Jak NAUCZYĆ dzieci sprzątania w swoim pokoju?

with Brak komentarzy

 

jak nauczyć dzieci sprzątania

Jak może pamiętacie, moje córki same przekonały się do sprzątania po tym, jak przeprowadziłam mały eksperyment i pozwoliłam im nie sprzątać w swoim pokoju wcale. Ale fakt, że się do sprzątania przekonały, jeszcze nie oznacza, że od razu zaczęły to robić. Bo to był tylko pierwszy krok w dobrym kierunku. I wtedy pojawiło się pytanie drugie: jak NAUCZYĆ dzieci sprzątania. Chodźcie, opowiem Wam, co się u nas sprawdziło.

 

My, dorośli, bardzo często mówimy o sprzątaniu w taki sposób, że dzieci odbierają je jako przymus i smutną konieczność. Bo trzeba pozmywać. Bo muszę poodkurzać. Bo musicie poodkładać rzeczy na miejsce. A przecież konieczność zrobienia pewnych rzeczy to tylko jeden aspekt faktu sprzątania. Drugi, ten chyba istotniejszy, to fakt, że porządek jest… fajny! I to właśnie trzeba dzieciom pokazać i pozwolić zrozumieć.

– Bo lepiej się funkcjonuje w ogarniętej, uporządkowanej przestrzeni.

– Bo zdrowiej jest mieszkać w domu, w którym nie unoszą się w powietrzu tumany kurzu, a w łazience nie ma grzyba.

– Bo kiedy rzeczy są poodkładane na miejsce, łatwiej można je znaleźć i mniejsze jest ryzyko, ze się zniszczą.

 

Daj przykład!

Żeby dzieci włączyły się w utrzymywanie porządku w domu trzeba więc – po pierwsze – DAĆ IM DOBRY PRZYKŁAD. Nie ma szans, żeby maluchy odkładały swoje ubrania do szafki, jeśli nasze leżą na podłodze. Nie ma szans, żeby odnosiły talerz do zlewu, jeśli tata lub mama odchodzą od stołu i zostawiają na nim bałagan. Nie ma szans, żeby odkładały zabawki po skończonej zabawie, jeśli my nasze rzeczy (te przeznaczone do pracy czy rozrywki) zostawiamy porozkładane w przypadkowych miejscach w całym domu. Mechanizm jest oczywisty.

Nie ma też szans, żeby potraktowały sprzątanie jako coś normalnego i przyjemnego (a przynajmniej nie nieprzyjemnego), jeśli sami będziemy sprzątać z miną męczennika i snuć się po domu cały dzień ze ścierką i miotłą, szukając dowolnego pretekstu, żeby się od sprzątania oderwać. Podejdźmy do sprawy zadaniowo: trzeba odkurzyć, odkurzamy, a potem mamy czas dla siebie (albo na kolejne etapy sprzątania).

 

Naucz!

Po drugie, trzeba dzieci sprzątania NAUCZYĆ. Tak, właśnie tak.

To, co dla nas jest oczywiste, dla dziecka wcale takie być nie musi. Co to znaczy „posprzątaj swój pokój”? Może wystarczy odsunąć zabawki na bok? Albo upchnąć je do szafy? Jeśli w pokoju panuje duży bałagan dziecko nie jest w stanie samo go „rozmontować”. Potrzebne są konkrety: „najpierw odłóż książki na półkę”, „potem pozbieraj klocki do pudełka”, „zabierz brudne ubrania z łóżka i zanieś je do kosza na pranie” itd.

To samo dotyczy też konkretnych czynności, których dzieci uczą się powoli i stopniowo. „Złóż ubranie”, „zaściel łóżko”, „zetrzyj kurz z biurka” to polecenia, które wymagają od dziecka konkretnych umiejętności. Które nie są wrodzone. Nauczmy je, jak je wykonywać. I pozwólmy mu ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, nawet jeśli sami zrobilibyśmy to szybciej i dokładniej.

 

Dobre nawyki!

Prostą odpowiedzią na pytanie, jak nauczyć dzieci sprzątania, jest słowo klucz: NAWYKI. Jeśli uda nam się wpoić dziecku dobre nawyki, to ułatwią mu one sprzątanie, albo przynajmniej ograniczą robienie mega bałaganu (bo zwykły bałagan przy dzieciach jest nie do uniknięcia, nie łudźmy się!).

