Ekonawyki, które warto wpoić swoim dzieciom

with Brak komentarzy

ekonawykPrzedświąteczny tydzień wykorzystaliśmy na rodzinny wypad do lasu. Pięknego, zielonego, rozśpiewanego trelami ptaków. Po zimnych i deszczowych dniach pędziliśmy przez wiosnę, ciesząc się słońcem, odkrywając robaczki, kamyczki, kwiatki… I śmieci. Dużo śmieci. I nagle aktywował się ekonawyk 2…

 

„Posprzątajmy świat!” – powiedziała pięciolatka i zabrała swoja trzyletnią siostrę na misję obrońców planety. Nazbieraliśmy dwa worki śmieci, a byłoby ich więcej, gdyby nie to, że nie mieliśmy już do czego zbierać…

Wczoraj był Dzień Ziemi, wiecie? A ja tak sobie myślę, że najlepszym prezentem dla naszej planety jest każdy jeden ekonawyk, który wpoimy naszym dzieciom.

 

Ekonawyk 1:  Zakręć / wyłącz /zamknij

Odkręcona woda w czasie szorowania zębów. Otwarte okno nad rozgrzanym kaloryferem. Światło włączone w pomieszczeniach, w których nikogo nie ma. Niedomknięte drzwi lodówki. Woda kapiąca z niedokręconego prysznica… To jest lista, która nie ma końca. Marnujemy wodę i energię, których wyprodukowanie jest przecież kosztowne dla nas i dla całej planety. Wyłączanie, zamykanie, zakręcanie to pierwszy, najprostszy ekonawyk, który nic nas nie kosztuje, a który dużo znaczy. I który może przy okazji zrobić dobrze naszemu portfelowi…

 

Ekonawyk 2: Nie dorzucaj, podnieś!

Toniemy w śmieciach. Leżą na ulicy, na chodnikach, w lasach i na plażach. I przecież nie biorą się tam znikąd. Biorą się tam, bo to MY je tam wyrzucamy. My – dorośli i dzieci, które się od nas uczą. Na każdym niemal spacerze moje córki zadają mi pytanie o to, DLACZEGO ktoś rzucił papierek, butelkę czy peta na trawnik, choć kilka metrów dalej jest śmietnik. A ja nie wiem, co mam odpowiedzieć.

Kiedy była mała, często spędzaliśmy czas na łonie natury. I pamiętam dokładnie, jak rodzice wbijali nam do głowy, że trzeba zostawić po sobie taki porządek, jaki zastaliśmy. Zabrać swoje śmieci, nie niszczyć otoczenia. Wydawało i dalej wydaje mi się to oczywiste. Tego uczę też swoje córki i dla nich też to naturalny odruch. Ale to one zachęciły mnie, żebyśmy poszli jeszcze dalej. Żeby zostawić po sobie nie taki sam, ale nawet większy porządek niż zastaliśmy. I tak robimy. Na spacer po lesie albo grzybobranie zabieramy worek na śmieci. Schodząc z plaży, ogarniamy nie tylko swój grajdołek, ale i te śmieci, które zostawił nasz sąsiad. To jest ekonawyk, który nic nas nie kosztuje. No może poza kilkoma zdziwionymi spojrzeniami przechodniów…

 

Ekonawyk 3: Sortowanie

Że polityka odbioru i segregacji śmieci w naszym kraju jest daleka od ideału, nie ma żadnych wątpliwości. Że należałoby raczej zachęcać ludzi do segregacji, niż ją bezsensownie komplikować i straszyć sankcjami, jest absolutnie oczywiste. Podobnie jak to, że upchnięcie trzech, czterech czy pięciu śmietników w małej kuchni w bloku czy kamienicy, jest naprawdę niezłą ekwilibrystyką. A jednak warto się wysilić.

Jednak warto osobno odkładać te papiery, te plastiki, te butelki szklane i to całe bio. Jeśli dzięki temu góry śmieci mogą być trochę mniejsze i trochę więcej odpadów, które wytwarzamy  – a wytwarzamy ich przerażająco dużo! – może zyskać nowe życie. A dzieci chętnie włączą się w segregacje, jeśli zrozumieją jej sens. Jeśli odkryją magię, która pozwala z plastikowych butelek zrobić polarową bluzkę, zarysowane kartki przerobić na wytłaczanki do jajek a porozbijane słoiki zamienić na nową butelkę na soczek. To mały ekonawyk, dzięki któremu każdy może być takim czarodziejem!

 

Ekonawyk 4: Z drugiej ręki

Kiedy byłam małą dziewczynką, naturalną koleją rzeczy ubranka przechodziły z dziecka na dziecko, z kuzynów na kuzynki. Sklepowe półki były puste, a taka odzieżowa wymiana pozwalała bez problemu ubrać wszystkich. Dzisiaj trochę zachłysnęliśmy się chyba tym, że wszystko jest w zasięgu ręki. Nowe, piękne, błyszczące. Więc kupujemy. Czasem bez opamiętania. A to generuje koszty dla nas i dla planety.

Przy pierwszym dziecku też wpadłam w tę pułapkę. Nowy wózek, nowe łóżeczko, nowa wanienka…  Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że znaczną większość rzeczy kupiłabym dziś z drugiej ręki. Bo rynek używanych sprzętów jest baaardzo bogaty i prawdziwe perełki można upolować czasem za grosze. Z korzyścią dla planety i… własnego portfela.

