Najlepsze gry dla przedszkolaków i nie tylko. Nasz sposób na nudę!

with Brak komentarzy
najlepsze gry dla przedszkolaków

W miarę, jak przedłuża się czas zamknięcia szkół i przedszkoli i przymusowego siedzenia w domu przez nasze słodziaki-dzieciaki, coraz częściej pojawia się pytanie, czym je zająć, żeby nie oszaleć. Można oczywiście bawić się lalkami, układać klocki czy jeździć autkami, ale – umówmy się – spora część takich zabaw dla dorosłego jest średnio fascynująca. W takiej sytuacji zbawieniem okazują się różnego gry planszowe i zręcznościowe. Oto nasze hity – najlepsze gry dla przedszkolaków, testowane na dzieciakach od 3 do 6 roku życia.

gry dla przedszkolaka

Zestaw gier klasycznych

Zaczniemy klasycznie, bo są takie gry, których popularność jest nieprzemijająca. Warcaby, szachy, bierki, kości, karty, chińczyk, kółko i krzyżyk bawią kolejne pokolenia i – wbrew pozorom – są do ogarnięcia nawet przez młodsze dzieci. Jasne – nie będziemy oczekiwać od trzylatka, że zacznie stosować skomplikowane strategie szachowe, ale spokojnie możemy wprowadzić go w świat warcabów albo zagrać z nim w proste karcianki, jak wojna czy kuku.

Takie gry pozwalają ćwiczyć spostrzegawczość, umiejętności matematyczne, pamięć oraz sprawność manualną. Oraz dobrze się bawić.

Szczególnie polecam zestawy gier klasycznych, bo dają one szereg możliwości i pozwalają spróbować różnych rozgrywek. A ponadto – jeśli akurat gracie ze starszakiem w warcaby, a młodsze zaczyna roznosić pokój, można mu dać szachy do układania na innej planszy i zapewnić sobie chwilę względnego spokoju.

Zestawy gier możesz kupić tutaj: KLIK lub KLIK.

gry dla przedszkolaków czarny piotruś

Czarny Piotruś

Wydawca: Różni
Wiek graczy: >3 lat

Nawet nie będę przedstawiać tej gry, bo znamy ją wszyscy. Ale nie wszyscy o niej pamiętamy. Ja na przykład do niedawna nie pamiętałam, a potem moje córki wygrzebały gdzieś karty, które dostały jakiś czas temu od babci, i teraz gramy w Piotrusia po kilkanaście razy dziennie. A nawet – uwaga! – grają między sobą bez mojego towarzystwa.

Ps. Jeśli macie jedno dziecko, to karty mogą też służyć jako memo.

Gry można kupić tutaj. Wersja dla wielbicieli Psiego Patrolu KLIK, Krainy Lody KLIK i Księżniczek KLIK.

Gra dla przedszkolaka Pupil Kupil

Pupil kupil

Wydawca: Goliath
Wiek graczy: >6 lat (czterolatka bawi się wybornie)

„Jeżu, co miał w głowie człowiek, który wymyślił taką grę?” – pomyślałam, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam. „O błogosławiony mężu, który wpadłeś na ten genialny pomysł!” – powtórzyłam nie wiem już ile razy, patrząc, jak moje dzieci bawią się plastikowym pieskiem z pompką, podczas gdy ja spokojnie piję herbatę.

W skrócie gra polega na tym, że karmisz pieska taką styropianową chrupką, a potem kręcisz kółkiem, które mówi Ci, ile razy możesz nacisnąć pompkę. I tak pompujesz i pompujesz, a chrupka wędruje w dół układu pokarmowego pieska, aż wypada stroną przeciwną do gębowej. Po drodze wydaje pierdzące dźwięki, a na koniec trzeba ją sprzątnąć dołączoną do gry łopatką i wrzucić do dołączonego do gry śmietnika.