U nas sprawdza się:

Uporządkowanie przestrzeni tak, żeby każda rzecz miała swoje miejsce

Odkładanie rzeczy na miejsce OD RAZU po zakończeniu zabawy. Niektórzy rodzice ustalają z dziećmi taką zasadę, że bawimy się tylko jedną zabawką na raz i odkładamy ją na półkę, zanim sięgniemy po następne. U nas to się nie sprawdziło, bo w jednej zabawie często spotykają się ludki Duplo, lalki Barbie czy autka. Za to po zakończeniu zabawy wszyscy wracają na swoje miejsce.

Redukowanie ilości rzeczy. Zepsute zabawki, których nie da się naprawić, wyrzucamy, a te, z których wyrośliśmy sprzedajemy lub oddajemy młodszym dzieciom. Jeśli rzeczy jest zbyt dużo, trudno utrzymać w nich porządek.

Rotacja zabawek. Jeśli zabawek mamy dużo, ale nie chcemy się (jeszcze?) z nimi rozstawać, możemy część z nich odłożyć (np. na strych). A po jakimś czasie do nich wrócić i WYMIENIĆ je na te, które tymczasem dzieciom się trochę opatrzyły lub znudziły. Kiedy znoszę ze strychu worek z dawno nie widzianymi zabawkami, moje córki wybuchają takim entuzjazmem, jakby właśnie wkroczył do domu święty Mikołaj.

Rozkładanie na raty. Jeśli ilość rzeczy do ogarnięcia skumuluje się z jakiegoś powodu, czasem trudno zająć się nimi na raz. Dzieciakom zwykle brakuje cierpliwości do długiego sprzątania. W takiej sytuacji może się sprawdzić rozłożenie go na etapy. Np. przed obiadem odkładamy książki na półki, a po obiedzie porządkujemy półkę z lalkami.

Konstrukcje (np. z klocków), których nie chcemy rozmontowywać na koniec, a które zajmują sporo miejsca, budujemy poza wspólną przestrzenią. W naszym wypadku zamek Duplo może sobie stać w pokoju dziewczynek, ale raczej nie w salonie, bo będzie przeszkadzał.

 

Pomóż mi, mamo!

Choć pewnie niektórzy rodzice tego nie pochwalą, uważam, że czasem warto pomóc dzieciom w sprzątaniu (nie oznacza to posprzątania za nich!). Jeśli mam czas, możliwość i chęci, a dzieci mnie o to proszą, pomagam im w sprzątaniu. W ten sposób pokazuję, że czasem warto pomóc innym w ich obowiązkach tak po prostu. Bo się kochamy i lubimy sobie pomagać. Efekty są takie, że i one przychodzą z propozycją pomocy, kiedy ja robię coś, co jest zakresie moich obowiązków. I czego one wcale nie musiałyby robić. To taki rodzaj rodzinnego kolektywu, który może razem pracować i razem odpoczywać.

Świetnym sposobem pomocy dzieciom w sprzątaniu jest zamienienie go w zabawę. Nasz wkład ogranicza się wtedy tylko do podsuwania pomysłów, które realizują dzieci. To może być zabawa w wyszukiwanie (i odkładanie) rzeczy w określonych kolorach, odgrywanie ról złej macochy i Kopciuszka, udawanie, że zbieranie klocków jest wyprawą na grzyby albo misja w poszukiwanie skarbu. Wszystko, co sprawi, że sprzątanie stanie się mniej nużące i męczące, sprawdzi się doskonale.

 

Kiedy przekonamy już dzieci, że warto sprzątać, przechodzimy do drugiego kroku i zastanawiamy się, jak nauczyć dzieci sprzątania. Ale jest jeszcze krok trzeci – można to sprzątanie im i sobie ułatwić. I o tym będzie jeszcze jeden tekst…

 

Może Cię też zainteresować:

Jak PRZEKONAĆ dzieci do sprzątania?

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, skomentuj go, polub lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani! A dla mnie to ważny sygnał, że zmierzam w dobrym kierunku.

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

Skomentuj