Jak pokonać wredną babę z kolejki?

with 1 komentarz

wredna babaNarzekamy. Wredna baba nie przepuściła ciężarnej w kolejce, tamten debil wepchnął się przed nas w korku, inny cwaniak jeszcze portfel znalazł na ulicy i pieniądze po cichu włożył w kieszeń, a dokumenty wyrzucił. Narzekamy. Ojojamy. Dokąd, ach dokąd ten świat zmierza? W jakim świecie przyjdzie żyć naszym dzieciom? Jak one sobie poradzą?

 

Kiedy zupełnie niedawno pod wpływem emocji napisałam o tym, co usłyszałaby Maryja, gdyby urodziła dzieciątko Jezus dzisiaj, tekst (KLIK) rozniósł się lotem błyskawicy, a mnie zasypała lawina komentarzy. O przykrościach, jakich doświadczają kobiety w ciąży, młode mamy, rodziny wielodzietne. O bolesnych komentarzach, krzywdzących opiniach. O wrogości, złośliwości, braku życzliwości do drugiego człowieka w ogóle. A w tym wszystkim dominujące gdzieś poczucie, że tak to już jest, że będzie coraz gorzej. Że dzisiejszy świat to już nie to samo co kiedyś. Bo ONI to, bo ONI tamto. Wiecznie ci ONI, źli, zazdrośni, krytyczni, aroganccy. A gdzie w tym wszystkim my? Czy to nie my budujemy ten dzisiejszy świat?

 

To się nie wróci?

Dorastałam w innych czasach. Gimby nie znajo, mogłabym powiedzieć. Ale dla mnie i moich kolegów pewne gesty były naturalne. Kiedy starsza pani wchodziła do autobusu, automatycznie podnosiliśmy tyłek z siedzenia. Kiedy ciężarna sąsiadka dźwigała siatę z zakupami, automatycznie proponowaliśmy pomoc. A jak do lekarza przychodziła kobieta z maleństwem na ręku, to było dla nas oczywiste, że ona wejdzie przede nami. Bo tak zostaliśmy wychowani, bo tak robili nasi rodzice. Ale przede wszystkim dlatego, że mieliśmy głęboko w głowie zakorzenione przekonanie, że słabszemu należy się wsparcie. Że nas, silnych i sprawnych, takie ustępstwo kosztuje niewiele, a dla kogoś innego może być bezcenne. To się chyba nazywa solidarność.

Nie chcę się tutaj silić o jakieś analizy, szukać przyczyn upadku obyczajów, opłakiwać dawnych czasów, które przecież też miały swoje minusy, a jakże. Mnie interesuje tu i teraz, bo właśnie tu i teraz budujemy przyszły świat dla naszych dzieci. Coraz bardziej wyprany z uczuć i solidarności, a może wręcz przeciwnie, z ludzkim, coraz bardziej ludzkim obliczem.

 

A dziś?

Nie zamierzam zaprzeczać, że nie jest dziś różowo, a te wszystkie przykre zachowania nie istnieją. Bo one są i sama niejednokrotnie się z nimi spotkałam. Ale nie ma we mnie zgodny na to, żeby było już coraz gorzej. Nie ma we mnie zgody na to, żeby brakiem reakcji dawać ciche przyzwolenie na ich utrwalanie. Bo nie, to nie jest normalne, że zanika w nas podstawowa ludzka przyzwoitość. Że brak jest zrozumienia i czysto ludzkiego wsparcia dla słabszego, chorego, mniejszego. I wcale nie musimy się na to godzić.

A tymczasem…

Oburzamy się, że młodzież niewychowana nie ustępuje starszym miejsca w tramwaju. Oburzamy się, że starsi złośliwi szpile wbijają młodym matkom, co nie umiały trzymać razem nóg a teraz w kolejce u lekarza domagają się pierwszeństwa. Oburzamy się, że tamta wredna baba śmie krytykować naszego dziubdziusia. A potem… dołączamy do tego zaklętego kręgu. Mnie przez całą ciążę nikt nie przepuścił w biedrze, to i ja nie będę ustępować. Mi starsza pani u lekarza się wcisnęła w kolejkę, to ja żadnej inne staruszce miejsca w tramwaju nie ustąpię – zresztą jak ma siłę lecieć na rynek po zakupy, to i postać może. Jak ta wredna Jadźka krytykowała mojego Karolka, że jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, to ja jej teraz dosram, że jej Mateuszek nie umie sam butów założyć, przedszkolak wielki. Czy to się kiedyś skończy? Czy ktoś może to błędne koło zatrzymać?

