Dziewięć lat

with Brak komentarzy

dziewięć lat, rocznica ślubu

Całkiem niedawno odezwał się do mnie od lat niewidziany kolega. Kiedyś nawet bliski przyjaciel. Zaczęliśmy na komunikatorze rozmawiać o starych czasach, wspólnych znajomych i, oczywiście, o tym, jak nam się potoczyło życie. „Widzę, że masz męża. Jak Wam się układa?” – zapytał. Zamilkłam zamyślona, a on po chwili dodał, że jak nie mam ochoty o tym rozmawiać, bo to zbyt trudne, to OK, to nie było tematu. Trochę jakby domyślną odpowiedzią w takiej sytuacji było „źle”, „do bani”, „lepiej nie pytaj”.

A przecież to moje milczenie wcale nie z tego wynikało, tylko z braku słów. Bo jak zamknąć w kilku słowach, zdaniach nawet, to uczucie, które Cię ogrzewa od środka na myśl o każdym wspólnym dniu. Które sprawia, że chce Ci się uśmiechnąć w oczekiwaniu na wspólny wieczór, nawet jak wracasz skonana z pracy albo w głowie Ci dudni od dziecięcych wrzasków. Które otula jak najmiększą kołdrą wtedy, kiedy jest smutno, trudno, ciężko. Które podaje rękę, kiedy się potykasz. Które dodaje skrzydeł, kiedy chcesz lecieć po realizację marzeń.

 

Straszyli nas, że to się nie uda.

W końcu w Polsce rozwodzi się już co trzecia para, a my mamy całkiem pokaźną kolekcję „czynników ryzyka” – mieszkaliśmy w dużym mieście (tutaj rozwody są znacznie częstsze niż na wsi), jesteśmy w okolicy czterdziestki (statystyczna rozwódka ma 39, a mężczyzna 41 lat), mamy dwie córki (statystycznie częściej rozwodzą się pary, którym jako pierwszym urodziła się córka), a w dodatku budujemy dom (kto wie, jak się przekłada kosztorys budowy na rzeczywistość oraz ILE jest rodzajów i kolorów płytek do wyboru, temu nie muszę tłumaczyć…).

A jednak to trwa, od dziewięciu lat dzień za dniem budujemy wspólny świat. Oazę, w której można się schronić przed wszystkimi zagrożeniami. Która jest lekarstwem na wszystkie dolegliwości, lęki, wątpliwości. W której można być sobą tak po prostu.

 

Dziewięć lat to kawał czasu.

Eksperci powiedzą, że przez ten czas człowiek może się bardzo zmienić, odkryć siebie na nowo, przewartościować swoje priorytety. I że ten nowy, zmieniony partner może nam się wcale nie podobać. Dodadzą, że przez tyle lat można się już było sobą nacieszyć, nasycić, ale i znudzić. Odrobiwszy lekcje z wychowania dzieci, odnaleźć się nagle w opustoszałym gnieździe. Odkryć dla siebie nową drogę, w której towarzysz tej starej staje się kulą u nogi. I tak, będą czasem mieli rację, bo są takie związki, w których upływ czasu bezlitośnie demaskuje różnice nie do pogodzenia i rowy nie do zasypania.

Ale nie musi tak być.

Nasze dziewięć lat odmierzyć mogę milowymi krokami. Rezygnacją z myśli o emigracji. Narodzinami pierwszej, a potem drugiej córki. Zmianą pracy i życiowych planów. Dzieckiem, które zniknęło, zanim się pojawiło. Budową domu. Przeprowadzką. Nową zawodową ścieżką. Mogę je odmierzyć małym i wielkimi smutkami, rozczarowaniami, kompromisami. I radościami. Małymi, większymi, największymi z możliwych. Mogę je odmierzyć zmianami na wielu polach i w wielu wymiarach. Ale jest w tym wszystkim niezmiennie jeden wspólny mianownik, który nie pozwala zwątpić, zawahać się, wyobrazić sobie życia bez tej drugiej połowy. Uczucie. Dokładnie to samo, które wypełniało nas dziewięć lat temu, kiedy po marmurowych schodkach wchodziliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego.

Czego można życzyć sobie w dniu rocznicy ślubu, jeśli każdego dnia czujesz, że jesteś właśnie tam, gdzie powinnaś być, i właśnie z tym kimś, kogo sobie na tę drogę wymarzyłaś? Chyba tylko tego, żeby nic się nie zmieniało. Niech trwa kolejne dziewięć i dziewięćdziesiąt dziewięć lat!

Może Ci się też spodobać:

Wszystkie te rzeczy, o których mu nie mówisz… Jak zbudować zdrowy związek?

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, skomentuj go, polub lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani! A dla mnie to ważny sygnał, że zmierzam w dobrym kierunku.

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

Skomentuj