“Rodzinne” święta? Dziękuję, postoję!

with Brak komentarzy

rodzinne świętaŚwięta już za chwilę. Te wyczekane, wyjątkowe, jedyne takie w całym roku. Rodzinne Święta. To „rodzinne” słyszę odmieniane przez wszystkie przypadki i robi mi się ciepło na sercu jakoś. Przez chwilę. Bo potem rozglądam się i zaczynam się zastanawiać. Ile naprawdę jest rodzinności w tych rodzinnych świętach?

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy razem robimy plany i ustalamy listę priorytetów. Decydujemy, co ważne dla nas, nie dla innych. Co wolimy odpuścić, a bez czego święta istnieć nie mogą. I odpuszczamy bez żalu i bez wzajemnego obwiniania się. I ogarniamy z umiarem, bez zarzynania się i wypruwania sobie żył.

Razem po prostu.

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy nasz dom przygotowujemy do nich razem. Kiedy ona – jeśli ma taką potrzebę – może i myje te okna, które dziś urosły do rangi symbolu Matki Polki umęczonej, ale w tym czasie on odkurza albo zmywa podłogę, a dzieciaki ścierają kurze w swoich pokojach albo zamiatają w kuchni. Bez wymówek i bez zrzucania wszystkiego na jedne barki.

Znów razem.

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy choinkę ubieramy na kilka par rąk. Kiedy może nie tak równo, nie tak symetrycznie, a czasem i z kilkoma ofiarami w postaci potłuczonych bombek, ale za to po naszemu, z uśmiechem, w rytmie kolęd, w śmiechu. Albo i w skupionej ciszy, jeśli tak wolimy.

I tym razem razem.

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy nad podarkami dla bliskich myślimy wszyscy, bez wyjątku. Planujemy, naradzamy się, podpytujemy, wybieramy. Wspólnie. Kiedy i mama pod choinką znajduje prezent, którego sama sobie nie kupiła i nie spakowała…

Bo lepiej razem.

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy wigilijne przysmaki wychodzą nie tylko spod kobiecej ręki. Kiedy uszka pomaga kleić syn, kiedy karpia smaży tata, kiedy mak do makowca uciera córka. Kiedy przy wigilijnym stole dzielimy się smakami, które razem powkładaliśmy w te garnki, półmiski i patelnie. Kiedy świątecznych kucharzy jest wielu, nie jeden. Lub przynajmniej ten jeden świąteczny kucharz ma do pomocy armię kuchcików.

Bo łatwiej razem.

 

Rodzinne święta…

są wtedy, kiedy przy wigilijnym stole zasiadamy wszyscy razem i razem przy nim świętujemy. Kiedy nie ma jednej tylko kelnerki, która wszystkim przyniesie, wszystkim nałoży, wszystkim naleje. A na koniec, albo gdzieś w biegu między talerzy wymianą, wciągnie na szybko śledzika albo grzybową, która zdążyła już ostygnąć.

I kiedy przy tym stole nie ma nikogo, kto po maratonie przedświątecznych przygotowań tak jest wykończony, że pada na twarz i nie ma nawet siły nacieszyć się zapachem choinki i delektować tymi przysmakami, które przez wiele dni pracowicie – i samotnie klepał.

Bo uczciwiej razem.

 

Rodzinne święta?

Jest dla mnie absolutnie niepojęte, że są domy, gdzie dla całej rodziny święta zaczynają się dopiero wtedy, gdy mama już je przygotuje.

Skoro wspólnie zasiadamy do wigilijnego stołu, wspólnie dzielimy się opłatkiem, wspólnie śpiewamy kolędy i wspólnie odpakowujemy prezenty, to powinniśmy też wspólnie te święta przygotowywać. Czy to naprawdę nie jest oczywiste?

 

Nie da się?

I nie mówcie mi, że to tylko ładnie brzmi. Że inaczej się nie da. Że może kiedyś. Że jeszcze nie te czasy.

Bo dało się już dobre 25 lat temu, kiedy w moim rodzinnym domu razem – mama, tata, ja i moich dwóch braci – sprzątaliśmy, gotowaliśmy, nakrywaliśmy do stołu, piekliśmy ciasta, ubieraliśmy choinkę. I razem świętowaliśmy.

 

I nie mówicie mi, że tak się nie da, bo kobiety po prostu tak mają.

Rodzinne święta są także i wtedy, kiedy potrafimy naszej Zosi Samosi, naszej siłaczce, co to zawsze sama i zawsze najlepiej, powiedzieć, że my też chcemy, my też potrafimy, my też chcemy w przygotowanie świąt się zaangażować. Że my też chcemy być ich sprawcami, nie tylko konsumentami. Kiedy przekonamy ją – zaganianą, zarobioną, przyzwyczajoną, że bez niej się nie da – że obowiązek przygniatający jedną osobę swym ciężarem, rozdzielony na barki kilkorga przestaje być balastem, a staje się… wspólnym dobrem

I wtedy to naprawdę będą rodzinne święta.

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter! Dla wszystkich nowych domowników PREZENT POWITALNY – grudniowy pozytywnik, czyli ebook “Jak odnaleźć magię świąt?” (KLIK)

 

Skomentuj