Te rzeczy, których NAPRAWDĘ nie wypada robić kobiecie…

with 9 komentarzy

Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam gwizdać. Wychodziło mi to bardzo średnio, ale trenowałam z zapałem. Pewnego dnia sąsiadka powiedziała mi, że to bardzo brzydko, bo dziewczynkom nie wypada gwizdać. Zrobiło mi się smutno. I dziwnie.

Kiedy wróciłam do domu, opowiedziałam o tym tacie. A on usiadł ze mną na balkonie i pokazał mi, jak ułożyć usta, żeby gwizdać jeszcze głośniej.

 

Kiedy byłam mała, uwielbiałam grać w piłkę nożną. Z braćmi w przydomowym sadzie, z kolegami na szkolnych przerwach. Noga kręciła mnie bardziej niż gimnastyka czy skakanie w gumę, które w tym czasie uprawiały moje koleżanki. Pewnego dnia nauczycielka muzyki powiedziała mi, że nie powinnam tego robić. Bo się spocę i zgrzeję. A poza tym dziewczynkom nie wypada grać w piłkę.

Kiedy wróciłam do domu, opowiedziałam o tym mamie. A ona wzięła piłkę i poszła pograć do sadu razem z nami. Kilka tygodni później zagrałyśmy przeciw sobie w wioskowym meczu panny na mężatki. Moja babcia zagrała też.

 

Kiedy byłam mała, nienawidziłam poezji, dalej zresztą za nią nie przepadam. Pomimo tego moja polonistka wysyłała mnie na konkursy recytatorskie, wybierając dla mnie najbardziej tkliwe z romantycznych wierszy. Kiedy powiedziałam, że wolałabym coś bardziej krwistego, stwierdziła, że dziewczynkom nie wypada sięgać po pewne lektury. I żebym nie wydziwiała, bo dobrym uczennicom nie wypada odmawiać. Rozpłakałam się.

Kiedy zobaczył to mój najlepszy kolega, poszedł do nauczycielki i powiedział jej, że dziewczynki mogą czytać to, co chcą. I że nie ma prawa mnie zmuszać do jakichś głupich konkursów. Dostał naganę do dziennika. Ale ja już nigdy nie pojechałam na konkurs recytatorski.

 

A potem…

Kiedy byłam trochę starsza i przygotowywałam się do studniówki, wypatrzyłam w sklepie sukienkę. Nie była ozdobna, nie miała falban i atłasu, nie była super elegancka. I była czerwona.

Pani ekspedientka, choć niepytana, powiedziała mi zdecydowanym tonem, że nie wypada iść w takiej sukience na studniówkę. Mój tata popatrzył tylko na moją rozpromienioną minę, wziął sukienkę i poszedł z nią do kasy. Na studniówkowym zdjęciu moja czerwona sukienka aż bije po oczach. Mój uśmiech też.

 

Kiedy byłam jeszcze starsza, już w studenckich czasach, poszłam na randkę do restauracji. On zamówił tylko drugie danie, ja pełny obiad z zupą. Kiedy mój partner wyszedł do toalety, kelnerka podeszła do mnie i szeptem powiedziała, że to nie wypada, żeby na randce kobieta zjadła więcej niż mężczyzna. Po czym znacząco spojrzała na moje w sumie całkiem przeciętne gabaryty.

Kiedy wróciłam do domu opowiedziałam o tym bratu. A może ona ma rację? Może to źle wypadło? Może jestem gruba? Mój brat najpierw zaczął się śmiać, a potem, z właściwym sobie spokojem, powiedział: „nie jesteś gruba, tylko głupia, jeśli pozwalasz obcym ludziom oceniać, ile powinnaś jeść”. A następnego dnia zabrał mnie na pizzę.

 

Świat, w którym nie wypada…

Czy nam się to podoba, czy nie, świat pełen jest wyobrażeń o tym, jakie powinny być kobiety. Co im wypada, a co nie. Tak było we wszystkich epokach, zmieniały się tylko wytyczne, jakich należało się trzymać, żeby nie wypaść z roli i się nie skompromitować. Wtłaczane od małych główek zasady rosną razem z ich właścicielkami, zmieniając się w niewidzialne kajdany, które powstrzymują przed realizowaniem pragnień, uniemożliwiają troskę o własne potrzeby, podkopują wiarę we własną wartość.

Ale wcale nie musi tak być.

Piszę ten tekst jako mama dwóch córek, ale także jako córka wspaniałych rodziców, siostra świetnych braci, koleżanka mądrych kolegów. Którzy potrafili w odpowiednim momencie powiedzieć mi, że wcale nie muszę być jak inne dziewczynki. Że mam prawo myśleć o swojemu. Że zamiast słuchać tych wszystkich „to nie wypada” powinnam raczej słuchać swojego serca, swojej intuicji.