Gra jest w założeniu edukacyjna – ma uczyć dzieci, że po swoim pupilku się sprząta – ale, jak patrzę na moje, to bardziej bawi je to pierdzenie niż aspekt edukacyjny. Jak by nie było, gra wciąga i nie wymaga obecności rodzica, żeby była fajna. Same plusy.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Kiki Ricky gra dla dzieci

Kiki Ricky

Wydawca: Ravensburger
Wiek graczy: >3 lat

Zamysł jest prosty – na szczycie góry siedzi kogut, do którego wspinają się ubrane w fantazyjne nakrycia głowy kury. One starają się wspiąć na jego grzbiet, a on stara się do tego nie dopuścić, rzucając w nie jajkiem. Po drodze można się chować za przeszkodami, albo przyjąć strategię rozproszenia uwagi koguta. Na koniec i tak zwykle wygrywa ten, kto ma największego farta w rzucaniu kostkami  (to moje dzieci) albo najmniej rozregulowany celownik w strzelaniu jajkiem (to też moje dzieci).

Widok trzylatki śmiejącej się do łez, bo mama – przypadkiem oczywiście – strąciła wszystkie swoje trzy kury, zamiast jej jednej – bezcenny!

Grę można kupić tutaj: KLIK.

gra dla dzieci Kamelot Jr

Kamelot Jr

Wydawca: Smart Games
Wiek graczy: >4 (ale już trzylatek może ogarnąć prostsze plansze)

Gra, w którą dziecko może zagrać samo albo w towarzystwie rodzeństwa czy rodzica. Zadanie jest proste – rycerz musi uratować stojącą na przeciwnym krańcu „planszy” księżniczkę, a naszym zadaniem jest wybudowanie mu drogi do niej za pomocą kilku wybranych klocków.

Chociaż gra ma niewiele elementów, ilość kombinacji jest ogromna, a stopień trudności zadań rośnie na kolejnych poziomach. Z pierwszymi poradzi sobie spokojnie czterolatek, ale kolejne mogą być wyzwaniem i dla sześciolatka. A czasem i dla rodzica.

Prosta, ale ładnie wykonana gra z drewna. Bez pstrokacizny i wszechobecnego plastiku. Bardzo wciągająca!

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Potwory do szafy

Potwory do szafy

Wydawnictwo: Granna
Wiek graczy: od 3 do 8 lat

Rodzinna gra karciana polecana często dzieciakom, które mają problemy z zasypianiem, bo boją się potworów. W czasie rozgrywki mierzymy się z kolejnymi wypełzającymi spod łóżka stworami, które – jak się okazuje –  boją się… zabawek. Naszym celem jest więc znalezienie lalki, misia, klocków czy piłki, które tak przerażą potwora, że ucieknie w panice do szafy.

Gra pomaga oswajać dziecięce lęki oraz ćwiczy pamięć. U nas pojawiła się dobre kilka lat temu, ale regularnie wraca na tapet. Teraz dodatkowo uatrakcyjnia ją naśladowanie głosów wydawanych przez potwory oraz dźwięków, jakie wydają rozmaite zabawki. Choć sama tego nie pojmuję, widok kolczastego stwora uciekającego z piskiem przed laleczką, która chce go zaprosić na herbatkę, czterolatkę potrafi rozbawić do łez.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Story cubes Gra dla dzieci

Story cubes

Wydawnictwo: Rebel
Wiek graczy: >6 (u nas sprawdzają się i u czterolatki)

9 kości, 54 obrazki, nieskończona ilość opowieści – to najlepsze podsumowanie tego, co znajdziecie w niewielkim pudełku. Gra jest bardzo prosta, ale właśnie dlatego genialna. Doskonale stymuluje wyobraźnię, stając się punktem wyjścia do niesamowitych opowieści i przygód.

Jeśli macie już dość gadania pluszowymi pieskami o kościach i kotkach – kupcie tę grę!
Jeśli wychodzi wam bokiem odgrywanie herbatki lalkami Barbie – kupcie tę grę!
Jeśli czujecie, że żyłka wam skacze na samą myśl o kombinowaniu kolejnej przygody Chicaletty i piesków – kupcie tę grę!

