Chałka i zupa dyniowa, czyli nasze jesienne smakołyki

with 22 komentarze

dynie

Od kiedy pamiętam, w moim rodzinnym domu pachniało pysznościami. Mama gotowała świetnie, piekła może jeszcze wspanialej. Kiedy wracaliśmy do domu ze szkoły, witały nas zapachy, od których ślina napływała do ust. Ale nigdy nie był to zapach dyni. Zupa dyniowa? Chałka dyniowa? Placki dyniowe? Nic z tych rzeczy. Nie mam zielonego pojęcia, z czego to wynikało, ale to warzywo nigdy nie pojawiło się na naszych talerzach. I tak żyłabym w dyniowej nieświadomości, gdyby nie moja córka…

 

W poszukiwaniu zdrowych posiłków i przekąsek dla bobasa, trafiłam kiedyś na przepis pod tytułem „obłędna zupa dyniowa”. Dzisiaj już go nie pamiętam, ale pamiętam za to doskonale, że moje dziecię pożarło ten dyniowy krem niemal z talerzem. Od tej pory dynia jest u nas królową jesieni i zajadamy się nią wszyscy. Chcecie spróbować pyszności?

zupa dyniowa z pestkami

 

Zupa dyniowa

To na pewno przepis dla leniwych i lubiących nieskomplikowane w przygotowaniu dania.

 

Czego potrzebujemy?

Dynia (ćwiartka średniej)
Marchew – 3 szt
Pietruszka – 1 szt
Seler – kawałek wielkości pietruszki
Ziemniaki – 6 szt

 

Jak robimy?

Do garnka wrzucamy obraną ze skórki i pokrojoną w kostkę dynię (włókna ze środka wyrzucamy, pestki suszymy i chrupiemy), dorzucamy resztę warzyw pokrojonych w średniej wielkości kawałki. Nie musicie się starać, bo całość i tak się rozgotuje. Zalewamy wodą i gotujemy do miękkości, pod koniec dorzucając łyżkę masła. Albo dwie 😉 Zawartość garnka blendujemy, doprawiamy do smaku solą (dla niemowlaka odkładamy porcję bez soli), pieprzem, odrobiną gałki muszkatołowej. I dodajemy śmietanę kremówkę – ilość warto dopasować do swoich gustów kulinarnych – u nas to około 100 ml.

I już! Zupa dyniowa gotowa. Podajemy z groszkiem ptysiowym (taką wersję uwielbiają moje dzieci), z grzanką posmarowaną masełkiem czosnkowym (tak uwielbiam ja) albo podrasowaną uprażonymi na patelni pestkami dyni i plasterkiem fety. Co kto lubi. W każdej wersji jest pysznie!

 

Chałka dyniowa

Puszysta, mięciutka i apetycznie żółta. Nie jest dietetyczna, nie jest bezcukrowa, nie jest bezglutenowa, ale jest pyszna! Po raz pierwszy zawitała na naszych talerzach w zeszłą jesień i rozkochała nas w sobie na tyle, że moja starsza córka wspominała ją jeszcze w zimie.

 

Czego potrzebujemy?

Na chałkę
Mąka 700 g
Cukier 100 g
Mleko 250 ml
Purée z dyni 300 g
Masło 50 g
Jaja 2 sztuki
Cynamon – szczypta albo i dwie
Sól – szczypta
Drożdze suszone 8 g

Na kruszonkę
4 łyżki masła
6 łyżek cukru
6 łyżek mąki

 

Jak robimy?

