A pamiętasz… Czyli co kara robi Twojemu dziecku?

with 3 komentarze

karaWychowaliśmy się w świecie kar i nagród. Wydaje nam się to oczywistą i jedyną skuteczną drogą. Ale czy kara rzeczywiście jest skuteczna? Czy kara czegoś uczy? Przekonuje się nas, że kara zmusza nas do zastanowienia się nad swoim zachowaniem. Wpaja elementarne poczucie sprawiedliwości. Pokazuje, że czyny mają swoje konsekwencje. Ale czy tak jest naprawdę?

 

A pamiętasz jak stałeś w kącie, bo rozbiłeś piłką wazon babci? Patrzyłeś w ścianę przed sobą i myślałeś sobie: „babunia ma rację, gdybym był ostrożniejszy, nie musiałbym teraz tutaj stać. Od dzisiaj będę już grał w piłkę tylko na boisku”.

A może jednak nie?  Może jednak gapiłeś się w tę ścianę wściekły, bo przecież wcale nie chciałeś, a piłka wymknęła ci się spod kontroli. A wcześniej grałeś tak nie raz i nigdy nic się nie stało. A może babcia nawet klaskała, że tak umiesz żonglować. A teraz nagle afera…

 

A pamiętasz?

A pamiętasz, jak mama zamknęła Cię w Twoim pokoju, bo z żalu, że nie możesz zjeść drugiego ciastka, zacząłeś płakać i powiedziałeś jej, że jest głupia? Usiadłeś na łóżku, uspokoiłeś się, no bo przecież nikt nie patrzy, i myślałeś sobie,  że tak, mama ma rację. Mama to robi z troski o Twoje zęby. I bardzo dobrze zrobiła, że zamknęła Cię tutaj, bo brzydko jest robić awanturę. I postanowiłeś, że już więcej tak nie zrobisz.

A może jednak nie? Może jednak płakałeś przez kwadrans, dwadzieścia minut, pół godziny, które były jak wieczność? I tak  bardzo potrzebowałeś, żeby ktoś cię przytulił? I rzucałeś zabawkami ze złości, że jesteś sam i nie możesz wyjść. I może nawet w tej wściekłości urwałeś głowę ulubionemu misiowi, a potem było Ci jeszcze bardziej przykro, że jest zepsuty. I może tak bardzo Ci było smutno, że mama uważa, że jesteś niegrzeczny. I bałeś się, że Cię już nie kocha.

 

A pamiętasz, jak pobiłeś się z bratem o grę i tata za karę dał wam szlaban na komputer? A wy popatrzyliście na siebie i pomyśleliście, że tata ma rację. Że rzeczywiście bicie jest złe, a tata bardzo dobrze zrobił, że zabrał te komputer, bo przez niego tylko awantury. I od tej pory już się nigdy nie kłóciliście, bo to was czegoś nauczyło raz na zawsze.

A może jednak nie? Może jednak byłeś tak strasznie wściekły, że ten głupi brat przeszkodził ci w grze, a ten jeszcze głupszy tata zepsuł całą zabawę. I myślałeś, że ten tata nic nie rozumie, bo to nie była Twoja wina. I że to jest niesprawiedliwe, bo to głupi brat zaczął. I czułeś się skrzywdzony, rozżalony. Smutny do granicy łez. A przy następnej okazji dałeś bratu kopniaka tak, żeby tata nie wiedział.

 

A pamiętasz jeszcze?

A pamiętasz, jak przyznałeś się dziadkowi, że rozbiliście szybę w traktorze, a on dał Ci w tyłek pasem? I powiedział, że już więcej nie pozwoli ci nurkować w pszenicy na przyczepie. Pomyślałeś sobie, że teraz to już na zawsze zapamiętasz, że nie wolno rzucać kamieniami w pobliżu traktora. I że dziadziuś miał rację i uderzył Cię dla Twojego dobra. A patrząc na inne dzieci bawiące się radośnie w zbożu, wzdychałeś: „oj, gdybym nie był taki niegrzeczny, to i ja bym się tak bawił, wszystko to moja wina, moja wielka wina”.