Jeden rzut kostkami i dziecko razem z Wami (a jeśli macie szczęście, to nawet i bez Was…) bez problemu wymyśli mnóstwo nowych przygód. Kto powiedział, że Barbie nie może się spotkać z Meduzą? Albo że Rubble i Skye nie mogą znaleźć magicznej harfy, która wszystkich zmieni w papugi?

Jasne – możecie wymyślić to wszystko sami, ale, umówmy się, po kilku godzinach zabaw na dywanie mózg czasem odmawia kreatywnej współpracy. Te kostki mogą go na nowo uaktywnić. Spróbujcie!

Seria Story Cubes zdobyła prestiżowy tytuł Zabawka Roku 2017 przyznawany przez portal Zabawkowicz.pl dla najbardziej wartościowych, mądrych i bezpiecznych zabawek i gier. Otrzymała również główną nagrodę w prestiżowym konkursie Świat przyjazny dziecku organizowanym przez Komitet Ochrony Praw Dziecka w 2017 r.

I wcale mnie to nie dziwi!

Gra ma kilka wersji. My mamy Story Cubes Fantazje (o takie KLIK) oraz Story Cubes Podróże (o takie KLIK).

Zgadnij kto to

Zgadnij kto to?

Wydawca: Hasbro
Wiek graczy: >6 (u nas spokojnie radzi z nią sobie 4-latka)

Gra ucząca logicznego myślenia i wyciągania wniosków. Celem jest odgadnięcie, jaką postać z planszy wybrał nasz rywal, a możemy tego dokonać, zadając odpowiednie pytania eliminujące, na które odpowiedzieć można tylko „tak” lub „nie”. Czy Twoja postać ma jasne włosy? Czy jest kobietą? Czy nosi mundur? Ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Sama gra ma mnóstwo wariantów. My mamy wersję klasyczną, ale możecie się pokusić też o taką z postaciami wykonującymi różne zawody czy z kucykami Pony. Znajdzie się także wersja dla wielbicieli piłki  nożnej, w której naszej postaci szukamy pośród zawodników polskiej reprezentacji.

Grę można kupić tutaj: wersja klasyczna KLIK, wersja z kucykami Pony KLIK, wersja ze zwierzakami KLIK, wersja z piłkarzami KLIK.

głodny aligator

Głodny aligator

Wydawca: Mattel
Wiek graczy: >6 (ale spokojnie sprawdza się u młodszych dzieci)

Małpki i tukany próbują przejść przez mostek i zanieść do domu owoce. Brzmi prosto? To tylko pozory. Wcale takie nie jest, bo belki mostu są ruchome, a w dodatku na dole czai się głodny aligator, który chętnie schrupie to, co spadnie z kładki.

Gra pozwala ćwiczyć zręczność (to gracze sterują aligatorem) i logiczne myślenie (jak ustawić zwierzątka, żeby nie spadły z mostu), ale też uczy strategicznego planowania (czasem opłaca się strącić swojego pionka, żeby przy okazji pozbawić rywala szansy na dotarcie na drugą stronę). No a poza tym, jak te zwierzaki spadają, to – z punktu widzenia czterolatki – jest bardzo śmiesznie. Tak że ten…

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Grzybobranie/Rajd

Wydawca: Alexander
Wiek graczy: >3 lat

Był taki mroczny okres w naszym rodzinnym życiu, kiedy w Grzybobranie graliśmy bez przerwy. I mówiąc „bez przerwy” naprawdę wiem, co mówię. Teraz szajba trochę opadła, ale gra dalej cieszy się dużym powodzeniem i często do niej wracamy.

Montujemy sobie takie plastikowe koszyczki (zawsze jest afera, kto ma grać czerwonym), zbieramy grzybki, jagody i jeżyny, staramy się omijać muchomory (poza młodszą, która właśnie je kolekcjonuje), uciekamy przed wilkiem i pomagamy pisklakowi, który wypadł z gniazdka. Ja – oczywiście – za KAŻDYM RAZEM trafiam na pole, które każe mi zataczać karną pętelkę (i na tej dodatkowej trasie ciągle rzucam jedynki…). A jeśli nawet jakimś cudem je ominę, to na bank stanę na mostku, gdzie wysypują mi się wszystkie grzyby i muszę wrócić na strat. Generalnie ubaw po pachy, chyba że akurat na ten mostek stanie czterolatka i jest dramat na miarę końca świata i pandemii razem wziętych. Ale poza tym bawimy się świetnie.