Zaczynamy od purée z dyni. Opcje są dwie:

  1. dynię oczyścić z pestek i reszty farfocli, pokroić na kawałki, ułożyć na blasze skórką do dołu, lekko kropić oliwą i upiec w piekarniku (180 stopni, ok. pół godziny – zależy od wielkości kawałków, widelec powinien bez problemu wchodzić w miąższ) a następnie zblendować
  2. dynię oczyścić z pestek i reszty farfocli, obrać ze skóry, pokroić w kostkę i ugotować w niewielkiej ilości wody, następnie odsączyć i zblendować

Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, drożdże, rozmieszane jajka, sól, cynamon i oczywiście nasze purée z dyni (ostudzone). Mleko podgrzewamy i stopniowo wlewamy do miski. Wyrabiamy ciasto, dodając po kawałku masła. Jeśli ciasto jest bardzo rzadkie (zależy to od stopnia wodnistości dyniowego purée), dosypujemy mąki w miarę potrzeb. Gęste, elastyczne ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

W tym czasie robimy kruszonkę – oczywiście kruszonka nie jest obowiązkowym elementem chałki, ale nie oszukujmy się – kochamy ją! Dlatego u nas jest zawsze i to w dużej ilości (jeśli nie należycie do klubu wielbicieli kruszonki, zróbcie chociaż z połowy porcji). Masło roztapiamy, dodajemy mąkę i cukier, zagniatamy i wkładamy do lodówki do schłodzenia.

Po godzinie ciasto wyrzucamy na stolnicę posypaną mąką, dzielimy na trzy lub cztery części i formujemy z nich wałeczki (w razie potrzeby podsypujcie mąką). Splatamy warkoczy, przenosimy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i znów odstawiamy do wyrośnięcia na jakieś pół godziny. Po tym czasie posypujemy chałkę kruszonką i wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 30-40 minut, aż się delikatnie przyrumieni.

Wyjmujemy, studzimy (najlepiej na kuchennej kratce), pilnując, żeby ktoś nie pożarł jej na gorąco. Podajemy najlepiej z masłem albo z kubkiem mleka lub kakao.

 

Mogłabym na koniec napisać oczywiście jakieś okrągłe zdanko podsumowujące, ale powiem tylko – smacznego i nie ma za co!

A Wy macie jakieś ulubione dyniowe przysmaki? Podzielcie się przepisami, bo w kuchni czeka na swój wielki dzień kolejna dynia.

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, skomentuj go, polub lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani! A dla mnie to ważny sygnał, że zmierzam w dobrym kierunku.

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

 

22 Responses

  1. szurszur
    | Odpowiedz

    Mniam! Zrobię – zwłaszcza chałkę, bo to nowość. Oczywiście, mnie ręka zadrży przy cukrze i zamiast białego dodam cukier kokosowy, a mąkę pszenną zamienię (przynajmniej częściowo) na jakieś pełnoziarniste, bezglutenowe mieszadło, ale cóż taki już mam styl. Dam znać jak mi pójdą eksperymenta 😉 i dziękuję!
    A i polecam zupę z pieczonej papryki i dyni (paprę i dynię do piekarnika, a potem w garze dogotowujesz i przyprawiasz) 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Pochwal się efektami – ciekawe, czy ciasto wyrośnie przy zastosowaniu mieszaniny mąk różnych. i co to za diabelski wynalazek znowu ten cukier kokosowy? :-O
      A zupę z papryki i dyni wypróbuję 🙂 Czym przyprawiasz?

      • szurszur
        | Odpowiedz

        Cukier koko jest całkiem fajny, zwłaszcza do wszystkiego, co podgrzewamy (lepszy niż miód do wypieków) – daje karmelowy posmak, plus jako słodzik ma całkiem dużo składników odżywczych. Właśnie stygnie mi tu ciasto z Twojego przepisu z dodatkiem cukru koko – wprawdzie jeszcze nie chałka, ale w oryginale ciasto jabłkowo-truskawkowe, a w mojej wersji śliwkowe z cynamonem 🙂
        Do chałki przymierzam się po dyniobraniu. Tak, też obawiam się, że z mieszadła mąk wyjdzie wymęczony gniot, ale zobaczymy.
        A zupa z pieczonych warzyw jest bardzo intensywna sama w sobie, ale można smak podrasować np. wędzoną słodką papryką (można też ostrą, ale dla Szyma to już za dużo). Poza tym standard – pieprz, sól do smaku albo nawet tylko jakieś mikro ilości soli.

