoliło, to się spitoliło, nie ma co drążyć”. A potem szukać rozwiązań, żeby w miarę bezboleśnie posuwać się do przodu.

Pro tip: Kolekcjonuj kontakty i żyj w dobrych relacjach z wykonawcami. Nigdy nie wiesz, czy nie będziesz nagle potrzebował elektryka o siódmej nad ranem w pierwszy dzień majowego weekendu…

 

Budowa domu? Czas, start!

No i to, póki co, tyle. Mam nadzieję, że nasze pierwsze doświadczenia przydadzą się tym, którzy zamierzają iść tą samą ścieżką. Bo budowa domu to wielkie marzenie dla wielu osób, ale też – podobno – jedna z głównych przyczyn rozwodów…

U nas wielkie budowanie tak naprawdę dopiero się zacznie, więc ciąg dalszy na pewno nastąpi. Ciekawi?

A może już budujecie i podzielicie się tym, co dla Was było największym początkowym odkryciem?

 

Może Cię też zainteresować wpis o naszych perypetiach w poszukiwaniu działki budowlanej –> KLIK.

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

 

2 Responses

  1. tesko.biz
    | Odpowiedz

    Bardzo ciekawy i interesujący post.
    Czekam na kolejny wpis 🙂

Skomentuj