Po drugiej stronie planszy jest gra w Rajd, którą serdecznie polecam wielbicielom dnia świstaka. Jej konstrukcja (szpital, miałeś wypadek, wpadłeś w dziurę…) sprawia, że bez większego wysiłku możesz w nią grać przez cały dzień i nie skończyć.  Na czas kwarantanny idealnie, bo nie musisz mieć innych rozrywek. Ta na pewno wystarczy choćby i na dwa tygodnie. O ile – w akcie rozpaczy – jednak nie wydłubiesz sobie oka pałąkiem od koszyczka.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Pędzące żółwie

Wydawca: Egmont
Wiek graczy: >5 lat (spokojnie poradzi sobie z nią nawet rozgarnięty trzylatek)

Żółwie są cztery, a ich celem jest dotrzeć do chrupiącej sałaty na końcu kamienistej ścieżki. Brzmi sympatycznie (i tak rzeczywiście jest) i prosto (ale tak wcale już być nie musi). Cały myk w tym, że żółwie, leniuszki małe, lubią sobie wzajemnie wskakiwać na skorupy i korzystać w podwózki w drodze do celu, z czego koledzy mogą być niezbyt zadowoleni.

Najfajniejsze w tej grze jest to, że można jej zasady dostosować do wieku graczy. W najprostszej wersji każdy wybiera swojego żółwia i zwyczajnie się ścigamy, w tej bardziej złożonej wylosowane kolory pozostają tajne i rywale nie wiedzą, kto za jakim pionkiem stoi. W najbardziej szalonej wersji można zagrać zupełnie w ciemno tak, że kolor wylosowanego żółwia pozostaje tajemnicą nawet dla nas samych… Niby prosta gra, a możliwości całkiem sporo. I zabawy też.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

spadające małpki

Spadające małpki

Wydawca: Mattel
Wiek graczy: >3 lat

Typowa gra zręcznościowa. Jest sobie drzewo, w drzewie patyczki w trzech kolorach, a na patykach wiszą małpy. Rzut kostką decyduje, jakiego koloru patyczek musi wyciągnąć gracz. Wygrywa ten, kto na koniec ma najmniej małpek. Ale za to ten, kto przegrywa, ma małpek najwięcej, co – przynajmniej w optyce moich córek – znacząco osładza gorycz porażki.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Gry dla dzieci Karaluchy pod poduchy

Bed Bugs – Karaluchy pod poduchy

Wydawca: Hasbro
Wiek graczy: >4 lat

Gra dla maks. 3 graczy. Polega na tym, że na łóżko, w którym śpi jakiś Bogu ducha winny człowieczek, wysypujemy gumowe robaczki. Po uruchomieniu gry łóżko zaczyna wibrować, a robaki podskakują i kręcą się jak szalone. Zadaniem graczy jest złapanie insektów w odpowiednim kolorze za pomocą pęsetki. Wygrywa ten, komu uda się to najszybciej.

Dla moich córek – a dodajmy, że młodsza zwykle boi się wszelkich robali – ta gra okazała się prawdziwym hitem. Dla mnie też, bo absolutnie nie wymaga mojego zaangażowania, a przy tym świetnie ćwiczy motorykę dłoni dziecka.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

gry dla dzieci Fetch

Fetch! Zamień się w psa

Wydawca: TM Toys
Wiek graczy: >4 lat

To jedna z gier, na widok których myślisz sobie „WTF?!”, a potem siedzisz sobie na kanapie i podziwiasz, jak bardzo zajęte są dzieci.