A może jednak nie? Może masowałeś obolały pośladek i przysięgałeś sobie, że następnym razem na pewno się nie przyznasz, tylko powiesz, że to dzieciak sąsiadów zrobił. Albo płakałeś z bólu i strachu, bo nigdy nie widziałeś dziadka tak wściekłego i bałeś się, że już nigdy nie będziesz mógł do niego przyjechać na wakacje. A może byłeś nieszczęśliwy, że tracisz zabawę, i zły, bo nie potrafiłeś zrozumieć, co ma wspólnego okno traktora z tą nieszczęsną pszenicą? A może nawet, choć do tego tak trudno się przyznać, myślałeś sobie, że jakbyś był silniejszy, to byś się zbić nie dał, tylko wyrwał mu ten pas z ręki i… No właśnie… Przecież kiedyś będziesz silniejszy…

 

A pamiętasz, jak powiedziałeś, że kanapka z serem smakuje jak kupa, i mama za karę posłała Cię do łóżka bez kolacji? Leżałeś wtedy w łóżku i myślałeś sobie, że tak, rzeczywiście, mama ma rację – jedzenie trzeba szanować, dzieci w Afryce to marzą o takim chlebie. Obiecywałeś sobie w duchu, że od tej pory to już będziesz jeść wszystko bez grymaszenia. I zasnąłeś z przekonaniem, że nocny post to sprawiedliwa kara za fochy przy stole.

A może jednak nie? Może leżałeś w ciemnościach i ocierałeś z twarzy łzy gniewu i rozżalenia? Bo przecież mówiłeś, że nie chcesz sera. Bo przecież mama wie, że nigdy go nie lubiłeś. Bo przecież on naprawdę smakuje jak kupa i już nigdy go nie zjesz. Może czułeś, jak zaciska Ci się pusty żołądek, ale bałeś się za bardzo, żeby wyjść i poprosić jednak o coś do jedzenia. Może wyobrażałeś sobie, jak umierasz z głodu i cała rodzina nad Tobą płacze, a mama w końcu docenia, jakie ma wspaniałe dziecko? Może było Ci zwyczajnie smutno, że oni tam siedzą razem przy stole, a Ty musisz tu siedzieć sam?

 

Co kara robi Twojemu dziecku?

Przypomnijcie sobie z dzieciństwa te momenty, kiedy zostaliście za coś ukarani. Czy naprawdę to wszystko sobie przemyśleliście? Czy rzeczywiście byliście skłonni do obiektywnej oceny sytuacji, refleksji, konstruktywnych postanowień na przyszłość? A może w waszej głowie szalały strach, ból, rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości, złość, niezrozumienie, rozżalenie… Śmiem twierdzić, że jednak to drugie. I nic w tym dziwnego. Bo nawet od dorosłego trudno oczekiwać, że w trudnej, stresującej sytuacji będzie działał racjonalnie i na chłodno, odetnie się od emocji i przełączy na racjonalne myślenie. A cóż dopiero od dziecka, które kontroli nad emocjami dalej się uczy. Które swojemu jaszczurzemu mózgowi tak często ulega.

Kara nie sprawia, że dziecko zastanawia się nad swoim zachowaniem. Sprawa, że dziecko skupia się na samej karze i kumulują się w nim trudne emocje.

Kara nie uczy radzenia sobie z emocjami (a co najwyżej ich tłumienia ze strachu), więc nie pozwoli prawdziwie zmodyfikować zachowania, bo przecież większość dziecięcych „przestępstw” dzieje się właśnie pod wpływem tych emocji.

Kara jest dla dziecka sygnałem, że nie może do nas przyjść ze swoimi mniejszymi i większymi wpadkami, bo zamiast wsparcia dostanie ocenę i… kolejną karę.

Kara wpaja przekonanie, że rację ma zawsze silniejszy. I to on może swobodnie decydować o losie słabszych. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że za zniszczenie własnej kurtki dostajemy zakaz gry na komputerze? Albo że dostajemy w tyłek, żebyśmy zapamiętali, że nie wolno bić innych? Gdzie tu logika?

