Czy jechać z niemowlakiem na wakacje za granicę?

with Brak komentarzy

czy jechać z niemowlakiem za granicę

W miarę, jak zbliża się lato, coraz częściej dostaję pytania o to, czy jechać z niemowlakiem na wakacje za granicę. Jako pilot wycieczek i mama jednocześnie odpowiadam w jedyny rozsądny sposób. To zależy. Od czego? Oto kilka kwestii, które warto rozważyć, zanim spakujemy walizki.

 

Gdzie?

“Zagranica” to pojęcie bardzo szerokie. Dla jednych będzie to Europa, dla innych Turcja czy Egipt, a dla jeszcze innych amazońska dżungla albo plaże Tajlandii. Nie każde z tych miejsc nadaje się dla dziecka w równym stopniu, niektóre nie nadają się wcale. Wybierając miejsce wyjazdu warto wziąć pod uwagę:

– standard zakwaterowania

Luksusowy hotel z codzienną wymianą pościeli, klimatyczne schronisko z piętrowymi łóżkami czy budżetowy hostel w centrum wielkiego miasta – każde z tych rozwiązań może mieć swój urok, ale nie każde będzie idealnym rozwiązaniem dla maluszka. Hałas, tłok, wyżywienie, o kwestiach higienicznych nawet nie wspominając, mogą sprawić, że wasze wakacje zmienią się z błogiego wypoczynku i odkrywania świata w walkę o przetrwanie.

– opieka medyczna

Dzieci chorują. Najczęściej wtedy, kiedy najbardziej nie powinny. Oczywistym jest, że przed wyjazdem trzeba zadbać o ubezpieczenie kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków, ale warto też wybrać miejsce, gdzie mamy szansę na to, że ewentualne leczenie będzie się odbywać w przyzwoitych warunkach. Ja bym raczej nie chciała, żeby moje dziecko poznało od podszewki lokalny szpital na Madagaskarze…

I jeszcze jedno – są kraje, w których ryzyko zachorowania na pewne choroby jest wyższe niż gdzieś indziej, a dolegliwości mniej lub bardziej uciążliwe dla dorosłego, dla niemowlaka mogą się okazać po prostu groźne. Wiedzą to dobrze Ci, którzy narazili się choćby na „zemstę faraona”…

– pogoda

Marzą nam się zwykle gorące klimaty – słońce, plaża, szum morza i drinki za palemką. I wszystko fajnie, tylko 40 stopni to niekoniecznie jest temperatura idealna dla malucha, dla którego zresztą czas ekspozycji na słońce jest bardzo ograniczony. Zanim więc zapalisz się do wizji siebie wyciągniętej na leżaku z książką i dziecka robiącego babeczki z piasku, zastanów się, na ile jest ona realna. Bo może się okazać, że większość czas spędzicie korzystając z dobrodziejstw klimatyzacji na terenie hotelu.

Podobnie jest zresztą ze zwiedzaniem. Nawet jeśli twój maluszek uwielbia noszenie w chuście, może się okazać, że przy 30 stopniach i wysokiej wilgotności powietrza obojgu wam trudno jest wytrzymać tak przez dłużej niż pół godziny. I co wtedy?

– formalności

Wybierając cel podróży warto sprawdzić, jakich dokumentów będzie się od nas oczekiwać (także dla dziecka!) i odpowiednio wcześnie zająć się ich wyrobieniem. Ale na tym nie koniec. Są kraje, w których obowiązkowe są na przykład szczepienia na określone choroby. I tutaj warto się upewnić, czy nakaz dotyczy także dziecka, i zastanowić, czy możemy i chcemy mu takie dodatkowe atrakcje zapewnić.

niemowlak za granicą - bus

Czym?

Zanim zacznie się korzystać z wakacji zagranicznych, trzeba najpierw dotrzeć do miejsca docelowego. Jasne, są – podobno – dzieci, które włożone do samochodowego fotelika zasypiają jak aniołki i budzą się u celu, ale czy Twoje do takich należy?

