Jestem TAKA zaganiana…

with 1 komentarz

zaganianaJestem mamą. Mam na głowie dwa małe życia, a z nimi tysiące wyzwań. Szukam zagubionych skarpetek, wyciągam zza szafy puzzle i rozczesuję kołtuny rozczochranym lalkom. Wiecznie jestem zaganiana. Obcinam paznokcie u małych łapek, smażę naleśniki w ilościach hurtowych, rozdzielam małe bojowniczki w awanturze o klocki i książkę. Ocieram łzy smutku i wściekłości, przeganiam koszmary, czytam bajki na dobranoc. Czasem zasypiam na pobojowisku z zabawek i ubrań, które nie chciały się same uprasować.

 

Jestem tłumaczką.

W poszukiwaniu odpowiedniego słowa wertuję słowniki, encyklopedie, internetowe fora. Prowadzę konsultację z nativami, żeby się domyślić, co poeta miał na myśli. W środku nocy zrywam się, żeby zapisać TO słowo, nad którym zastanawiałam się przez godzinę, a które nagle wypłynęło z odmętów podświadomości. Negocjuję z korektorami, ścigam niepokorne przecinki, przez kwadrans waham się między „tylko” i „jedynie”.

 

Jestem blogerką.

Na przekór tym, co wiedzą lepiej, buduję swój Pozytywny Dom, dzielę się swoim światem, zapraszam do swojego salonu. Po nocach wymieniam spanikowane wiadomości z ekspertami, bo znowu się „samo zepsuło”. Walę głową w mur fejsbukowych algorytmów. Piszę, piszę, piszę. Gonię za marzeniem, że kiedyś wszyscy uwierzymy, że dzieci to też ludzie. A kiedy czytelniczka pisze, że dzięki moim tekstom zmieniła swoje życie, czuję, jak rosną mi skrzydła.

 

Jestem pilotką wycieczek.

Umiem spakować się w podręczną walizkę na 23-dniowy wyjazd do USA i odnaleźć turystkę zagubioną w wielkim mieście. Albo i w ośrodku kempingowym. Bez mrugnięcia okiem reaguję na torbę pełną kiełbasy krakowskiej przy odprawie celnej. I kiedy okazuje się, że kierowca mojego autokaru właśnie stracił jedyne buty. Odkrywam miejsca, odkrywam ludzi. Kolekcjonuję przygody i wspomnienia. Siwe włosy też.

 

Jestem gospodynią domową.

Gotuję jedną ręką, sprzątam drugą, telefon odbieram trzecią, śmieci wynoszę czwartą. Czasem nie ogarniam, nosem sunę po brudnej podłodze i kosz na pranie mam ochotę wywalić z balkonu. Częściej odpuszczam. Dobrze mi z tym odpuszczaniem. I z byciem w domu też.

 

Jestem krawcową.

Czy raczej uczę się być krawcową. Chociaż znaleźć czas, znaleźć miejsce na pasję w tym wielofunkcyjnym życiu jest niełatwo. Rysuję wykroje, wycinam, prasuję, przyszpilam, zszywam. Pruję. O mamo, ile ja pruję. A potem w roztrzęsione z emocji rączki wkładam sukienkę w wozy strażackie i czapkę w dinozaury. I spodnie w syrenki też.

 

Jestem książkomaniaczką.

Bibliotekarki traktują mnie niemal jak członka rodziny, panie w księgarni pozdrawiają wesołym „witamy ponownie”. Wieczorami staram się pogodzić zdrowy rozsądek (idź spać, kobieto!) i czytelniczą ciekawość (jeszcze tylko jedna strona…). Do niekończącej się listy książek „do przeczytania” dopisuję kolejne i kolejne pozycje. Czytam, bo kocham. Kocham, więc czytam.

 

Jestem nader często ostatnia w kolejce.

Do obiadu, bo najpierw trzeba pokroić kotleta, nalać soczku, wyłowić z zupy koperek.

Do łazienki, bo najpierw trzeba umyć małe ząbki, wyszorować małe pięty, umyć włosy, w które zaplątała się plastelina i farba plakatowa.

Do snu, bo jedynie wieczorem można nadrobić zaległości, odpisać na maile, które czekają już od tygodnia, albo obejrzeć ukochany serial. Ale też dlatego, że ktoś musi przecież rozgonić dziecięce koszmary, pośpiewać kołysankę albo zmieniać okłady na rozpalonym gorączką czole.

Do lekarza. Bo wizyta nigdy nie po drodze. Bo koliduje z przedszkolem, zajęciami dodatkowymi, wycieczką, rodzinną imprezą i całym tym światem, który co dnia dźwigam na swojej głowie. Bo jestem taka zaganiana.

I TO JEST TEN MOMENT, KIEDY MÓWIĘ „STOP”.

 

W Polsce co roku…

… na raka jajnika zapada około 3500 kobiet, a liczba zachorowań systematycznie rośnie. Aż pięć na siedem chorych umiera.

… około 3500 Polek dowiaduje się, że ma raka szyjki macicy, a połowa z nich umiera, bo zgłosiła się do lekarza zbyt późno.

…rak piersi wykrywany jest u 18 tys. kobiet. Chorobę przeżywa jedynie 40%. Dla porównania – w USA to 70%.

 

Znaczna większość tych kobiet mogłaby przeżyć, gdyby ich choroby zostały wykryte odpowiednio wcześniej dzięki badaniom profilaktycznym.

Gdyby znalazły czas i motywację, żeby się zbadać.

 

zaganiana

 

 

Jestem zaganiana

Jestem tłumaczką, blogerką, mamą, pilotką wycieczek, gospodynią domową, krawcową, książomaniaczką. Jestem kobietą.

Jestem maksymalnie zaganiana, ale się badam.

Bo mam marzenia!

Bo chcę dalej BYĆ.

 

A czy Ty jesteś aż TAKA zaganiana, żeby zaryzykować?

 

Post powstał w ramach kampanii społecznej #jestembadamsię, w ramach której chcemy przypomnieć WSZYSTKIM kobietom, że warto i trzeba pamiętać o swoim zdrowiu. Idzie wiosna, wszystko budzi się do życia. Obudźmy się i my. #przebadajsięnawiosnę

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

One Response

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    Prawda jest taka, że bez zdrowia wiele rzeczy nie da się zrobić, nie cieszy i nie ma sensu. Dlatego zdrowie to fundament, na którym budujemy cele i marzenia. Na pewno nie jest to łatwa walka zdrowego rozsądku z czasem, a raczej jego brakiem. Ale wierzę, że ktoś kto ma szersze perspektywy widzi to co nas czeka za kilka czy kilkanaście lat, potrafi się przygotować i zadbać o siebie. Ja nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy żyją tylko dla dzisiaj a jutro to już galaktyka.

    P.S. Gdzie można kupić takie “baterie”, które szybko się ładują, ale i rzadko się rozładowują? 😉

Skomentuj