Dziś myślę sobie, że to jest najcenniejsza lekcja, jaką można dać kobiecie. Najważniejsza lekcja, jaką chcę dać moim córkom.

 

Czego naprawdę nie wypada robić kobiecie?

W moim rodzinnym domu, i owszem, słyszałam czasem, że nie można, że nie wypada robić pewnych rzeczy.

Nie wypada śmiać się z czyichś łez.
Nie wypada wykorzystywać słabszych.
Nie wypada śmiecić.
Nie wypada oszukiwać.
Nie wypada wyśmiewać czyjejś biedy ani choroby.
Nie wypada krzywdzić innych.

 

Ale te zasady obowiązywały tak samo mnie, jak i moich braci, i moich rodziców.
Bo kiedy przychodzi do tego, czego naprawdę robić nie wypada, nie jesteśmy już chłopcami i dziewczynkami, mężczyznami i kobietami, tylko po prostu ludźmi.
I wszystkich nas obowiązują te same zasady.

 

Wpis powstał w ramach kampanii społecznej #ADAtoWYPADA zainspirowanej książką, o tym samym tytule autorstwa Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej. Celem kampanii jest stworzenie wirtualnego poradnika, w którym podzielimy się informacjami na temat tego, co we współczesnym, nowoczesnym świecie wypada młodym damom. I co powinnyśmy mówić małym dziewczynkom, żeby już jako dorosłe kobiety wierzyły w siebie i nie bały się sięgać do gwiazd.

 

Może Ci się też spodobać:

Możesz być, kim tylko zechcesz, dziewczynko!

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

 

 

9 Responses

  1. Ela
    | Odpowiedz

    Jeśli Twoi bliscy naprawdę tak reagowali w takich sytuacjach, to pozazdrościć. Niestety w wielu przypadkach hasła “to nie wypada” i podobne, pochodzą właśnie od rodziców, dziadków, ciotek, wujków itp. i to jest według mnie najsmutniejsze.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      To prawda. Dlatego też uważam się za szczęściare, bo moi najbliżsi reagował właśnie tak. Całe dalsze otoczenie, ciotki, sąsiadki, znajomych, miałam pewnie takich samych jak wszystkich. Ale właśnie Ci najbliżsi równoważyli resztę 🙂

  2. Piękne wspomnienia. Robię wszystko, by dla swoich dzieci być właśnie taką. Dzieci. Nie córki. Ale właśnie i dla niej i dla syna. Są ludźmi. Moim zadaniem jest wychować ich na ludzi dobrych i szczęśliwych. A nie wtłaczać w jakieś kretyńskie ramy

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Wspaniale! Właśnie dom to może być najlepsze miejsce, z którego wynosimy siłę i wiarę w siebie 🙂

  3. RoMaO
    | Odpowiedz

    Ciekawy tekst 🙂 Mnie drażni u kobiety jedno – kiedy idzie ulicą i pali papierosa. To takie moje prywatne zboczenie 😉 Zastanawiałem się przy okazji, czego też ne wypada mężczyźnie i doszedłem do wniosku,że albo jest się dżentelmenem i ma się w głowie stosowane zasady albo jest się burakiem i wszystko można 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ja generalnie nie lubię palenia na ulicy, ale nie traktuję tego w kategoriach wypada/wypada. To zwyczajnie uciążliwe dla niepalących, ale skoro zgodne z prawem, to nic mi do tego. I nie ma znaczenia płeć palacza.

      • RoMaO
        | Odpowiedz

        Zapewne byłaś nad morzem, fajna plaża, fajne słońce, bawisz się z dzieciakami w piasku i co rusz natykasz się na peta… Ja pozamykałbym wszystkie fabryki tytoniu – jeśli ktoś jest leniwy, to sam nie zadba o tą swoją “rozstresowarkę”, a jeśli nie leniwy to zadba, ale nie będzie dla niego kłopotem wziąć na plażę słoik i tam gasić swój “rarytas”. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jest tylu ludzi, którym ten śmierdzący styl odpowiada. Mój ojciec rzucił za namową z dnia na dzień papierosy po 56 latach palenia.

  4. madrencia
    | Odpowiedz

    Ja też mam takie zboczenie,ale mi przeszkadza jak ludzie idą ulicą i w każdym miejscu publicznym palą niezależnie od płci.Ale niestety już nawet nastolatki żeby nie powiedzieć dzieci idą ulicą poruszając się dumnie z papierosem.

  5. Masz wspa-nia-łych rodziców! Te opisane przez Ciebie reakcje są cudowne 🙂 Tak samo jak słowa brata 🙂

Skomentuj