– autokar, pociąg, statek

Nie martwi nas kwestia trasy i prowadzenia pojazdu, ale za to musimy dostosować się do narzuconego rozkładu jazdy oraz współpasażerów. Kto choć raz poczuł na sobie grad nienawistnych spojrzeń, kiedy w autobusie rozpaczliwie próbujesz uspokoić płaczącego od dwóch godzin malca, ten wie, jak mało wakacyjnie możesz się poczuć na własnym urlopie…

– samolot

Prawda jest taka, że dzieci loty znoszą bardzo różnie. Nietrafiona godzina odlotu, zatkany nosek, nadmiar bodźców albo zwyczajnie gorszy dzień mogą sprawę znacząco utrudnić. Osobiście uważam, że warto najpierw wypróbować, jak dziecko zachowuje się w samolocie na krótszej trasie (np. w Europie), zanim porwiemy się na kilkunastogodzinny przelot na drugi koniec świata. A jeśli już wybieracie taką opcję – warto wiedzieć, że w niektórych liniach lotniczych istnieje możliwość zarezerwowania specjalnej kołyski dla malucha, która może znacząco zwiększyć jego (a więc i Wasz…) komfort podróży.

I jeszcze jeden detal, który czasem umyka nam w ogniu wakacyjnych przygotowań – samoloty nie lądują na parkingu przed hotelem. Dobrze jest sprawdzić, jaki transfer czeka nas po lądowaniu. Jeśli w środku nocy przyjdzie Ci czekać na autobus albo szukać auta do wynajęcia, maluszek może wzniecić prawdziwy bunt.

– własne auto

To rozwiązanie ma jeden, zasadniczy plus. Elastyczność. To Wy decydujecie, jaką trasą jedziecie, o której godzinie wyruszacie i ile przystanków (a może dodatkowych noclegów?) robicie po drodze. Co więcej – plany możecie dowolnie modyfikować, jeśli okaże się, że niemowlak włączy syreny alarmowe. Ułatwieniem jest tu też brak limitu na bagaż – do auta możecie wrzucić dodatkowe gadżety albo zapas sprawdzonych pieluszek czy przekąsek, żeby nie musieć ich w panice szukać na miejscu. Minusem tej opcji jest oczywiście czas podróży. No i nie oszukujmy się – są takie miejsca, w które samochodem zwyczajnie nie da się dojechać.

– bezpieczeństwo

Wybierając środek transportu warto wziąć pod uwagę także ten czynnik. We własnym aucie masz, mam nadzieję, sprawdzony fotelik dla maluszka, ale już w autokarze sprawa się komplikuje. Dorośli są zobowiązani zapiąć pasy, ale dziecko nie ma tu obowiązku korzystania z fotelika. Tylko że prawo to jedno, a zdrowy rozsądek drugie. Przewoźnicy fotelików nie zapewniają, więc należy zadbać o to samemu. Ryzykowania przejazdów z dzieckiem leżącym na siedzeniu albo na kolanach osobiście nie polecam. Do nieszczęścia naprawdę nie trzeba wiele, a wypadki zdarzają się nawet na krótkich trasach.

W samolocie niemowlę siedzi na naszych kolanach i jest przypinane do nas pasem. Potem jednak następuje trasa z lotniska do hotelu i tutaj już warto się zastanowić, jak to ugryźć.

niemowlak za granicą - plaża

Kiedy?

Wbrew pozorom to bardzo ważne pytanie. I nie chodzi tylko o to, czy pogoda będzie sprzyjać plażowaniu/zwiedzaniu czy raczej zmusi nas do siedzenia w hotelu przez cały czas pobytu. Wyjazdy w szczycie sezonu mają to do siebie, że towarzyszą nam tłumy i to naprawdę może mieć znaczenie. Pomyśl sama – plaża w Mielnie na początku sierpnia znacząco różni się od tej z początków września. Hałas, tłok, dudniąca muzyka, ponadnormalne zagęszczenie pływaków na metr kwadratowy morza czy basenu, że o bitwie o leżaki lub kawałek plaży już nie wspomnę, to mogą nie być najlepsze okoliczności wypoczynkowe dla małego człowieka. Dla dużego zresztą też nie zawsze.

niemowlak za granicą

Jak?

Z biurem podróży czy na własną rękę to odwieczne pytanie wielu turystów. Z biurem łatwiej – podpisujesz umowę, płacisz, a całą logistyką ktoś zajmuje się za ciebie. Do tego na miejscu masz pilota lub rezydenta, który pomoże w razie sytuacji awaryjnej.

Przy wyjeździe indywidualnym sam musisz wszystko ogarnąć, ale masz swobodę w gospodarowaniu własnym czasem i możliwość dowolnego modyfikowania planów. Przy podróżowaniu z dzieckiem ta elastyczność jest niezwykle cenna, zwłaszcza jeśli chciałbyś także pozwiedzać. W przypadku biur podróży program wycieczek jest określony. Założone wcześniej rezerwacje wymuszają trzymanie się harmonogramu i, nawet przy dobrej woli pilota i reszty grupy, zmiana trasy czy dodatkowa przerwa mogą zwyczajnie być niemożliwe.

