Facet się nie domyśla… Co robić?

with 2 komentarze

facet się nie domyślaNieczęsto piszę o sprawach związkowych, bo nie czuję się ekspertem. Ale jestem osobą zdroworozsądkową i czasami po prostu nie potrafię się ugryźć w język. Kobiety, no błagam! Czy to, że facet się nie domyśla, to naprawdę taki problem? Czy on naprawdę MUSI się SAM domyślić?

 

Koleżankę mam, wieloletnią już. Nazwijmy ją Anetka. Otóż Anetka, choć jest dziewczyną o naprawdę złotym sercu, miała zawsze pecha do facetów. Znaczy się – łatwo ich znajdowała, łatwo wchodziła w związki, a potem się zwykle okazywało, że oni zupełnie nie liczą się z jej potrzebami. Jak Mietek, który nie zabrał jej na wymarzony i wyczekiwany od kilku miesięcy koncert, tylko pojechał z kumplami na ryby. Jak Roman, który nigdy nie zaskoczył jej śniadaniem do łóżka, choć ona robiła mu takie regularnie. Jak Marcin, który przez prawie rok znajomości nie zdecydował się poznać jej rodziców. W końcu jak Michał, który zawsze uprawiał seks w jednej pozycji, choć ta Anetce niezbyt odpowiadała.

Co za goście, nie? Skąd ona ich bierze? – zastanawiałam się za każdym razem, kiedy Anetka wypłakiwała mi się w telefon albo wylewała żale nad jakimiś bąbelkami. Aż któregoś dnia mnie tknęło i zapytałam ją: Ale Ty, Anetko, im mówisz w ogóle, że czegoś chcesz?

Ano nie mówiła… Bo oni się powinni domyślić.

 

„Domyślsięsam” – dziwna kobieca dolegliwość

Gdyby to była przypadłość jednej tylko Anetki, to jakoś bym to przełknęła. Ale nie – jak patrzę na znajome dziewczyny, jak zaglądam na internetowe grupy dla kobiet, jak oglądam tzw. kobiece kino, to wszędzie dokładnie to samo. Chciałabym, żeby stary pomógł mi przy odkurzaniu. Chciałabym, żeby dał mi prowadzić auto na wspólnych wyjazdach. Chciałbym, żeby był bardziej romantyczny i czasem mnie gdzieś zabrał. Jak mu dać do zrozumienia? Jak sprawić, żeby on zaczął? Jak dyskretnie zasugerować? Radźcie, radźcie dziewczyny!

I grad porad się sypie, a jedna mądrzejsza od drugiej.. Przestań sprzątać w ogóle, niech zobaczy, jak to jest żyć w syfie. Kup sobie własne auto, nie będziesz musiała się prosić. Zacznij flirtować z kolegą (!), niech się poczuje zazdrosny, to od razu mu romantyzm wróci. Mistrzowskie plany manipulacji i zemsty, jakby to była jakaś wojna podjazdowa albo scenariusz filmu sensacyjnego.

I na serio nie ogarniam. Czy ludzie przestali ze sobą tak po prostu rozmawiać? Czy naprawdę tak trudno jest po prostu mówić o swoich potrzebach czy oczekiwaniach? Dlaczego sobie robimy coś takiego?

 

Związek czy zmowa milczenia?

Zrozumiałabym jeszcze problem z otwartą komunikacją w nowym miejscu, wśród obcych ludzi albo przy skomplikowanych układach społecznych czy zawodowych. Ale przecież mówimy tutaj o związku! O relacji z człowiekiem, z którym zdecydowaliśmy się być. Nie bez powodu, jak mniemam. Więc skoro jest wystarczająco fajny, żeby budzić się koło niego o poranku, adoptować kota, podróżować do Ciechocinka albo innego Egiptu, a nawet planować wspólną przyszłość, to chyba jest też wystarczająco fajny, żeby z nim usiąść i tak po ludzku porozmawiać. Powiedzieć, że przeszkadzają nam buty na środku przedpokoju, lubimy masaż stóp i miło by nam było dostać od czasu do czasu bukiet kwiatów. Po prostu.

[Jeśli rozmowy były i nic nie dają, to już inna bajka. I wtedy warto się zastanowić, czy każdy związek warto ratować i czy on się zmieni po ślubie]

Mówi się, że faceci są prości i, jeśli tak jest rzeczywiście, to chyba jestem tutaj w męskiej połowie świata. Lubię jasne sytuacje. Lubię proste komunikaty. Lubię nie komplikować sobie niepotrzebnie życia. No bo co my mamy z tym domyślaniem się? A mówiąc my – choć nie lubię generalizować – mam na myśli głównie kobiety, bo facetom jakoś zwykłe prościej przychodzi wykładanie kawy na ławę. Czy naprawdę to, żeby on SAM się domyślił, jest ważniejsze od tego, żeby po prostu zaspokoić jakąś potrzebę albo rozwiązać problem? Czy śniadanie do łóżka jest mniej smaczne dlatego, że zasugerowałyśmy to tydzień temu, a nie było jego własną ideą? Czy kwiaty mniej pachną? Czy wyjazd jest mniej udany a masaż mniej przyjemny, jeśli to my podpowiemy, że mamy na niego ochotę?

