Jak PRZEKONAĆ dzieci do sprzątania?

with Brak komentarzy

jak przekonać dzieci do sprzątaniaJeden z odwiecznych punktów zapalnych na linii rodzice-dziecko. CI pierwsi chcieliby żyć we względnym porządku, ci drudzy – w świętym spokoju przyprawionym sporą ilością bajzlu. A to już prosta droga do wiecznej wojny.  Czy można coś z tym zrobić? Jak przekonać dzieci do sprzątania, nie doprowadzając do rozpaczy i ich, i siebie?

 

Studium przypadku

Zaczęło się od tego, że w pewnym momencie zauważyłam, że ciągle użeram się z dziećmi o bałagan. Bo odłóż na miejsce, bo czemu ta podłoga zasypana zabawkami, bo czemu  skarpetki na podłodze. Albo się awanturowałam, albo sprzątałam sama, a potem marudziłam, że znowu wszystko na mojej głowie. I w efekcie ciągle byłam wkurzona. Podobnie jak moje córki (3,5 oraz 5,5 roku).

Zauważyłam też coś jeszcze – im więcej trułam o tym sprzątaniu, tym mniej efektów to przynosiło. Aż pewnego dnia, kiedy zapytałam starszej „Ile razy mam powtórzyć, że trzeba posprzątać te zabawki?”, usłyszałam od niej w odpowiedzi „A ile razy ja mam ci powiedzieć, że nam one nie przeszkadzają?”.

I wtedy mnie oświeciło.

Że przecież moje potrzeby i ich potrzeby mogą się różnić.

Że przecież ich pokój to ich przestrzeń, tak jak moje biurko to moje biurko, a gabinet taty to gabinet taty.

Że może wymagam od nich współpracy, ale przy tym sama nie współpracuję.

 

Rodzinna narada

Zwołaliśmy więc zebranie rodzinne i ustaliliśmy nowe sprzątaniowe zasady. Sztuk ledwie dwie.

  1. We wspólnej przestrzeni wspólnie dbamy o porządek. Odkładamy swoje rzeczy na miejsce (np. buty w przedpokoju) i sprzątamy po swojej zabawie/zajęciu zanim przejdziemy do kolejnego (np. dzieci odkładają zabawki, ja odnoszę maszynę do szycia po zakończeniu pracy, tata zbiera swoje książki itd.).
  2. W swoim pokoju dzieci mogą robić, co tylko zechcą. Choćby to miał być największy bałagan na świecie.

Brzmi szokująco? Pewnie tak. I dla naszych dzieci też takie było. Pomyślały sobie, że to super genialne rozwiązanie i teraz to nareszcie będzie ekstra. I  rzeczywiście było. Przez jakiś czas.

Bo do tego wszystkiego ja dorzuciłam dwie zasady, wynikające już z moim osobistych granic:

  1. Nie pomagam w szukaniu rzeczy zagubionych w bałaganie w pokoju dziecięcym.
  2. Nie bawię się w bałaganie, bo mnie to wyjątkowo irytuje i nie pozwala miło spędzać czasu.

 

Czyste (czy raczej brudne) szaleństwo

Przez pierwszy okres trwania eksperymentu dziewczyny w pełni korzystały z nowo nabytej wolności. Wprawdzie w salonie sprzątały po zabawie – choć trzeba im było regularnie przypominać o ustalonych zasadach – ale w swoim pokoju miały totalny bajzel.

Chociaż trochę mnie to kosztowało, nie czepiałam się, nie komentowałam i nie sprzątałam sama. Ale tez konsekwentnie nie zgadzałam się na zabawę w tym bajzlu (zapraszałam do salonu z jakąś konkretną zabawką/zabawą) i jeszcze bardziej konsekwentnie nie pomagałam szukać zakopanych w kupie klamotów lalek, autek, klocków. Na pytanie o lalę w ciąży odpowiadałam „gdyby była odłożona na miejsce, to była w pudełku w pieski, ale teraz to nie wiem”, na pytanie o kotka o urokliwym imieniu Kosiarka, mówiłam tylko „gdyby było posprzątane, to by był w zielonym pudełku z małymi ludkami, ale teraz to musisz kopać gdzieś w swoim pokoju”.

 

Jak przekonać dzieci do sprzątania?

Minął może miesiąc i okazało się, że:

– moje córki SAME doszły do wniosku, że bałagan nie jest taki super

– moje córki SAME zobaczyły, że w uporządkowanym pokoju łatwiej można znaleźć rzeczy, zabawki mniej się niszczą i nie traci się czasu na ciągłe szukanie czegoś

– moje córki SAME zaczęły sprzątać zabawki w swoim pokoju i zapraszać mnie do zabawy w nim

 

Teraz sytuacja jest taka, że Starsza sprząta sama, albo po naszym przypomnieniu, raczej bez buntu i bez protestów. Młodsza najpierw zgłasza syndrom uwiądu kończyn i nagłego ataku zmęczenia, żeby potem dołączyć do Starszej i jednak jej pomóc.

 

To się oczywiście nie stało nagle i nie stało się samo z siebie. Bo chociaż one same zrozumiały, że sprzątać warto nie dla samego sprzątania, ale dla korzystnych efektów, jakie z niego płyną, to MY pomogliśmy im to zrozumieć. I pokazaliśmy, jak można sobie ze sprzątaniem radzić i nie traktować go jak najgorszego nieszczęścia na świecie. Ale o tym sposobach – bardzo konkretnych – to będzie osobny wpis. Jeśli zastanawiasz się, jak przekonać dzieci do sprzątania, zajrzyj koniecznie. Już niedługo!

 

A Wasze dzieci sprzątają swoje zabawki?

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, skomentuj go, polub lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani! A dla mnie to ważny sygnał, że zmierzam w dobrym kierunku.

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

 

Skomentuj