Jeśli podróżujecie sami, możecie to robić własnym tempem i według własnych zainteresowań. Opuścić jakiś punkt programu, jeśli przedłuża się niespodziewana drzemka, skrócić wizytę w muzeum, jeśli mały pasażer wyrazi głośny sprzeciw na widok jakiegoś Rubensa czy Van Gogha, albo posiedzieć dodatkowe 20 minut przy fontannie, która zafascynowała malucha. To pozwala spędzić ten wakacyjny czas bardziej bezstresowo. Bo umówmy się, nikt chyba nie czuje się dobrze, kiedy czterdzieści osób zabija go wzrokiem, bo bobas znowu ogłosił brązowy alarm w samym środku zwiedzania Kaplicy Sykstyńskiej.

niemowlak za granicą

Po co?

Celów wyjazdu może być oczywiście tyle, ile samych wyjeżdżających, ale uprośćmy sytuację do wyjazdów pobytowych i objazdowych. W tej pierwszej wersji nastawiamy się głównie na wypoczynek i relaks w przyjemnym otoczeniu (z ewentualnymi krótkimi wypadami dodatkowymi), w drugim interesuje nas głównie zwiedzanie.

Być może narażę się teraz osobom, które z niemowlętami objeżdżają cały świat, ale osobiście uważam, że dla takiego maluszka lepszym rozwiązaniem są wyjazdy pobytowe (z – w miarę chęci i możliwości – dodatkowymi wypadami). Bo zwyczajnie mniej go męczą. Jasne – możesz nosić malucha w chuście po kolejnych szlakach, możesz wozić go wózkiem po kolejnych hiszpańskich miastach, możesz pokazywać mu greckie ruiny czy wystawę sztuki nowoczesnej w Nowym Jorku. Tylko po co?

To niemowlak jest. Do szczęścia potrzeba mu mleka, suchej pieluchy i bliskości rodzica. Cała reszta, cała frajda z podróży nie jest – bądźmy szczerzy – dla niego. Jest dla dorosłych. I nie – to nie oznacza, że robimy źle, spełniając swoją potrzebę podróżowania i aktywnego życia. Mamy przecież do tego pełne prawo. Ale bądźmy chociaż szczerzy sami ze sobą i nie dorabiajmy do tego teorii o otwieraniu malucha na świat i poszerzaniu mu horyzontów. On naprawdę ma na to jeszcze całe życie.

niemowlak za granicą

Czy jechać z niemowlakiem na wakacje za granicę? TO ZALEŻY!

Choć znacznie ułatwiłoby nam to życie, w rodzicielskim świecie najczęściej nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Także na pytanie, czy jechać z niemowlakiem na wakacje za granicę. Wymieniłam tutaj kilka czynników, które warto przemyśleć przed podjęciem decyzji, ale tak naprawdę są jeszcze dwa ważne, jeśli nie najważniejsze.

Po pierwsze – to zależy od Twojego dziecka. Ty sam znasz je najlepiej. To Ty wiesz, jak znosi jazdę samochodem, czy boi się obcych i czy akceptuje wózek albo uwielbia noszenie w chuście czy nosidle. Czy dobrze odnajduje się w nowym miejscu czy raczej odreagowuje każdą zmianę nieprzespanymi (dla was obojga) nocami albo gorączką nieznanego pochodzenia. Od Twojego dziecka, jego usposobienia, charakteru, stanu zdrowia i możliwości zależy, czy wymarzony wyjazd okaże się czasem radosnego wypoczynku czy raczej wakacyjnym koszmarem.

Po drugie – to zależy od Twoich oczekiwań. Jeśli decydujesz się na zagraniczny (ale też każdy inny) wyjazd z dzieckiem, to musisz mieć świadomość, że to będzie INNY wyjazd niż ten, do którego do tej pory przywykłeś. Obecność maluszka nieuchronnie niesie ze sobą pewne ograniczenia, wymusza zmiany, narzuca pewne rozwiązania. Warto o tym pamiętać i… zaakceptować to! Inny nie oznacza przecież gorszy, a pogodzenie się z tą “innością”, realistyczne podejście do własnych oczekiwań i zwyczajne wrzucenie na luz może uratować od zbędnych napięć i frustracji. I Ciebie, i dziecko.

________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

Skomentuj