Co się może zmienić przez pięć lat?

with 2 komentarze

pięć latPięć lat to ogrom czasu. 1826 dni, w czasie których może zmienić się tak wiele. Niemal wszystko. Czy rzeczywiście wszystko?

 

Pięć lat i nagle…

Małe jak dla lalki bodziaki i skarpetki ustępują miejsca brokatowym sukienkom i rajstopkom „dla dużych dziewczynek”. Butki niechodki w z mięciutką podeszwą zmieniają się w pantofelki księżniczki, śniegowce, a nawet…prawdziwe buty narciarskie w rozmiarze 25! Kombinezon w misie trafia do worka z rzeczami dla dzidziusiów, robiąc miejsce kurtce i płaszczykowi na eleganckie okazje.

A przecież ciągle kupowanie tych bluzeczek z falbankami, tych piżamek w syrenki budzi tkliwość jakąś i zadziwienie. Że to moje dziecko już takie duże. Że to moje dziecko ciągle jeszcze takie małe.

 

Pięć lat i naprawdę…

Nieprzespane noce powoli odchodzą w zapomnienie. Rozpraszają się w głowie wspomnienia tych tygodni i miesięcy, kiedy sen dłuższy niż dwie godziny był luksusem nad luksusy. Kiedy nocny rytm wyznaczały nucone do znudzenia kołysanki, spokojny oddech małego człowieka sen znajdującego tylko w dorosłych ramionach. A potem okna w sąsiednim bloku jedno po drugim rozświetlające się, żeby oznajmić nowy dzień komuś, kto nie zaznał jeszcze odpoczynku nocy. Dziś nocne pobudki zdarzają się rzadziej znacznie, a ze snu wyrywa już nie głód, nie mokra pieluszka, nie potrzeba bliskości niezmierzona, tylko zły sen, przed którym uciec można tylko w uściski mamy lub taty.

A przecież ciągle tym samym niepokojem napawa duszący kaszel w środku nocy, gorączką rozgrzane czoło i nieprzytomne spojrzenie. Ciągle jeszcze zdarza się nierzadko, że sen przyjść może tylko wtedy, gdy mama obok, gdy tata trzyma za rękę. I że w rodziców łóżku odnaleźć można najbezpieczniejszą przystań w środku burzliwej nocy.

 

Pięć lat i oto…

Podniesienie głowy tak, żeby nosem nie zanurkować w dywan, dawno już nie jest wyzwaniem nad wyzwania. I turlać się można bez wysiłku, fikołki fikać, wspinać nie na kanapę tylko, a na drzewa i najwyższe na placu zabaw drabinki. Zamiast nieporadnie pędzić na dwóch krótkich nóżkach, potrafi pięciolatek pędzić jak szalony z górki na pazurki, na rowerze gnać i hulajnodze, „szybciej, szybciej” wołać do utraty tchu, kiedy karuzela kręci się nie dość prędko.

A przecież ciągle jeszcze proste wydawałoby się czynności bywają wyzwaniami ponad siły. Czasem ręka niewprawna nie chce słuchać głowy i niezgrabnie wyjeżdża poza linie kolorowanki, czasem suwak złośliwy nie chce się poddać paluszkom, a i paluszki tłoczą się uparcie w niewłaściwy palec rękawiczki. Ciągle jeszcze „mamo, pomóż” wraca jak refren każdego dnia, czasem nawet nie z braku umiejętności, a z potrzeby poczucia, że można ciągle jeszcze na tę pomoc liczyć. Z niewinnego pragnienia, żeby znowu przez chwilę pobyć mamusinym dzidziusiem.

 

Pięć lat i w końcu…

Już nie trzeba się tak często domyślać, co znaczy płacz. Czy to głód, czy mokra pieluszka dokucza, czy może samotność i znudzenie. Już coraz częściej komunikat jasny – „mamo, przytul”, „mamo, zmęczona jestem”, „mamo, co na obiad?” pozwala uporządkować codzienne funkcjonowanie. Zwalniając z konieczności wróżenia z fusów, czytania w myślach, domyślania się, o cóż tym razem małemu wrzaskunowi chodzić może.

A przecież ciągle jeszcze trzeba tak dużo empatii, dużo obserwacji, dużo detektywistycznego instynktu w odczytywaniu nieoczywistych znaków, za którymi kryją się burzliwe emocje i lęki. Ciągle potrzebna temu już nie tak małemu człowiekowi pomoc w zrozumieniu siebie samego. W zapanowaniu nad wewnętrzną wichurą, w znalezieniu sposobów, które pozwolą siebie wrazić bez deptania innych. Ciągle przytulenie najlepszym lekarstwem na wszystkie bóle tego świata.