Kara zabija empatię, bo uczy, że pewnych zachowań trzeba unikać nie dlatego, że krzywdzą innych ludzi, ale po to, żeby nie ponieść konsekwencji.

Kara uczy mataczenia i oszukiwania, żeby chronić siebie.

Kara jest narzędziem miłości warunkowej.

 

Kara jest…

Kara jest kosztowna. Jej kosztem jest strach, cierpienie, poczucie własnej wartości dziecka. Podminowanie zaufania i tworzącej się właśnie relacji rodzic-dziecko, którą niesiemy ze sobą przez całe życie. Która może nas wzmocnić, albo stłamsić, albo i zniszczyć.

Kara jest nieskuteczna. Tak, właśnie nieskuteczna. Czy raczej – może być skuteczna na krótką metę. Bo jeśli problem wynika z wieku dziecka, to żadna kara nie zmusi go, żeby szybciej dojrzało. Bo jeśli nawet kara zadziała przez chwilę, to już całkiem niedługo może przestać robić wrażenie. I wtedy trzeba będzie sięgnąć po kolejną, mocniejszą. I jeszcze mocniejszą. I jeszcze. Aż do… No właśnie? Do czego? Jeśli skupimy się na karaniu zamiast na rozwiązywaniu problemów, w końcu dotrzemy do takiego miejsca, gdzie nie da się już dziecka bardziej ukarać. A wtedy na zmianę taktyki może być już za późno…

 

Może Ci się też spodobać:

Co zamiast klapsa? – pozytywna skrzynka z narzędziami

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

3 Responses

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    No cóż, ja mam trochę odmienne zdanie na temat kary. Uważam, że kara, która wynika ze złego zachowania, to konsekwencje jakie trzeba ponieść. Nie ma sensu karać za np. stłuczenie lampy piłką poprzez zakaz gier komputerowych. Jednak dołożenie się dziecka finansowo do nowej lampy ze swojego kieszonkowego (nawet symbolicznie!) to już jest jakiś bodziec, który mówi dziecku, że złe zachowanie ma swoje konsekwencje, które trzeba często ponieść. Bo nowa lampa kosztuje, a jej stłuczenie jest konsekwencją ignorowania wcześniejszych rad rodziców. Dla mnie najrozsądniejszą karą dla dziecka jest to, kiedy ono musi coś dać z siebie, od siebie. Zakazy na pewno dobrą karą nie są.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ja się zgadzam z tym, że trzeba dziecko uczyć właśnie o konsekwencjach zachowania, a nie karać w jakiś oderwany do “przewinienia” sposób. Twój przykład z rozbitą lampą jest bardzo dobry. Tylko jest tu kilka kwestii do rozważenia:
      – wiek dziecka – jeśli jest bardzo małe, to zwyczajnie może nie ogarniać związku przyczynowo-skutkowego (nawet jeśli o tym powiemy, to i tak nadal jest abstrakcja dla niego) i wtedy to rolą dorosłego jest zabezpieczyć lampę/odebrać piłkę, żeby do szkody nie doszło albo wziąć na klatce odpowiedzialność za nią, jeśli tego nie zrobiliśmy
      – jeśli jest wystarczająco duże, żeby rozumieć ryzyko i pomimo naszych ostrzeżeń dalej gra w piłkę i rozbija lampę, to konsekwencje są naturalne (lampy nie ma, jest potrzebna, trzeba ją kupić i ktoś musi na to wyłożyć pieniądze, które mogłyby zostać wykorzystane na coś innego). To,czy do zakupu dołoży się dziecko że swojej skarbonki czy też pieniądze pójdą że wspólnego budżetu – który w ten sposób się uszczupli i nie wystarczy np na przyjemności – to już chyba drugorzędne kwestia. Chodzi raczej o pokazywanie, że każde zachowanie ma konsekwencje właśnie a nie narzucanie swojej woli i wykorzystywanie przewagi siły, jak w karach typu klapsy czy stawianie w kącie.

  2. RoMaO
    | Odpowiedz

    100% racji, to właśnie chciałem przekazać 🙂 Kara musi być logiczna tak by dziecko złapało związek przyczyny i skutku, i koniecznie z komunikatem: dlaczego.

Skomentuj