Mam zamiast Walentynek…

with Brak komentarzy

zamiast walentynekMam zamiast pluszowego misia z czerwoną kokardą…
otwarte, ciepłe ramiona, na które zawsze można liczyć.
Pluszowe, kiedy do snu tulą po dniu długim i pełnym wyzwań.
Silne, kiedy zawiesić trzeba szafkę nad kuchennym blatem.
Cierpliwe, kiedy oczy mokre, bo życie w kość dało bardziej niż zwykle.
Lekarstwo najlepsze na ból całego świata.

 

Mam zamiast balonika w kształcie serca z helem…
słowa, od których wyrastają skrzydła.
„Pięknaś” – bladym świtem po nieprzespanej nocy.
„Tęskniłem” – po godzinach odliczanych niecierpliwie.
„Wierzę w Ciebie” – kiedy stanąć trzeba przed wyzwaniem, od którego uginają się nogi.
„Wiedziałem, że dasz radę” – chociaż sama nie wierzyłam.

 

Mam zamiast okolicznościowego bukietu z piętnastu róż czerwonych…
bukiet pachnących frezji, bo październikowy piątek, a „ty przecież je lubisz”
jedną, czerwoną różę, bo sierpniowy czwartek, a przecież pięć lat temu pierwszy pocałunek
morze tulipanów, bo majowa środa, a cóż piękniejszego niż tulipany na wiosnę
wiązankę róż kremowych, bo choć urodziny dziecka, to świętować powinna także mama

 

Mam zamiast kartki z serduszkami…
rozmowy do białego świtu, o wszystkim i o niczym
pogaduchy przez telefon z drugiego końca świata
drżącym głosem opowiadane historie z przeszłości
czasem zarzuty, pretensje, a potem krok do tyłu, i wytłumacz, wyjaśnij
i słowa pocieszenia, i zrozumienia, i wsparcia
„przepraszam”, kiedy trzeba; „dziękuję” tak po prostu
„kocham Cię” każdego dnia bez wyjątków

 

Mam zamiast eleganckiej kolacji przy świecach, która kosztuje tyle, co nasze tygodniowe menu…
listę dań ulubionych, po które sięgam w ciemno
wspólne pichcenie przysmaków, od których ślinka cieknie
oblizywanie palców, a czasem i talerza
„ty gotowałaś, ja zmywam”, albo i odwrotnie

 

Mam zamiast romantycznego wypadu na weekend do Paryża…
wspomnienie podróży poślubnej, która… niemal się nie odbyła
bieg z walizkami pod pachą, drzwi samolotu zatrzaskujące się przed nosem
chwilę zwątpienia na zamkniętym przez huragan lotnisku
a potem ocean tak błękitny, że aż bolą oczy
i miejsca takie piękne, że zapiera dech
i ręka w rękę wędrówkę przez wymarzony świat

 

Mam zamiast romantycznej komedii w kinie pełnym po brzegi…
domowe sam na sam na wygodnej kanapie
i ulubiony serial, gdzie lato tańczy z zimą
a od dialogów nie bolą zęby
a zwroty akcji naprawdę zaskakują.

 

Mam zamiast drogich koronek zapakowanych w eleganckie pudełko…
misję „poleżeć w wannie”, gdy on ogarnia dzieci
znaczący uśmiech pod hasłem „naprawdę już zasnęły”
rozpromienione oczy i niecierpliwy dotyk

 

Mam zamiast brylantowych kolczyków…
niespodzianki nie tylko od święta
małe gesty, które więcej znaczą niż największe cuda
pamięć, kiedy trzeba
troskę, gdy trzeba bardziej
wsparcie, gdy problem
uśmiech, gdy na horyzoncie mrok
chusteczkę, gdy koniec świata

Mam zamiast Walentynek 14 lutego, całe morze miłości przez okrągły rok.

 

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

Skomentuj