 

Pięć lat i wreszcie…

Już zamiast prostych dźwięków i sylab zdania złożone wielokrotnie i słowa, których w ustach pięciolatki byś się nie spodziewał, choć niespodzianka to nie zawsze przyjemna. Dziś zamiast pojedynczych wyrazów, w których domyśleć się trzeba ukrytych znaczeń, prośby, życzenia, żądania, groźby czasem. Ale i opowieści wysnute z wyobraźni, która granic nie ma. I słowa troski, marzenia, którymi dzieli się w sekrecie, wyznania miłości szeptane sennie, gdy mrok zapada.

A przecież ciągle jeszcze najwięcej mówią oczy, mówią gesty. Kiedy jedno spojrzenie wyraża taką miłość, że skrzydła rozwijają się na plecach. Kiedy jeden uśmiech, albo i śmiech perlisty niesie w sobie taki ładunek szczęście, że akumulatory ładują Ci się w turbo tempie. Kiedy budzi Cię buziak tak słodki, że nawet poniedziałek przestaje być poniedziałkiem.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Dobrze czasem pobyć #samnasam 😍 dziś nasz dzień mamy z córką 👩👧 Pamiętajcie, że #starszaki też bardzo potrzebują takiego czasu, kiedy mają rodzica tylko dla siebie. Bez młodszego rodzeństwa w zasięgu wzroku i słuchu 😉 Ale powiem wam, że te wszystkie przesmyki, rury i labirynty w jupi parkach to nie do końca są przystosowane do matczynych gabarytów 😂😂😂 #nielećwkulki #dajdzieckutrochęsiebie #bawsiedobrze #siewtychkulkachilabiryntachwygimnastykowałamjakchodakowska #likemotherlikedaughter #jakamamatakacorka #coreczkamamusi #razemnajlepiej #rodzinnie #pozytywnarodzinka #kulki #zabawa #fun #instakid #polishblogger #girlpower #żyjkolorowo

Post udostępniony przez Ewelina Gałdecka (@pozytywnydom)

Pięć lat i o matko!

Dziś często mama już niepotrzebna. Już nie opłakuje się jej wyjścia łzami gorącymi i w rozpacz nie wpada, że nie wrócić może. Z babcią, z wujkiem, z dziadkiem zostać można bez problemu, z radością nawet. Z koleżankami rzucić się w szaloną zabawę, na placu zabaw nowe znajomości nawiązywać bez oglądania się przez ramię. Z przedszkolnej wycieczki przywieźć garść wspomnień i worek wrażeń.

A przecież ciągle ta mama jednak najpotrzebniejsza na świecie. Ciągle to ona musi być, gdy sen zły albo nerwy i smutki. Ciągle w niej ratunek, gdy niepokój, gdy lalka zgubiona w stosie zabawek, gdy nuda. Gdy boli.

 

Wszystko?

Przez pięć lat może zmienić się wiele, może zmienić się wszystko. Dla pięcioletniego człowieka, tego co kroczy właśnie pełną wyzwań ścieżką od noworodka do dorosłości, zmienia się cały świat. Dla jego rodziców – także.

A jednak są rzeczy, które od pierwszego wspólnego dnia, od pierwszego spojrzenia sobie w oczy gdzieś na szpitalnej porodówce, nie zmieniają się ani odrobinę. Ta czułość, która rodzi się z pierwszym krzykiem dziecka wibrującym ci w uszach dźwiękiem, którego się nie zapomina. Ta tkliwość, którą budzą drobne gesty, niedostrzegalne przez innych grymasy, dołeczek w policzku, uśmiech promienny na widok pierwszych płatków śniegu, nieforemne serce wyklejone z bibułki na laurce z okazji Dnia Matki. Ta duma, która wypełnia na widok kolejnych milowych kroków, pokonywanych dzielnie lęków, wyzwań podejmowanych z podniesionym czołem. Albo pomocnej małej rączki wyciągniętej na pomoc młodszemu koledze na placu zabaw.

Przez pięć lat może zmienić się wiele, może zmienić się wszystko. Ale jedno się nie zmienia. Ta miłość, którą budzi w Tobie mały człowiek od momentu swojego pojawienia się na świecie. Jedyna w swoim rodzaju. Pozostawiająca w wiecznym zadziwieniu, że można kochać aż tak. Że można kochać do tego stopnia. Porywająca. Motywująca. Bez granic.

Odkrywająca światy, o których istnieniu nie miałaś pojęcia.

 

Taki dzień!

Dokładnie pięć lat temu przyszła na świat moja córeczka. Pierwsza. Najstarsza.

Nic nigdy nie wstrząsnęło mną tak, jak tamten moment. Nic nigdy nie dało mi takiego kopa do pracy nad sobą i bycia lepszym człowiekiem. Nic nigdy nie dało mi takiego poczucia spełnienia i szczęścia. Nieustającego do dziś.

Sto lat, Córeńko!

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter! Dla wszystkich nowych domowników PREZENT POWITALNY – grudniowy pozytywnik, czyli ebook “Jak odnaleźć magię świąt?” (KLIK)

 

2 Responses

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    Wszystkiego najlepszego i ode mnie 🙂

Skomentuj