Twoje zadanie polega na rozłożeniu w różnych miejscach w mieszkaniu oznaczonych kolorowymi kropkami plastikowych kości. Potem możesz zająć się czytaniem gazety lub robieniem obiadu, podczas gdy dziecko zasuwa na czworaka, poszukując kostek w odpowiednim kolorze. Nie wystarczy jednak, że je znajdzie. Potem musi je jeszcze podnieść przyczepionym do specjalnej opaski językiem i zanieść do miski. A jak już znajdzie wszystkie smakołyki, to zawsze można zacząć od początku.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

5 sekund junior

Wydawca: Trefl
Wiek graczy: >6 lat (ale spokojnie radzą sobie z nią czterolatki)

Prosta, sympatyczna gra rodzinna. Losujesz pytanie i masz pięć sekund na odpowiedź, która – choć prosta – nie zawsze od razu przychodzi do głowy. Zwłaszcza, że dodatkowo stresuje cię odmierzająca 5 sekund klepsydra.

Sama gra ma kilka wersji. Ta, którą tu proponuję, ma pytania dostosowane do przedszkolaków i dzieciaków z pierwszych klas podstawówki, ale dobrze będzie się przy niej bawić cała rodzina. Można poćwiczyć refleks, pamięć i kreatywne myślenie. A przy okazji także się pośmiać.

PS. Gra może stać się wyjściem do ciekawych dyskusji. Jak np. wtedy, kiedy ciocia, popędzana i stresowana przez bezlitosną klepsydrę, na pytanie o 3 rzeczy na baterie jako pierwszą wymieni wibrator…

Grę można kupić tutaj: KLIK.

Dobble

Wydawca: Rebel
Wiek graczy: >6 (testowaliśmy na trzylatce i też jej się podoba)

Gra jest bardzo prosta i chyba właśnie na tym polega jej siła. Rozgrywka jest szybka, emocjonująca, a na stole wiele się dzieje. Na okrągłych kartach znajdują się rozmaite symbole. Zadaniem graczy jest znalezienie takiego, który łączy kartę leżącą na środku stołu z tą, którą trzymają w ręku. Grać można na kilka sposobów – żeby jak najszybciej pozbyć się kart albo, wręcz przeciwnie, zdobyć ich jak najwięcej – ale idea pozostaje taka sama. Liczy się refleks i spostrzegawczość.

Gra ma mnóstwo wersji. My gramy w tę klasyczną i świetnie się ona sprawdza. Choć niektóre symbole są może zbyt abstrakcyjne dla maluchów (celownik, wykrzyknik, jing-jang…), to pozwalają rozwijać słownictwo i prowadzą czasem do ciekawych dyskusji. Jest też wersja stworzona specjalnie dla dzieciaków, w którym rysunki są dla nich łatwiejsze do zidentyfikowania i nazwania, wersja ze zwierzakami i wiele innych.

Grę można kupić tutaj: wersja klasyczna KLIK, wersja ze zwierzakami KLIK, wersja kids KLIK.

Kim jestem?

Wydawca: Promatek
Wiek: >6 lat (czterolatka też ogarnia, ale trzeba jej “wylosować” karty, które nie są zbyt abstrakcyjne)

Gra jest bardzo prosta. Na głowę zakładasz opaskę, do opaski przymocowujesz wylosowaną kartę i starasz się zgadnąć, kim jesteś. Pomagają ci w tym inni zawodnicy, którzy na zadawane przez ciebie pytania mogą odpowiadać tylko tak/nie.

Taką grę możesz oczywiście zrobić w domu – wystarczy opaska i kawałek papieru z narysowanym obrazkiem lub napisem (jeśli dzieci potrafią czytać) – ale możesz też wykorzystać tę wersję. Jej plusem są zróżnicowane hasła, na które czasem wcale nie tak łatwo wpaść.

Grę można kupić tutaj: KLIK.

 

PS. Jeśli kupicie jakąś grę, klikając na podane przeze mnie linki, cena dla Was się nie zmienia, a ja dostaję kilka groszy na opłacenie serwera bloga 😉

 

Może Ci się też spodobać:

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, skomentuj go, polub lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani! A dla mnie to ważny sygnał, że zmierzam w dobrym kierunku.

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

Skomentuj