Najlepsze książeczki dwulatki i czterolatki – nasze hity

with 3 komentarze

najlepsze książeczki dwulatki i czterolatki

Pamiętacie swoje ulubione książeczki z dzieciństwa? Te najbardziej zaczytane, przewertowane wzdłuż i wszerz, recytowane nieomal z pamięci? Ja do tej pory wracam do niektórych z sentymentem, wspominając jednocześnie cierpliwość mojej mamy po raz kolejny czytającej mi „Leśne pogotowie”. I dlatego z wielką radością obserwuję, jak zaczynają kształtować się gusta czytelnicze moich córek. Jak w kolejnych okresach swojego życia wybierają swoich ulubieńców i wracają do nich na nowo i na nowo. Jesteście ciekawi, jakie są u nas obecnie najlepsze książeczki dwulatki i czterolatki?

 

Najlepsze książeczki dwulatki i czterolatki to oczywiście pojęcie względne. Raz, że każde dziecko ma swoje gusta i guściki, a najlepsza bajka Józia może skutecznie usypiać Rozalkę. Dwa, że decyzja o ukochaniu danej pozycji przez dziecko może być totalnie niezrozumiała dla rodzica, który – rzucony ma pożarcie małego bibliofila – z rozpaczą przewraca oczami, kiedy po raz czterdziesty od rana przychodzi mu recytować Ptasie Radio… Cóż zrobić, zaszczepienie bakcyla czytelnictwa warte jest chyba pewnych poświęceń… A zresztą, kto może być najlepszym ekspertem od dziecięcych lektur, jak nie same dzieciaki?

 

CZTEROLATKA POLECA

“Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek” Justyna Bednarek

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, gdzie w tajemniczych okolicznościach giną Wasze skarpetki (zawsze jedna z pary!), to jest książka dla Was. Prosta, ale nie prostacka, zabawna jakimś ciepłym, przystępnym humorem, a przede wszystkim bardzo pomysłowa i pięknie ilustrowana.

Trzeba było iście dziecięcej, nieograniczonej wyobraźni, żeby skarpetkę uczynić politykiem, filmową gwiazdą, detektywem czy adopcyjną mysią mamą. I choć brzmi to może absurdalnie, to naprawdę się sprawdza, a opowiedziane przez autorkę historie nie tylko wciągają, ale stają się też okazją do ciekawych dyskusji o otaczającym świecie.

Okiem rodzica: przy pierwszym czytaniu bawiłam się chyba równie dobrze jak moja córka, przy kolejnych też nie jest źle. Dla niektórych rodziców poziom absurdu może się jednak okazać zbyt duży.

 

“Wielka księga uczuć” Grzegorz Kasdepke

Na początku wydawało mi się, że zakup tej pozycji był chybiony. Po przeczytaniu dwóch rozdziałów książka wróciła na półkę i czekała na lepsze czasy. I doczekała się! Teraz jest jedną z ulubionych lektur starszej córki, którą bez reszty pochłaniają przygody sympatycznych przedszkolaków oraz ich uroczej nauczycielki – pani Miłki.

Prosto, ale żywo prowadzona opowieść, trafne obserwacje, poczucie humoru, świetna znajomość dziecięcej psychiki i dostosowany do niej język to tylko niektóre z zalet książki. Przede wszystkim doskonale opowiada ona o uczuciach i wartościach, pomagając dzieciom zrozumieć je i zaakceptować oraz pokazując, jak mogą wpływać na niektóre zachowania. To także doskonała pozycja dla rodzica. Jest świetnym zaczątkiem do dyskusji na trudne nieraz tematy, a na końcu każdego rozdziału znajdują się praktyczne rady dla dzieci i dorosłych.

Okiem rodzica: książka jest jedną z tych, które czyta się z dużą przyjemnością i zaciekawieniem; nie nudzi, zaskakuje, a przy okazji bawi (choć niektóre żarty są czytelne bardziej dla rodziców niż dla dzieci). Ważna sprawa – w części “Horror! czyli skąd się biorą dzieci” – dość otwarcie i szczegółowo zostaje przedstawiona odpowiedź na tytułowe pytanie. Jeśli macie w tym względzie opory, najpierw przeczytajcie ją najpierw sami. Albo może potraktujcie ją jak dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem na ten intrygujący przecież temat? (A jak rozmawiać z dzieckiem o seksie, możecie poczytać TUTAJ)

 

“Wielki skarbiec bajek” Wiesław Drabik

Nie wiem, na czym polega fenomen tej książeczki, bo przecież te historie dzieci słyszały już setki razy. A jednak Calineczka, Jaś i Małgosia czy Kot w butach w wersji opowiedzianej wierszem przez Wiesława Drabika okazują się u nas zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż w dowolnym innym wydaniu.

