To Ty jeszcze karmisz? Rzecz o ekspertach w zakresie kp

with 5 komentarzy

W założeniu ten tekst miał być skierowany do mam długo karmiących piersią, ale, jak się okazuje, „długo” to pojęcie bardzo względne i z takimi uwagami mierzą się mamy na wszystkich etapach mlecznej drogi. Jak Monika, której renomowany neonatolog zasugerował odstawienie … Czytaj więcej

Moich pierwszych siedem prac. Pamiętasz swoje?

with Brak komentarzy

Jakiś czas temu w internecie zaroiło się od wspomnieniowych notek na temat pierwszych siedmiu prac, jakie wykonywaliśmy w życiu. Fajnie dowiedzieć się, od czego zaczynali swoją zawodową ścieżkę znani i mniej znani blogerzy, których darzymy sympatią (super – serwował drinki … Czytaj więcej

Nie rób postanowień noworocznych!

with 1 komentarz

Koniec starego, a początek nowego roku jest dla wielu okazją do podsumowania (najczęściej krytycznego) swoich poczynań i jednocześnie podejmowania (najczęściej bardzo optymistycznego) postanowień poprawy. Schudnąć, rzucić palenie papierosów/picie alkoholu oraz więcej zarabiać – te trzy życiowe cele od lat nieodmiennie … Czytaj więcej

Kobieta, która uratowała moją wigilię

with 2 komentarze

Od kiedy pamiętam wigilia była moim ulubionym dniem w roku. Także pod względem kulinarnym. Co tu kryć, jestem i byłam zawsze łasuchem, a te wszystkie pyszności pichcone przez mamę od samego rana podsycały niecierpliwe oczekiwanie na wieczór, na ten moment, … Czytaj więcej

Epatując cycem, czyli publiczne karmienie piersią

with 4 komentarze

Kiedy zobaczyła, że w restauracji jest wolny stolik, odetchnęła z ulgą. Może uda jej się zjeść obiad, zanim mały się obudzi i zacznie domagać swojego posiłku. Może tym razem uda jej się zjeść obiad zanim wystygnie? – rozmarzyła się. Usiedli, zamówili. Fajnie było pobyć wśród ludzi, gdzieś poza czterema ścianami mieszkania. Pożartować, porozmawiać o czymś innym niż ulewania i kolki. Gdzieś z tyłu czaił się jednak lekki niepokój…

Trzydzieści trzy. I trzy. I jeszcze jeden.

with 8 komentarzy

Kiedy byłam nastolatką miałam taki urodzinowy zwyczaj – co roku pisałam list to „samej siebie za rok”. Listy nie przetrwały, ale pamiętam jak dziś jedno uczucie, które towarzyszyło otwieraniu listu – absolutna ekscytacja. I jedno, które pojawiało się po jego lekturze – kompletny zawód.

1 9 10 11 12