    • Mama pod prąd
      | Odpowiedz

      Mnie też ręka drży przy cukrze białym i, jeśli już, to stosuję kokosowy. Wtedy daję taki wypiek dzieciom bez większych wyrzutów sumienia. 😉 Mąkę pszenną natomiast zwykle zamieniłam na orkiszową, choć ona jest z glutenem.

  2. chałka wygląda wyjątkowo smakowicie taka jeszcze ciepła musi być wspaniała <3, przepis chętnie bym zrealizowała ale niestety brak piekarnika jest przeszkodą niestety.
    Miłego weekendu życzę

  3. Ja Zwykła Matkaa Klaudia
    | Odpowiedz

    Pięknie opisałaś smaki dzieciństwa w których dynia rządziła :). Zupę dyniową znam i my dodajemy jeszcze ciut imbiru ;). Natomiast chałka Dyniowa to dla mnie totalna nowość. Zapowiada się bardzo pysznie 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Myślę, że moje dzieci właśnie będą smaki dyni wspominać 🙂

  4. Sylwia
    | Odpowiedz

    Dyniowy krem już robiłam, ale dyniowej chałki jeszcze nie 🙂 Najwyższy czas to zmienić! 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Polecam 🙂 Trochę zachodu wymaga, jak to ciasto drożdżowe, ale opłaca się 🙂

  5. Sezon na dynię jak najbardziej mile widziany, mnogość przepisów kulinarnych, gdzie można ją wykorzystać ogromna. 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Bo to właśnie bardzo uniwersalne warzywo. I do dań wytrawnych, i do deserów.

  6. Pau Elegancka
    | Odpowiedz

    Dynię uwielbiam. Zupa krem z dyni to u nas jesienny klasyk, najczęściej w wydaniu curry. Chałkę koniecznie spróbuję bo umiem tylko w drożdżowe. Ze swojej strony polecam caserole z dynia. Przepis znajdziesz na kwestii smaku

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Na pewno wypróbuję 🙂 Kwestia smaku jeszcze nigdy mnie nie zawiodła 🙂

  7. Magda
    | Odpowiedz

    Ale mi fajnie przypomniałaś o zupie dyniowej. Muszę zrobić. Podkradaw przepis na chałkę. Jeszcze nigdy żadnej nie robiłam, a zawsze chciałam. Zapraszaw za to na ciacho 😉
    http://www.savethemagicmoments.pl/2017/09/6-powodow-by-pokochac-jesien.html?m=1

  8. Zwykła Matka
    | Odpowiedz

    Na chałkę może bym się skusiła, ale nie lubię zupy dyniowej 🙁 W ogóle jestem chyba dziwna, bo zawsze wszyscy o dyni w tym czasie piszą, a u nas dyni nie lubimy 🙂

  9. Ewelina
    | Odpowiedz

    U nas królują placuszki z dyni i frytki 🍟 mniam

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Frytki u nas niestety lubię tylko ja 🙁 Chociaż w sumie może to dobrze, że nikt nie podjada ;-D

  10. Zaintrygowała mnie Twoja chałka. Wygląda cudnie! Osobiście uwielbiam chałkę, ale dotąd jeszcze nie odważyłam się jej zrobić. Ciasto drożdżowe to nie mój konik póki co, dopiero parę razy coś drożdżowego robiłam. 🙂 Ale z dynią? Super pomysł!

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Dynia dobra na wszystko 🙂 A z ciastem drożdżowym warto się zaprzyjaźnić, bo ma tyle pysznych odsłon!

  11. AgaDz
    | Odpowiedz

    Chałka bajer! Zrobiłam na bezglutenowej mące, wyszła piękna i pyszna!

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Super 🙂 A wyrosła ładnie? Nie mam doświadczenia z mąkami bezglutenowymi.

Skomentuj