Ale to działa w dwie strony. Nie tylko korzystamy z używanych rzeczy, ale i oddajemy/odsprzedajemy własne. Zabawki, które już nam się znudziły. Ubrania, z których wyrośliśmy. Książki, które mogą zaciekawić kogoś innego. Zamiast gromadzić rzeczy, które przestają być nam potrzebne, warto posłać je w świat i uszczęśliwić kogoś innego, a sobie zrobić więcej miejsca do życia. Taki ekonawyk ma same korzyści. A przy okazji pokazujemy dzieciom, ile frajdy może dawać dzielenie się z innymi.

 

Ekonawyk 5: Nie marnuj jedzenia

To nie ma nic wspólnego z przymuszaniem kogoś do jedzenia, ani z zasadą, że od stołu można odejść tylko wtedy, kiedy talerz jest pusty. Do jedzenia mam zdrowe podejście – nie zmuszam, nie namawiam, nie naciskam. Pozwalam próbować i odmawiać. Ale uczę też dzieci, że jedzenie nie spada z nieba. Że trzeba na nie zarobić. Że trzeba je wyprodukować, wyhodować, zapakować, dostarczyć. A to kosztuje.

Uczymy się więc oceniać swoje możliwości i nie robić na zapas pięciu kanapek, skoro w brzuchu zmieści się jedna. Dzielić się jedzeniem, którego nie możemy przejeść. Robić zakupy nie pod wpływem impulsu, a w sposób przemyślany, żeby zapasy się nie psuły. Planować posiłki racjonalnie, żeby uwzględnić „niedojedzone” produkty i – zamiast wyrzucać – resztkę rosołu przerobić na pomidorową, ziemniaki na kopytka. A resztkę bigosu, który nie zjadła się przez święta, zamrozić do wykorzystania w leniwy dzień, kiedy nikomu nie będzie chciało się gotować… To kolejny ekonawyk, który nic nie kosztuje, a przy okazji pozwala poćwiczyć szare komórki i… kuchenną inwencję!

 

Ekonawyk 6: Mniej plastiku

To chyba najtrudniejsze wyzwanie, bo plastik jest wszędzie i czasami po prostu nie da się go uniknąć. Ale też niezbędny krok, bo produkujemy go naprawdę ogromne ilości. Warto więc działać choćby metodą małych kroków. Jakich? Podrzucam tylko kilka pomysłów: torby wielorazowe na zakupy, rezygnacja ze słomek (albo ich zastąpienie papierowymi), rezygnacja z wody butelkowanej na rzecz filtra albo kranówki, pakowanie przekąsek w pudełka lub lunchoboxy zamiast woreczków jednorazowych.

 

Ekonawyk 7: Świadome zakupy

Czasem wydaje nam się, że dzieci są na to za małe, ale nic bardziej mylnego. Bo to jest właśnie ekonawyk, który niesie ze sobą ogromne konsekwencje. Na wielu polach. Nasze zakupowe decyzje kształtują popyt, a popyt kształtuje podaż. Im bardziej świadomie kupujemy, tym jaśniejszy sygnał wysyłamy do producentów i dystrybutorów, którzy szkodzą środowisku. I tym większa szansa, że zaczną coś zmieniać.

W tych świadomych zakupach kryje się całe mnóstwo elementów. Czytanie etykiet nie tylko pozwala nam zadbać o swoje zdrowie, ale też wyeliminować produkty, których wytwarzanie jest nieetyczne albo kosztowne dla planety (np. olej palmowy…). Wybieranie produktów niepakowanych albo takich, których opakowanie nadaje się do recyclingu, zamiast tych zawiniętych w dziesięć warstw folii pozwala ograniczyć góry śmieci. Zakupy hurtowe i lokalne ograniczają ilość odpadów oraz szkodliwe oddziaływanie transportu. A przecież to tylko przykłady.

 

Uczmy dzieci. Uczmy się od dzieci.

Kiedy rozmawiam z dorosłymi o rozmaitych ekonawykach i ekorozwiązaniach, które staram się wprowadzać, spotykam się często ze sceptycyzmem. Bo co to zmieni, jeśli ja tak robię, skoro inni i tak śmiecą, i tak produkują plastik, i tak spalają śmieci w piecu? Bo po co się starać, jeśli pozbieram butelki w lesie, a z tydzień ktoś wyrzuci kolejne? Bo co możemy my, mali ludzie, skoro wielkie fabryki smrodzą, wielkie firmy zanieczyszczają, wielcy politycy mają to w nosie?

Kiedy rozmawiam o ekonawykach z moimi dziećmi, reagują z entuzjazmem. Tak, posprzątajmy las. Tak, sortujmy śmieci. Tak, nie kupujmy tego kremu, skoro ktoś wycina dżunglę, żeby go wyprodukować. Bo może jak my będziemy tak robić, to inni też zaczną. Bo może się nauczą. Bo może się zarażą.

To jest postawa, której tak bardzo powinniśmy się od dzieci uczyć. Tej ich wiary, że każdy powinien się starać, bez oglądania się na innych. Tej nadziei, że dobry przykład może coś zmienić. Że małe gesty się sumują w coś dobrego.

I właśnie dlatego każdy ekonawyk to krok w dobrym kierunku. I naprawdę warto je wpoić swoim dzieciom. I sobie też.

 

A Wy macie jakieś ekonawyki?

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

Skomentuj