 

Warto rozmawiać. Zanim będzie za późno…

Nie rozumiem, serio nie rozumiem, i napawa mnie to ogromnym smutkiem, że są kobiety – mądre, poukładane, zaradne – które przez lata całe męczą się w niespełnieniu, gryzą w język, przyjmują rolę jakieś dziwnej męczennicy, zamiast powiedzieć WPROST, czego potrzebują i czego pragną. Poświęcają kolejne dni w imię dziwnej idei, że on powinien się sam domyślić, zamiast domagać się zmian, które mogłyby uczynić ich życie znacznie lepszym.

Gdzieś po drodze zaczynają mieć poczucie, że on to robi celowo, że złośliwie. W końcu nie wytrzymują, w końcu pękają i wybuchają, że ty niewdzięczniku, że mnie nie doceniasz, że wszystko na mojej głowie, że ty nigdy, że ty zawsze… I często okazuje się, że ich partner jest totalnie zaskoczony. Że zwyczajnie nie wiedział. Że można było to wszystko zmienić już dawno temu. Że – niestety – czasem to wszystko już tak nabrzmiało i tak się zapiekło, że może jest za późno na naprawę czegoś, co kiedyś było drobną usterką, a teraz jest już poważną awarią.

 

Gdy facet się nie domyśla…

Jasne – super mieć partnera, który czyta w naszych myślach. Łapie w lot marzenia i potrzeby. Jest spontaniczny i pomysłowy tak, że czujemy się jak w krainie czarów. Ale życie to nie jest bajka, a ideały nie istnieją. Czy raczej – istnieją, ale są czymś innym niż ten banał, który wtłacza nam się w głowy od dzieciństwa przez romantyczne komedie i inne dyrdymały.

Idealny facet to dla każdej kobiety inny twór. Dla jednej opiekuńczy, ciepły, wyrozumiały domator. Dla innej przedsiębiorczy, pomysłowy, chłopięcy awanturnik. Dla jeszcze innej spokojny, nieco zagubiony i nieporadny romantyk. Dla mnie to może być mężczyzna, który dla mojej koleżanki będzie totalnie niestrawny. Tak to działa.

Wśród tabuna cech, które decydują o wyborze partnera, ta legendarna „domyślność” to tylko jeden z elementów układanki. Z tym, że właśnie domyślność to pojęcie bardzo względne. To cecha, o którą wcale nie tak łatwo. To coś, czego nie da się w sobie od tak stworzyć, choć pewnie można nad nią popracować. Pozostaje więc pytanie, czy dla Ciebie, w Twoim związku jest aż tak istotna? Czy przy wszystkich zaletach, jakie ma Twój partner – a Ty najlepiej wiesz przecież, za co go kochasz i dlaczego z nim jesteś – to naprawdę aż tak ważne, żeby sam się domyślał? Czy w zamian za cały ładunek troski, ciepła, czułości i wszystkich tych plusów, które ma on w Twoich oczach, nie warto mu się odwdzięczyć otwartością i zwyczajnym, spokojnym mówieniem o swoich potrzebach. Żeby żyło się łatwiej i lepiej. Wam obojgu.

 

Co więc robić?

Ludzie – tak mężczyźni, jak i kobiety – są różni. I niektórzy, przy wszystkich swoich zaletach, nie będą nigdy czytać w myślach i potrzebach partnera jak w otwartej książce. Bo zwyczajnie nie mają takiej umiejętności, choć mają cały szereg cech, przez które skoczyłabyś za nich w ogień. Więc jeśli masz dobrego, kochanego, fajnego, mądrego faceta, który nie zaspokaja jakiejś Twojej potrzeby, to po prostu powiedz mu o tym. Serio.

Bo jeśli będziesz czekać, aż on się domyśli, to… No cóż. Możesz się zwyczajnie nie doczekać.

 

________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

2 Responses

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    Konstrukcja faceta jet prosta, liczą się słowa (dla tych honorowych) i czyny. Na domysły i odczytywanie intryg nie starcza już energii 🙂 Może przez to faceci są bardziej podatni na sterowanie nieświadome, ale za to dobrze się z nimi pracuje i baluje 🙂 Życie jest i tak już bardzo skomplikowane, lepiej popatrzeć w ogień 🙂

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Tak się ostatnio zastanawiałam, czy “prostota” facetów i ich większa otwartość to nie jest także efekt takiego a nie innego wychowania i przekazywanych wzorców. Od dziewczynek zwykle oczekuje się taktu, uległości i pewnej tajemniczości (no bo wiadomo – dama nie wykłada kart na stół, tylko subtelnie prowadzi do celu nieświadomych facetów). Dziewczynce nie wypada powiedzieć pewnych rzeczy wprost, dziewczynce nie wypada walić prosto z mostu itd. U chłopców bezpośredniość, otwartość i siła przebicia to zalety a nie wady. I może dlatego potem kobiety mają problem z mówieniem o swoich potrzebach bez niepotrzebnego kombinowania?
      Chociaż mam nadzieję, że to już się zaczyna powoli zmieniać i będzie się dalej zmieniało. Że coraz mniej będzie tych narzucanych dziewczynkom ograniczeń w imię “bo nie wypada”

Skomentuj