Duża sprawność językowa autora, zaskakujące rymy, dynamiczny rytm opowiadania i barwne słownictwo – wszystko to sprawia, że książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie, a dzieciaki chętnie wracają do niej na nowo i na nowo.

Okiem rodzica: przyjemna w lekturze, rytmiczna i nie zanudzająca. Jest przy tym na tyle gruba i zawiera na tyle dużo bajek (w sumie 22 bajki oparte o utwory Andersena, Grimmów i Perraulta), że nie trzeba ciągle na nowo katować tych samych wierszyków.

 

DWULATKA POLECA

“Pierwsza książka mojego dziecka”

Dostaliśmy ją w szpitalu po urodzeniu się starszej córki. Kiedyś uwielbiała ją i ona, teraz zaczytuje się młodsza.

Jak przystało na pierwszą książkę dziecka, pozycja ta cechuje się prostotą – ilustracje są nieskomplikowane, chociaż mają swój urok, wierszyki są raczej banalne ale bardzo wpadają w ucho. Do tego stopnia, że po pewnym czasie nie tylko dziecko zaczyna powtarzać je razem z Tobą, ale i Ty sam łapiesz się na tym, że przy zmywaniu recytujesz nieświadomie “to jest dom, a przy nim płot, to jest dach a na nim kot…”

Okiem rodzica: wybitna literatura to nie jest, ale dzieci kochają tę książkę. Nie masz więc za bardzo wyjścia, musisz pokochać ją i Ty!

 

“Las” z serii “Obrazki dla maluchów”

(pomysł Nathalie Belineau, teksty Emilie Beaumont, ilustracje Sylvie Michelet)

Ze wszystkich tytułów z tej serii, ta chyba należy do ulubionych pozycji mojej młodszej córki. Ładne, dopracowane, kolorowe ilustracje. Krótkie i proste, ale ciekawe opisy. Spory zastrzyk wiedzy dla małej główki i dobry punkt wyjścia do rozmów o świecie oraz ćwiczeń mowy i poszerzania słownictwa.

Co ciekawe – seria „Obrazki dla maluchów” w pewien sposób dorasta razem z dzieckiem. Nie dość, że poszczególne książeczki prezentują różny poziom złożoności (od najprostszych, jak “Kolory” czy “Dom i mieszkanie” po “Dinozaury” czy “Czekając na dzidziusia”), ale też maluch jest w stanie wyciągnąć coraz więcej szczegółów i wiedzy z każdego konkretnego tytułu.

Okiem rodzica: w całej serii na pewno znajdą się tytuły, które najbardziej trafią w zainteresowania Twojego malucha i wciągną go bez reszty. Warto ich poszukać, bo to świetny sposób na wspólne poznawanie świata. Tylko uwaga, bo mogą się też stać punktem wyjścia do całego łańcucha coraz bardziej szczegółowych pytań…

 

“Kicia Kocia” Anita Głowińska

Z myślą o tym wpisie próbowałam sprawdzić, która z książeczek z serii najbardziej przypadła do gustu mojej córce. Bezskutecznie, bo każdego dnia ulubieniec jest inny. Prawda jest taka, że cała seria książeczek o przygodach sympatycznej malej kotki jest dla dzieci naprawdę wciągająca i ciekawa.

Przystępny język, proste ilustracje i nie przesadzona ilość tekstu na stronę sprawiają, że książeczki są łatwe do ogarnięcia dla niecierpliwego dwulatka. Książki nie są też zbyt długie i ciężkie, więc idealnie nadają się na przerywnik w podróży czy lekturę w poczekalni u lekarza.

Okiem rodzica: Niektórzy rodzice miewają zastrzeżenia do metod wychowawczych prezentowanych w książeczce. Dla mnie to fajny punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem o różnych zachowaniach i ich konsekwencjach. Poza tym Kicia Kocia często pokazuje, jak można wyczarować świetne zabawki z niczego. To bardzo stymulujące dla dziecięcej wyobraźni.

 

Dobiega końca luty, a wraz z nim akcja #KOCHANIEprzezCZYTANIE, która ma na celu zachęcanie rodziców do codziennego czytania dzieciom od najwcześniejszych dni. My czytamy dalej, a Wy? Jakie są ulubione książeczki Waszych dzieci?

 

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

3 Responses

  1. Jasiovo
    | Odpowiedz

    Kochamy książki! Czytamy, czytamy i jeszcze raz czytamy 🙂 Ostatnimi perełkami mojego synka są książeczki z serii “Jaś i Pusia w domu”, “…w podróży”oraz “Bartoszek Czyścioszek”. Pozdrawiam.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Ooo… nie słyszałam o nich. Ale muszę sprawdzić, skoro polecasz. Nadadzą się dla dwulatki i czterolatki?

  2. Raczkiremontuja
    | Odpowiedz

    Nasza Helena ma prawie roczek, ale dopisuję te pozycje do naszej listy 🙂

Skomentuj