 

My, rodzice.

Nie ma i nigdy nie będzie na świecie grupy, która miałaby taką jak my siłę zmieniania świata. To my, naszymi codziennymi wyborami, kształtujemy poglądy, zachowania, zasady naszych dzieci. Uczymy ich, jak reagować na zło, jak traktować drugiego człowieka, jak dbać o siebie i swoje potrzeby. Jak bronić swoich granic i szanować granice bliźniego. Uczymy przede wszystkim swoim przykładem, bo – umówmy się – słowa nie poparte czynami giną w ciszy, podczas gdy codzienne zachowania, reakcje, proste gesty, zapisują się w podświadomości i wchodzą w nawyk.

To wszystko jest jednocześnie proste i trudne. Proste, bo tylko życzliwe, uprzejme, zwyczajnie ludzkie gesty wobec drugiego człowieka mogą wyrwać nas z tego łańcuszka pod hasłem „on mi dowalił, to ja dowalę tamtemu, a tamten jeszcze kolejnemu”. Trudne, bo trudno na takie gesty zdobyć się wobec ludzi, którzy tą życzliwością do innych nie pałają, którzy źle się kojarzą, którzy może i bezpośrednio dali nam w kość. Ale jednak można, jednak trzeba się przełamać, jeśli nie chcemy się po równi pochyłej sturlać w jakiś świat zdominowany przez egoizm.

Żeby pokazać dziecku, że można wyjść z tego schematu wzajemnej niechęci i wyrównywania rachunków „oko za oko, ząb za ząb”. Że można bezinteresownie być dobrym dla kogoś drugiego, okazać troskę nieznajomemu, nie ulegać znieczulicy, dzielić się dobrem zamiast pomnażać agresję. Że można być po prostu dobrym i życzliwym tylko dlatego, albo aż dlatego, że jest się człowiekiem.

 

Chcesz zmieniać świat? Zacznij od siebie!

My, rodzice, jak nikt inny mamy wpływ na to, jak będzie wyglądała rzeczywistość, w której przyjdzie żyć naszym dzieciom. Bo to nasze dzieci będą ją tworzyć. To, jakie zasady im przekażemy – nie słowem, a czynem – zadecyduje o jakości ich własnego życia. Zamiast zamartwiać się, „dokąd to wszystko zmierza” i „jak one sobie poradzą w strasznym świecie”, zadbajmy o to, żeby ten świat był możliwie najlepszy. Bo przecież tych zasad uczymy ich nie dla zasady, ale dla ich własnego dobra.

I tak, każdy człowiek ma znaczenie. I nie, nie możesz myśleć, że Twoje dziecko samo nie zmieni świata. Bo od czegoś trzeba zacząć. I jeśli do Twojego dziecka dołączy moje, i jego, i jej, i pani z warzywniaka, i tamtej babeczki z trzeciego piętra, to może się okazać, że ruszą jakąś lawinę, której nie da się potem zatrzymać. Ale to my musimy im dziś pokazać, jak tę lawinę uruchomić.

 

_________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK) albo zajrzyj na Instagram (KLIK).

One Response

  1. RoMaO
    | Odpowiedz

    Zamiast komentarza tekst piosenki, który mam wyryty w sercu i którym staram się kierować:
    “Nie zmienię świata, nie zmienię.
    Nie mam żadnych złudzeń.
    To nie uda się nikomu.
    Choć rewolucje są dla ludzi.
    Nie zacznę nowej wojny.
    I nie zakończę starych.
    To wszystko jest utopią.
    I śmieszne są zamiary.
    Ale mogę zmienić się sam
    I mogę zmienić Ciebie.
    Możemy zmienić nasz dom.
    By było nam jak w niebie.”

    Pomaga nie zwariować w tym pędzącym świecie zmiatającym podmuchem powietrza tych słabszych 🙂

Skomentuj