Tylko nie mów nikomu

with 2 komentarze

tylko nie mów nikomuObejrzałam wczoraj film Sekielskiego i nie mogę myśleć dziś o niczym innym. Nie mogę wyprzeć z głowy tych obrazów, tych historii, tych dramatów, które się w nim opowiada. Ale nie bójcie się – to nie będzie tekst o kościele, o prawie ani nawet o polityce. Te tematy zostawię ludziom, którzy się na tym bardziej znają. Będzie za to o rodzicielstwie. Bo właśnie jako mama czuję się po dokumencie „Tylko nie mów nikomu” niewiarygodnie wstrząśnięta.

 

My, rodzice, niesiemy w sobie strach. Choćbyśmy bardzo tego pragnęli, nie jesteśmy w stanie uchronić naszych dzieci przed każdym zagrożeniem. Nie możemy ich zamknąć pod szklanym kloszem, czuwać nad nimi przez całą dobę i w każdej sytuacji. Ale możemy za to spróbować im dać narzędzia, dzięki którym będą potrafiły rozpoznać zagrożenie. Narzędzia, dzięki którym łatwiej przyjdzie się im bronić.

 

Ten straszny seks

„Nie wiedziałem, co się dzieje”, „to było moje pierwsze takie doświadczenie”, „nie rozumiałem, że to coś niewłaściwego” – brzmią mi w głowie słowa bohaterów “Tylko nie mów nikomu”. Dorosłych dziś ludzi, którzy kiedyś, jako dzieci, doznali seksualnych nadużyć. Którzy wtedy przeczuwali, że dzieje się coś złego, ale nie potrafili nazwać, ani rozpoznać zagrożenia. Bo nie wiedzieli!

Wiedza i świadomość to potężne narzędzia. I choć nie twierdzę, że są w stanie ochronić nasze dzieci przed każdym zagrożeniem – bo nie są! – to mam w sobie rosnące przekonanie, że nie tylko warto, ale po prostu trzeba, trzeba koniecznie, rozmawiać z dziećmi o seksie. Od najmłodszych ich lat. Na miarę ich możliwości poznawczych. Uczyć je o tej strefie życia, która jest jego naturalnym elementem, ale która może być też polem nadużyć.

Żeby wiedziały, że pewne części ciała są intymne i nikt nie ma prawa ich tam dotykać. Żeby wiedziały, że pewien rodzaj dotyku i zachowań jest niedopuszczalny w relacji dorosłego człowieka z dzieckiem. Żeby miały w sobie mocne przeświadczenie, że w pewnych sytuacjach mają prawo protestować, krzyczeć, wołać o pomoc. Bronić się ze wszystkich sił, bo ktoś próbuje im zrobić coś złego pod pozorem zabawy, żartów czy „specjalnej nauki”. I nieważne, czy ten ktoś to wujek, sąsiad, kolega mamy, trener czy katecheta.

Tyle się mówi o planach seksualizacji dzieci, która ma grozić naszym pociechom w związku z edukacją seksualną w szkołach czy przedszkolach. Ale groźna jest nie edukacja, ale właśnie jej brak. Groźna jest nieświadomość, którą – w połączeniu z dziecięcą niewinnością i naiwnością – potrafią doskonale wykorzystać dorośli o złych zamiarach. Pomóżmy naszym dzieciom ich rozpoznawać! Uczymy je, że groźny jest człowiek zapraszający je do swojego samochodu, żeby pokazać im szczeniaczka. Albo obca pani, która zaczepia je na ulicy i mówi, żeby z nią poszły, bo jest koleżanką mamy. Nauczymy je więc także, że równie groźny jest ten stryjek, który woła ze śmiechem, żeby nam pokazać sterczący członek. Albo opiekun na kolonii, który proponuje w tajemnicy przed wszystkimi taką śmieszną zabawę w lizanie pisiorków.

 

Nie powiedziałem nikomu

„Nie powiedziałem rodzicom”, „wstydziłam się komukolwiek powiedzieć”, „wiedziałem, że nikt mi nie uwierzy”, „powiedziałem mamie, ale mi nie uwierzyła” – słyszę wypowiedziane łamiącym się głosem zdania bohaterów “Tylko nie mów nikomu”. I czuję, jak coś we mnie pęka i rozpada się na milion kawałków. Bo widzę te dzieci, które mają poczucie absolutnego osamotnienia, niezrozumienia, braku wsparcia. Czuję ich beznadziejne poczucie bezsilności, strachu i uwikłania  w matni, z której brak wyjścia.

I myślę sobie, jak ważne, jak ogromnie, nieopisanie ważne jest, żeby budować z dziećmi zdrową, bliską, szczerą relację. W której będą wiedziały, że zawsze i w każdej sytuacji mogą na nas liczyć. W której będą czuły z absolutną pewnością, że zawsze jesteśmy po ich stronie, Że im wierzymy, że ich nie oceniamy. Że kochamy bezwarunkowo, że mogą nam ufać i opowiedzieć o wszystkim.

Nie, nie oceniam tu nikogo. Nie oceniam także rodziców ofiar, bo wierzę, że kochali swoje dzieci i chcieli dla nich jak najlepiej, choć wychowywali je w czasach zupełnie innych od naszych. Nie twierdzę też, że inny sposób wychowania mógłby takim tragediom całkowicie zapobiec. Ale po obejrzeniu takiego właśnie filmu widzę wyraźniej jeszcze niż zawsze, jakie to ważne, żeby zbudować ten zdrowy fundament wzajemnego szacunku i zaufania. Stworzyć bezpieczną przystań, w której dziecko będzie mogło opowiedzieć o swoich obserwacjach, niepokojach, wątpliwościach. W której będzie się czuło wysłuchane i ważne. W której nie będzie się bało zasygnalizować, że ktoś próbuje je skrzywdzić. Choćby, a może szczególnie wtedy, kiedy ten ktoś jest rodzinie ktoś bliski, lubiany, szanowany.

 

Tylko nie mów nikomu

Nie jesteśmy w stanie uchronić naszych dzieci przed wszystkimi zagrożeniami. Choćbyśmy bardzo tego pragnęli, nie możemy czuwać na nimi nieustannie. Nie jesteśmy też w stanie przewidzieć i przeczuć wszystkich niebezpieczeństw. Ale możemy spróbować – bez straszenia na wyrost i bez popadania w paranoję – dać im wiedzę o zagrożeniach. Nauczyć rozpoznawania sygnałów alarmowych. I codzienną postawą wobec nich pokazać, mogą do nas przyjść z każdym problemem. Że mogą na nas zawsze liczyć. Że mają prawo mówić “nie”, wyznaczać własne granice i bronić ich, a my im w tym pomożemy i to uszanujemy.

Nade wszystko zaś możemy je nauczyć, że jeśli słyszą od kogoś słowa „tylko nie mów o tym nikomu”, to jest właśnie to coś, o czym na pewno powinny nam powiedzieć…

 

Może Ci się też spodobać:

Po co Ci posłuszne dziecko?

 

____________________________________________

Spodobał Ci się ten wpis? Myślisz, że może kogoś zaciekawić albo komuś się przydać? Śmiało, polub go lub udostępnij, a wtedy inni też go zobaczą. W Pozytywnym Domu wszyscy goście są mile widziani!

A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, polub Pozytywny Dom na Facebooku (KLIK), zajrzyj na Instagram (KLIK) albo zapisz się na Pozytywny Newsletter  (KLIK)!

2 Responses

  1. Doskonale napisane, mądre, poruszające. Puszczam dalej w świat.

    • Ewelina
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Takie słowa są bardzo wspierające!

Skomentuj